Strona główna / / Wywiady / Z Rafałem poszłabym na kawę

Nowości

Warszawa literacka przełomu XIX i XX wieku

Piotr Łopuszański
Cena detaliczna: 42,00 zł

Wianek z róż

Agnieszka Olszanowska
Cena detaliczna: 37,00 zł

Nasz Wszechświat. Wszystko, co wiemy, czego nie wiemy, i jeszcze więcej

Jo Dunkley
Cena detaliczna: 43,00 zł

Zapowiedzi

Księga Drogi i Dobra

Ursula K. Le Guin
Cena detaliczna: 45,00 zł

Stanisława Celińska. Niejedno przeszłam

Karolina Prewęcka
Cena detaliczna: 39,99 zł

Czy kości grają rolę Boga? Matematyka niepewności

Ian Stewart
Cena detaliczna: 45,00 zł

Bestsellery

TOP 20

  1. Nareszcie w Dudapeszcie Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz
  2. Urodziłam dziecko szejka Marcin Margielewski
  3. To nie jest mój mąż Olga Rudnicka

Fotogaleria

więcej »
20.05.2013

Z Rafałem poszłabym na kawę

Rozmowa z Sabiną Czupryńską o jej nowej powieści „Ta druga, słodka i ostra”.

Jak mówi jeden z bohaterów... romantyzm jest jak sraczka... Czy ta powieść będzie romantyczna?

(śmiech) Nie, nie w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, jeśli jednak wziąć pod uwagę, że traktuje o uczuciach, emocjach – to tak. Ale nie będzie nic o tym, że pokochali się w piaskownicy i spotkali po trzydziestu latach, szczęśliwie rozwiedzeni i bez kredytów. Nic z tych rzeczy.

Skąd w Pani taka znajomość i uważność na męski świat?

W męskim towarzystwie wszystko jest prostsze, i to mi imponuje, ale z drugiej strony sądzę też, że oni bywają bardziej skomplikowani, niż nam się wydaje, a nie mają okazji tego dowieść, bo stereotypy każą im się koncentrować na sprawach przyziemnych. Lubię z nimi przebywać, bo kiedy już przestają stroszyć piórka, bywają prawdziwi, co kobietom, niestety, rzadziej się udaje... A uważność? Chyba ogólna – na człowieka, na ludzi. I ich ciekawość po prostu.

Tytuł powieści zapowiada pikantny trójkąt ze złamanym sercem w tle, a tymczasem w kolejnej Pani powieści znowu mamy dom rodzinny, nasiąknięte dziecięcymi doświadczeniami korzenie dobra i zła. Czy trauma to część życia każdego z nas?

Trauma to dziś już słowo wytrych, którego nadużywamy. Nie demonizowałabym jednak tego terminu. Przynajmniej nie w kontekście mojej powieści i naszego życia w ogóle. Faktycznie jednak, doświadczenia zebrane w dzieciństwie mają niebagatelny wpływ na życie dorosłe. Ale chcę podkreślić, że nie tylko te złe, ale i dobre również. Stąd bohater mojej książki ma również miłe wspomnienia i punkt zaczepienia w postaci ojca, który dał mu wiele miłości i zapewnił poczucie bezpieczeństwa.

Zapowiadała Pani, że jeśli „Sonia” była spacerem nad morzem, to „Druga” będzie szybką jazdą autostradą. To działa na wyobraźnię. Skąd ta metafora?

Pewnie z powodu bohaterów jednej i drugiej powieści. Pierwszoplanowymi bohaterkami „Soni” były kobiety. Te z natury bywają spokojniejsze (spacer), choć uwielbiam rażące wyjątki od tej reguły. Głównymi bohaterami zaś „Drugiej” są mężczyźni, którzy, przynajmniej w deklaracjach (bo nie zawsze w życiu), wolą bardziej ekstremalne wrażenia (jazda autostradą).

Zarówno pierwsza Pani powieść, jak i „Druga” kończą się nadzieją na nowe... Daje Pani postaciom szanse. Jak wyobraża Pani sobie losy bohaterów „Drugiej” – te niespisane już na kartach powieści?

Nie wyobrażam sobie… Dlatego musiałam skończyć ją pisać (śmiech). Niech już sobie sami radzą.

W powieści jest wiele scen-obrazów miniepizodów, które mają niemal filmowy charakter. Gdyby z „Drugiej” powstał film, kogo by Pani widziała w roli Rafała i jego rodziców?

Czy to pytanie oznacza, że mam podać konkretne nazwiska? Wolałabym tego nie robić;-) Choć w roli Rafała – chętnie pewnego brytyjskiego aktora, który lekko sepleni i z wdziękiem się starzeje…;-)

Czy znajduje Pani czasem stworzonych przez siebie bohaterów w realnych ludziach, których spotyka Pani w życiu?

Fragmentarycznie. Czasem przed, czasem po napisaniu.

Pani bohaterowie mówią bardzo wyrazistym, właściwym sobie językiem. Czy czerpie Pani te cytaty z życia, czy konstruując postać, pozwala jej Pani władać własnym językiem, którego Pani jest autorką?

Bywa różnie, ale najbardziej charakterystyczne zwroty często znajduję wśród ludzi, z którymi rozmawiam. Mam wokół siebie kilka naprawdę niewyczerpanych źródeł osobliwego języka, z którymi przebywanie jest dla mnie nieustającą inspiracją. Mam cały notes obklejony żółtymi karteczkami z dziwnymi zwrotami, określeniami czy uroczymi lapsusami językowymi.

W „Soni” tłoczno było od kobiet, teraz też ich nie brakuje. Pani bohaterki są zawsze pełnokrwiste, precyzyjnie skonstruowane, mają swój urok, ale i wady. Czasem trudno je lubić. Z Pani mężczyznami jest łatwiej. Czy to celowe?

Nie, oczywiście, że nie. Może jednak jest tak, że my, kobiety, po prostu więcej wybaczamy mężczyznom niż sobie nawzajem. Nie wiem, czy to samo o moich bohaterach powiedzieliby mężczyźni. Kiedy opowiadałam znajomemu, o czym jest moja książka, i nakreśliłam bohatera słowami: „chciałabym, żeby faceci go polubili, a kobiety pokochały”, natychmiast zwrócił mi uwagę: „faceci nie lubią takich, w których wszystkie kobiety się kochają”. Miał rację… z męskiego punktu widzenia.

Z którym z mężczyzn z tej powieści najchętniej umówiłaby się Pani na kawę?

(śmiech) Z racji wykonywanego zajęcia – bezwzględnie z Rafałem. To na kawę. Na dłuższą konwersację jednak – koniecznie z Chudym, przy nim można „popłynąć”, język staje się giętki i mówi wszystko, co pomyśli głowa, a nawet to, czego nie pomyśli. Chciałabym też lepiej poznać Jacka…, ale to pewnie byłoby możliwe tylko przy wódce. Jaki z tego wniosek? Jeden to za mało…;-)))

Rozmawiała Agnieszka Łukomska

Sabina Czupryńska (ur. 1977) – debiutowała na łamach „FA-artu”, opublikowała zbiór opowiadań pt. „Dziesięciu którzy...”. Projektuje kostiumy, stylizuje i pracuje w teatrze (o którym oczywiście też kiedyś napisze). Stała w uczuciach do: kina, nowych butów i starych gazet, które podpowiadają historie. Mogłaby żyć bez: zimy. Jej pierwsza powieść „Kobiety z domu Soni” koncentrowała się na kobiecych emocjach, druga – „Ta druga, słodka i ostra” - jest o mężczyznach, chociaż kobiet w niej nie brakuje.

wersja do druku