Strona główna / / Wywiady / "Chciałabym, aby moje bohaterki były przede wszystkim prawdziwe!"

Nowości

Dziewczyna z gór

Małgorzata Warda
Cena detaliczna: 39,90 zł

Fantastyczna encyklopedia małych stworów

Alicia Casanova
Cena detaliczna: 36,00 zł

TOPR. Żeby inni mogli przeżyć

Beata Sabała-Zielińska
Cena detaliczna: 39,90 zł

Zapowiedzi

Spal tę wodę. Jak zmienić wodę w ogień, zrobić diament z masła i inne cuda z krainy pierwiastków

Tim James
Cena detaliczna: 38,00 zł

Okruchy życia

Judith Lennox
Cena detaliczna: 42,00 zł

Zbyt blisko

Natalie Daniels
Cena detaliczna: 42,00 zł

Bestsellery

TOP 20

  1. Arabski raj Tanya Valko
  2. In vitro. Rozmowy intymne Małgorzata Rozenek-Majdan
  3. Miłe Natalii początki Olga Rudnicka

Fotogaleria

więcej »
16.10.2018

"Chciałabym, aby moje bohaterki były przede wszystkim prawdziwe!"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk autorką serii "Cukiernia Pod Amorem"


Z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk rozmawia Zuzanna Pęksa z portalu niestatystyczny.pl

Nie będziemy zdradzać zbyt wiele z fabuły, ale Pani ostatnia książka "Cukiernia Pod Amorem. Ciastko z wróżbą" naprawdę trzymała w napięciu. Wstałam w weekend o 5 rano, aby dowiedzieć się, jak książka się kończy! Czy pisząc, odczuwa Pani tak samo dużo emocji jak czytelnik, czy raczej proces ten przebiega "na spokojnie"?

Są sceny, na które reaguję również bardzo emocjonalnie. Te, kiedy dzieje się coś ważnego w życiu bohatera, kiedy zaskakuje mnie jego zachowanie, bo tak! – bohaterowie czasem wymykają się autorom i postępują nieprzewidywalnie.

Jaką ma Pani receptę na to, by wszystkie wątki tak pięknie się domykały? Czy wcześniej ma Pani wszystko dokładnie rozpisane, a może po prostu ułożone w głowie? A może wręcz przeciwnie, jest w Pani pisaniu sporo spontaniczności i sama nie jest Pani pewna, jak to wszystko się skończy?

Wstyd mi się przyznać, ale pracuję bez żadnego planu. Jakoś to się w końcu domyka, musi. I nie stawiam szczególnych rygorów moim bohaterom. Często podczas pisania wymyślone wcześniej rzeczy okazują się mniej ciekawe niż te, które przyszły mi do głowy w ostatniej chwili. Pisanie to przede wszystkim myślenie o bohaterach i sytuacjach, w jakich się znaleźli. Reszta przychodzi sama.

A jak jest z postaciami? W jednym z wywiadów podkreśliła Pani, że nie wzoruje ich na autentycznych osobach. Bohaterów powieści jest wielu, ich osobowości i życiorysy są bardzo dokładnie nakreślone. Jak, pisząc, nie pogubić się w gąszczu fikcyjnych bohaterów i ich złożonych charakterów?

Rzeczywiście bohaterowie "Cukierni Pod Amorem" to już całkiem spora społeczność i powiem szczerze, że czasem zapominam o mniej ważnych postaciach czy epizodach z życia niektórych z nich. A moja znajomość tego świata nie powinna dziwić, spędziłam w nim bardzo dużo czasu. Pierwszą serię pisałam około trzech lat, nie licząc przerw, czytałam tekst wiele razy (każdy tom kilkakrotnie). Przed pisaniem drugiej serii przypomniałam go sobie znowu. Czytelnik przeważnie spędza w Gutowie kilka dni, ja spędziłam tu kilka lat…

W książce jest wiele silnych postaci kobiecych. Właściwie poza niezbyt mądrą i niewierną Stefcią i szukającą naiwnego Martyną, wszystkie one są obrotne, bystre i pracowite. Czy odniosłam słuszne wrażenie, że w Pani powieści czuć rozsądny, mądry feminizm?

Chciałabym, aby moje bohaterki były przede wszystkim prawdziwe! Już w pierwszej serii pozwoliłam kobietom, a zwłaszcza ulubionej bohaterce moich czytelniczek, Ginie Weylen, budować jej życie według jej własnych reguł. Tak było również z Różą z Wolskich z "Podróży do miasta świateł", co oczywiście nie znaczy, że te kobiety miały biografię lekką i przyjemną. Feminizm jest drogą ku równouprawnieniu kobiet. Nie zdołamy uczynić świata sprawiedliwym bez tego ruchu. Natomiast nie zgodziłabym się co do Stefci. Mimo że jej nie lubimy, to według mnie postać skomplikowana, z piętnem dramatyzmu a nawet tragizmu. Jej ciężki los i nigdy niezrealizowane pragnienie bycia kochaną uformowały ją w taki sposób, że trudno ją polubić. To również wyzwanie dla autora, aby nie schlebiać czytelnikom, tylko dawać im postaci pełnokrwiste. Lektura powieści powinna być pożywką dla refleksji, nie tylko czystą rozrywką.

Fabuła powieści rozgrywa się na dwóch planach czasowych. Można powiedzieć, że obejmuje około 100 lat, bo pojawiają się nawet odwołania do I wojny światowej. Mamy też część współczesną. Lato roku 2016. Którą z nich pisało się Pani łatwiej? Czy tę historyczną, czy bardziej aktualną?

Pomysły pisarskie są chimeryczne niczym pogoda w marcu i niezależnie od czasu powieściowego, w jakim się aktualnie znajduję, najważniejsze było i jest to, czy pomysł na kolejną scenę jest dobry, czy wywoła u czytelnika jakąś reakcję, zdziwi go, rozśmieszy, każe mu się zadumać. Oczywiście do części historycznej musiałam trochę poczytać. Jak zwykle oglądałam też zdjęcia z epoki. To praca, która mnie nigdy nie nudzi. Zawsze coś nieoczekiwanego może stać się zalążkiem ciekawej sceny.

wersja do druku