Strona główna / / Wywiady / "Nie chciałabym znaleźć się w skórze żadnego z moich bohaterów!"

Nowości

Uprowadzona przez Boko Haram

Assiatou , Mina Kaci
Cena detaliczna: 34,00 zł

Proste jak pi. Matematyka to bułka z masłem!

Liz Strachan
Cena detaliczna: 39,90 zł

Usłysz mnie

Najwa Zebian
Cena detaliczna: 39,90 zł

Zapowiedzi

Wracać wciąż do domu

Ursula K. Le Guin
Cena detaliczna: 69,90 zł

Ja

Jami Attenberg
Cena detaliczna: 36,00 zł

Rzeczpospolita Obojga Narodów. Calamitatis regnum. Tom II

Paweł Jasienica
Cena detaliczna: 42,00 zł

Bestsellery

TOP 20

  1. Na marginesie życia Stanisław Grzesiuk
  2. Pamiętnik znaleziony w Katyniu Maria Nurowska
  3. Wszystko nie tak! Izabella Frączyk

Fotogaleria

więcej »
04.10.2018

"Nie chciałabym znaleźć się w skórze żadnego z moich bohaterów!"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Diane Chamberlain autorką książki "Skradzione małżeństwo"


Czytelniczki Klubu Kobiety To Czytają w ramach sierpniowego konkursu przesyłały pytania do Diane Chamberlain. Jury wybrało 10 najciekawszych i autorka min. “Skradzionego małżeństwa” udzieliła na nie odpowiedzi:

Czy myślała Pani o ekranizacji Pani książki? Które Pani dzieło powinno być przeniesione na duży ekran jako pierwsze? Kto powinien zagrać główne role?

Byłoby wspaniale, gdyby któraś z moich najnowszych powieści została przeniesiona na ekran. Szczególnie ucieszyłabym się z filmowej wersji "Skradzionego małżeństwa" albo "Milczącej siostry". Podoba mi się, że każda z tych książek obraca się wokół pytania: "Co tu się tak naprawdę dzieje?" i myślę, że dałoby się to świetnie ograć w filmie albo serialu. A co do odtwórców głównych ról… Wolę pozostawić pole do fantazjowania czytelnikom!

Po książki których autorów sięga Pani najczęściej? A może, któryś z nich był dla Pani inspiracją i przyczynił się do tego, że dziś możemy Panią czytać?

Moją pierwszą literacką inspiracją, jeszcze w dzieciństwie, była E.B. White – autorka "Pajęczyny Charlotty". W tej książce jest wszystko: smutek, radość, empatia, poświęcenie, zwroty akcji, dobrzy i źli bohaterowie. Wszystko, czym chcę wypełniać własne powieści. Nigdy nie zapomnę, jak w wieku sześciu lat uświadomiłam sobie, że ktoś potrafił napisać historię, która wywoła we mnie tyle emocji. I już wiedziałam, że też chcę to robić.

W której ze swoich książek chciałaby się Pani znaleźć i jako który bohater?

Nie chciałabym znaleźć się w skórze żadnego z moich bohaterów! Zawsze stawiam ich w bardzo trudnej sytuacji – mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała przeżywać czegoś takiego poza światem własnej wyobraźni. Muszę jednak wyznać, że uwielbiam miasteczko New Bern, w którym rozgrywa się akcja "Milczącej siostry", więc chętnie spędziłabym tam trochę czasu. Ale na pewno nie jako strasznie zagubiona Eden Riley.

Gdyby żyła Pani w ubiegłym stuleciu, to którą ze znanych osób chciałaby Pani być i dlaczego?

Poprzedni wiek skończył się całkiem niedawno, więc trochę oszukam – chciałabym urodzić się Paulem McCartneyem. Jakie ten facet ma wspaniałe życie! Po pierwsze cała muzyka tamtych czasów. No i wyobrażam sobie, jakim niesamowitym doświadczeniem musiał być rozwój kariery Beatlesów i kontynuacja kariery muzycznej aż do osiemdziesiątki.

Z którą/którym bohaterką/bohaterem Pani książek chciałaby pani się spotkać w prawdziwym życiu i dlaczego?

Chętnie spotkałabym się z Alekiem O’Neillem z cyklu "Kiss River". Zawsze trochę się w nim kochałam, był bardzo konsekwentnym mężczyzną.

Pani powieści charakteryzuje pewien dramatyzm i spore emocje. Czy przychodzi Pani z trudem pożegnać się z danym bohaterem, gdy kończy Pani pracę nad daną książką lub musi go uśmiercić? 

Gdy byłam początkującą pisarką, pożegnania były bardzo trudne. Najgorzej zniosłam śmierć Kate w mojej trzeciej powieści, "Secret Lives". I ja, i czytelnik wiemy, że Kate umarła, ale tak się do niej zbliżyłam przez jej dziennik, że odejście tej bohaterki naprawdę mnie zabolało.

Jaki jest Pani ulubiony gatunek muzyki i czy potrafi Pani pisać przy muzyce czy raczej wymaga bezwzględnej ciszy?

Najbardziej lubię klasycznego rocka, choć uwielbiam też folk i niektórych kompozytorów muzyki poważnej. Podczas pisania najchętniej słucham ścieżek dźwiękowych z wzruszających filmów. Emocje zawarte w takiej muzyce bardzo mnie inspirują.

„Prawie całe zło świata wywodzi się z faktu, że ktoś się czegoś boi.” – tak mówiła Valancy w „Błękitnym zamku” Lucy Maud Montgomery. Zgadza się Pani z tą opinią? Czego Pani boi się najbardziej?

W stu procentach się z tym zgadzam. Myślę, że te słowa są szczególnie prawdziwe, kiedy to człowiek traktuje drugiego człowieka z nieludzkim okrucieństwem albo obojętnością – jak podchodzimy do „Innego”. Dopóki nie poznamy ludzi innych od nas samych i nie nauczymy się żyć wśród nich, krzewimy w sobie lęk przed nimi i próbujemy się od nich odcinać. Zawsze bardzo mnie cieszyło, że mogłam dojrzewać w społeczności złożonej z przedstawicieli wielu ras i kultur. To pomogło mi żyć w pokoju z ludźmi, którzy są różni ode mnie.

Kim chciała Pani zostać, gdy była Pani małą dziewczynką?

Pisarką, archeolożką, pracownicą społeczną. Nie udało mi się tylko z archeologią.

Czy zabierając się do pisania, ma pani już gotowy cały ‘scenariusz’ i wie, co wydarzy się ‘po drodze’, czy też czasem w trakcie pisania przychodzą do głowy nowe pomysły i zmienia pani fabułę zupełnie? Bardzo jestem ciekawa, czy od początku ma pani plan i trzyma się go kurczowo, czy też zdarza się nieco "zboczyć" z drogi?

Bliżej mi do tej drugiej strategii. Planuję sobie ogólny zarys książki, ale zwroty akcji zazwyczaj pojawiają się w wyniku zupełnie przeze mnie nieprzewidzianych działań bohaterów. Wprawdzie nie pozwalam książce płynąć zupełnie swobodnie, ale nie próbuję powstrzymywać postaci, kiedy zbaczają z kursu, jaki wyznaczyłam im na początku.

wersja do druku