Strona główna / / Wywiady / Wszyscy mamy w sobie czynnik diabła.

Nowości

Białe kłamstwa

Piotr Borlik
Cena detaliczna: 39,99 zł

Panny i wdowy. Tom 4. Ewelina

Maria Nurowska
Cena detaliczna: 42,00 zł

Rak trzustki, czyli jak wygrać z cichym zabójcą

Paweł Lampe, Magdalena Żakowska
Cena detaliczna: 39,99 zł

Zapowiedzi

Policjanci. W boju

Katarzyna Puzyńska
Cena detaliczna: 39,99 zł

Zero waste. Nowa jakość życia w 30 dni

Anita Vandyke
Cena detaliczna: 34,00 zł

Czy chcesz o tym porozmawiać?

Lori Gottlieb
Cena detaliczna: 39,99 zł

Bestsellery

TOP 20

  1. Dymy nad Birkenau Seweryna Szmaglewska
  2. Króliki z Ravensbrück Anna Ellory
  3. Oleńka. Panienka z Białego Dworu Wioletta Sawicka

Fotogaleria

więcej »
23.01.2020

Wszyscy mamy w sobie czynnik diabła.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Craigem Russellem, autorem książki "Czynnik diabła"

Z Craigem Russellem rozmawiała Emilia Padoł (Onet Kultura)




Jak ci minął grudzień?


Bardzo dobrze, dziękuję! To chyba mój ulubiony czas w roku.

Czy słusznie podejrzewam, że jesteś prawdziwym wielbicielem kultury Czech?

O tak. Zresztą już od wielu, wielu lat jestem głęboko zafascynowany historią i kulturami społeczeństw Europy Środkowej. Jedną z rzeczy, za które kocham mój zawód, jest to, że dzięki niemu mogę wyobrazić sobie siebie jako kogoś zupełnie innego. Będąc pisarzem, możesz całkowicie zanurzyć się w nieznanej kulturze i tradycji. I to właśnie zrobiłem, pisząc "Czynnik diabła". Słuchałem czeskiej muzyki, oglądałem czeskie filmy, jadłem czeskie dania. Prawdę mówiąc, lubię gotować i kuchnia często pomaga mi zrozumieć obywateli innych krajów. Poza tym od lat podziwiam czeską kreatywność. No i jestem ogromnym fanem Kafki.

Jak dokładnie zaczęła się twoja przygoda z "Czynnikiem diabła"?

Wiele lat temu, kiedy promowałem w Czechach jedną z moich powieści, wydawca zaaranżował dla mnie zwiedzanie gotyckiego zamku Karlštejn. To było późną jesienią, dzień był całkiem ponury. Zamek zrobił na mnie ogromne wrażenie. Od razu pomyślałem, że byłby idealnym miejscem akcji dla powieści gotyckiej. Zwiedzałem go jednak dalej, aż w pewnej chwili wyobraziłem go sobie jako zakład dla obłąkanych. To było to! W tym samym momencie pomysł na "Czynnik diabła" po prostu wskoczył mi do głowy.

To bardzo mroczny thriller. Gotycki zamek zmieniony w zakład dla sześciu niezwykle groźnych pacjentów. W Pradze szaleje seryjny morderca, zwany — nieprzypadkowo — Skórzanym Fartuchem. Viktor, młody psychiatra, uczeń Carla Junga, testuje kontrowersyjną metodę terapii pacjentów. Cała historia jest podszyta słowiańskim folklorem i mitologią. Do tego akcja toczy się w 1935 roku — w tle mamy więc bardzo skomplikowaną sytuację w Europie. Tworząc taką fabułę, chyba nietrudno poczuć ciarki na plecach, a może nawet jakiś większy, egzystencjalny lęk?

Zacznę od tego, że fascynują mnie teorie Junga. Niektóre z nich, z naukowego punktu widzenia, mają może niewiele sensu, ale on formułował je z pozycji tyleż naukowej, co filozoficznej. W każdym razie uważam, że wiele z jego teorii dotyczących nieświadomości jest bardzo trafnych i kiedy pisałem tę powieść, postanowiłem je zbadać.
Moim zdaniem pisanie to czynność napędzana raczej przez nieświadomy niż świadomy umysł. Kiedy więc pisałem "Czynnik diabła", pozwoliłem mojej podświadomości przejąć kontrolę nad całym procesem. Jeśli przyjrzeć się niektórym bohaterom i historiom, które wylały się na papier — skutki są naprawdę przerażające!
W czasie pisania zdarzyło mi się też coś bardzo niepokojącego, co Jung pewnie nazwałby "synchronicznością". W "Czynniku diabła" opisuję fikcyjny zamek Orlů, który ma niezwykle mocne fundamenty — został wzniesiony po to, żeby zapieczętować głębokie jaskinie, które, jak wierzono, są ustami piekieł. Byłem w około trzech czwartych powieści, miałem mocno wyryty w głowie obraz mojego zamku Orlů, i wtedy właśnie odkryłem zamek Houska — zbudowany na solidnych, niemożliwych do sforsowania fundamentach, po to, żeby zapieczętować głębokie jaskinie, które, jak wierzono, są ustami piekieł… Historia tego zamku w wielu elementach była podobna do dziejów wymyślonego przeze mnie zamku Orlů. Muszę przyznać, że nieco mnie to przeraziło!

A co z Viktorem, głównym bohaterem powieści: czy on też zjawił się w niepokojących okolicznościach?

Cóż, teraz znowu zrobi się dziwnie. Jak już ci mówiłem, pomysł na powieść wpadł mi do głowy w czasie zwiedzania zamku Karlštejn. Gdy tylko pomyślałem o tym, żeby przekształcić gotycką warownię w zakład dla obłąkanych, wszyscy bohaterowie wskoczyli na swoje miejsca, łącznie z Viktorem. Często to powtarzam, ale gdy tylko przyszedł do mnie pomysł z Orlů, Viktor i Szóstka Diabła już czekali na mnie w zamku, w pełni uformowani.

Czego się nauczyłeś, pisząc tę książkę?

Tak wielu rzeczy! Naprawdę uwielbiam research i szczerze uważam, że ten etap pracy nad powieścią pozwala mi stać się bardziej wszechstronną osobą. Szczegóły, które są widoczne w książce, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Za każdym, najmniejszym drobiazgiem, o którym wspominam, stoi dwadzieścia innych, które nie zmieściły się na stronie. Podczas pracy nad "Czynnikiem diabła" najbardziej podobało mi się odkrywanie tego niezmiernie bogatego i mrocznego świata słowiańskich mitów i legend. Lubiłem też dowiadywać się nowych rzeczy o różnorodności etnograficznej i językowej mieszkańców Europy Środkowej.

Dowiedziałeś się czegoś zaskakującego o Polsce?

Tak! Podczas pracy nad "Czynnikiem diabła" dotarłem do fascynującego dla mnie faktu dotyczącego południowej Polski. Niektórzy górale grają na dudach, zupełnie jak w Szkocji!
Może wielu Polaków to zaskoczy, ale istnieje bardzo silny związek między Szkocją a Polską. Podczas II wojny światowej Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie stacjonowały w Szkocji. I Korpus Polski przebywał w Fife. Gdyby naziści najechali na Szkocję, to właśnie Polacy by jej bronili. Dorastając w latach 60. i 70., miałem w szkole przyjaciół, którzy byli dziećmi polskich żołnierzy. Szkocja po wojnie stała się dla nich domem. Zresztą w mojej serii powieści "Lennox" stworzyłem bohatera, który jest byłym polskim żołnierzem. W książkach mówi szkockim dialektem, ale z polskim akcentem!

Czy dzisiaj potrafisz jeszcze wyobrazić sobie siebie w innej pracy?

Nie, teraz już nie. Kocham moją pracę i czuję, że zostałem do niej stworzony — bycie pisarzem mam w swoim DNA. Najlepsza jest wolność, którą ta praca ci daje. Przede wszystkim wolność w odkrywaniu nowych idei, w dowiadywaniu się nowych rzeczy o świecie i o sobie.

Kiedyś powiedziałeś: nigdy nie mógłbym napisać powieści, której sam nie chciałbym czytać. Pozwól, że zadam ci to przewrotne pytanie: dlaczego chciałeś przeczytać "Czynnik diabła"?

Bo to klasyczna powieść gotycka, inspirowana książkami Mary Shelly, Brama Stokera, Iry Levina, Franza Kafki. Bo to powieść, która — mam nadzieję — nie obraża inteligencji czytelnika, jest oparta na dokładnym researchu i została napisana z miłością do kultury, o której opowiada.
Tak naprawdę chciałem napisać coś oryginalnego, a jednak nie odbiegającego od typu powieści, które sam lubię czytać. Dzisiaj rynek wydawniczy wymaga od autorów, żeby pisali książki, które można postawić na konkretnej półce w księgarni, czyli żeby tworzyli w określonym gatunku czy pisali tylko w jednym stylu. Nigdy nie byłem kimś, kto zamierza dostosować się do tych wymogów, a już zwłaszcza w przypadku tej książki postanowiłem kompletnie zignorować ten sposób myślenia.

wersja do druku