Strona główna / Dla dzieci i młodzieży / Tytus, Romek i Atomek / Tytus, Romek i A'Tomek w Bitwie Warszawskiej 1920 roku z wyobraźni Papcia Chmiela narysowani
Tytus, Romek i A'Tomek w Bitwie Warszawskiej 1920 roku z wyobraźni Papcia Chmiela narysowani

Kategoria: Tytus, Romek i Atomek
ISBN: 978-83-7648-395-5
Data wydania: 13.05.2010
Format: 345mm x 245mm
Liczba stron: 80
Cena detaliczna: 36,00 zł
nakład wyczerpany
Seria: Tytus
Oprawa: twarda
Papcio Chmiel po raz kolejny zaskoczył swojego wydawcę oraz licznych fanów!

Pomimo zapowiedzianego w zeszłym roku zakończenia pracy twórczej (po 52 latach), której ukoronowaniem był "Tytus Romek i A’Tomek jako warszawscy powstańcy 1944, z wyobraźni Papcia Chmiela narysowani", twórca kultowego Tytusa narysował kolejny wielkoformatowy album! Nowy komiks zawiera 36 całkowicie premierowych plansz, w których trójka naszych ulubionych bohaterów uczestniczy w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku.

Papcio Chmiel nie zamierza jednak przy okazji tego albumu obwieszczać zakończenia swojej kariery rysowniczej. Wprost przeciwnie! Już teraz zapowiada kolejny album z Tytusem, Romkiem i A'Tomkiem w bitwie pod Grunwaldem!


Henryk Jerzy Chmielewski (ur. 1923)
Znany pod pseudonimem Papcio Chmiel, popularny grafik, rysownik i publicysta. Uczestnik Powstania Warszawskiego. Kawaler Orderu Uśmiechu. W 2007 r. odznaczony medalem Gloria Artis. Autor 31 ksiąg z przygodami Tytusa, Romka i A’Tomka.
www.tytus.pl
www.tytusromekiatomek.pl



PAPCIO KŁAMCĄ?

AGENCJA Hi-Hi DONOSI:
 
Po wydaniu albumu „TYTUS, ROMEK I A’TOMEK jako warszawscy powstańcy 1944”, Papcio, autor dzieła, w licznych wywiadach prasowych obwieścił, że elaboratem tym kończy rysowanie komiksów.

- Skąd takie desperackie oświadczenie?
- zapytała redakcja Hi-Hi.

- W roku 2008 poczułem, że w szybkim tempie grzybieję, czego wyraźnym symptomem było ustępowanie mi przez młodzież (Sic!) siedzącego miejsca w wehikułach komunikacji miejskiej. Postanowiłem zakończyć długoletnią karierę rysownika małpy – jak sportowiec – efektownym rzutem na taśmę, czyli narysować album -arcydzieło, w którym będzie można błysnąć talentem, na zakończenie życia.

Kiedy pod koniec 2008 roku byłem tuż od ukończeniu dzieła, padłem nagle zemdlony pod rysownicę (na szczęście nie wykruszyły się piąte klepki). Zabrało mnie pogotowie do  INSTYTUCJI PRZYTRZYMUJĄCEJ W CIELE UCHODZĄCE DUSZE.

Przez 2 miesiące przerzucano mnie przez 4 takie instytucje. Kiedy w jednym szpitalu służba medyczna nasyciła się moimi autografami z rysunkiem Tytusa, przekazywano mnie do następnego szpitala, o innej specjalności warsztatowej. I tak wykończono mnie ostatecznie w INSTYTUCIE PRZEKSZTAŁCEJ KRWI NIEBIESKIEJ NA KARMAZYNOWĄ. Zręcznie omijając kostnicę, wydostałem się - jako zdrowy - na światło dzienne. Natychmiast dorwałem się do wykończenia ostatnich trzech stron albumu.

RODACY! TO JUŻ KONIEC! Za jakie Chiny mam ostatnie 14 lat życia (jakie mi zostały) męczyć się rysowaniem małpy? - pomyślałem przed lustrem. Inni emeryci spędzają jesień życia na oglądaniu seriali w TV, na działce, na nieszporach, w oknie… A ja mam „obratno” rysować głupoty ośmieszające naród?  DOŚĆ!    

Wytrzymałem tylko 2 miesiące na śledzeniu podwyżek rent i emerytur i koniec! Jak to!? Tu zbliża się 90 rocznica Bitwy Warszawskiej, 600 lecie Bitwy pod Grunwaldem, inni twórcy kultury szaleją, a Tytus nie weźmie w tym udziału? Przerwałem leżenie graficznym odłogiem, wyostrzyłem jeszcze działające jedno oko i machnąłem nowy album TRiA' w Bitwie Warszawskiej. Ale teraz nie zastrzegam się, że to już "na sicher" ostatni.

Wywiad przeprowadziła reporter Agencji Hi-Hi mgr Alicja Wszystkowiem

wersja do druku

Pozostałe wydania
Cena:
38,00 zł
twarda