Strona główna / / Wywiady / Tylko w zamkniętych kielichach tulipanów dało się ukryć ucięte palce

Nowości

Ruska mafia

Artur Górski
Cena detaliczna: 36,00 zł

Pogrzebani

Jeffery Deaver
Cena detaliczna: 42,00 zł

Jak podrywają szejkowie (audiobook CD)

Marcin Margielewski
Cena detaliczna: 34,90 zł

Zapowiedzi

Warszawa literacka przełomu XIX i XX wieku

Piotr Łopuszański
Cena detaliczna: 42,00 zł

Pokrzyk

Katarzyna Puzyńska
Cena detaliczna: 42,00 zł

Jesteś spokojem

Paulina Młynarska
Cena detaliczna: 39,99 zł

Bestsellery

TOP 20

  1. Jej drugie życie Manula Kalicka
  2. Nie mam więcej pytań Gillian McAllister
  3. Wakacje w Trzeciej Rzeszy. Narodziny faszyzmu oczami zwykłych ludzi Julia Boyd

Fotogaleria

więcej »
04.05.2012

Tylko w zamkniętych kielichach tulipanów dało się ukryć ucięte palce

Wywiad z J. D. Bujak, autorką powieści "Bilbord", przeprowadzony przez redakcję serwisu Zbrodnia w Bibliotece.







Zbrodnia w Bibliotece:
Bilbord to pani trzecia powieść. Proszę nam powiedzieć, o czym pisała Pani w poprzednich książkach. Jakie tematy Panią interesują?

Jak na razie mam na swoim koncie powieść młodzieżową (jeszcze niewydaną, ale kilka rozdziałów znajduje się na jednym serwisie literackim i cieszą się dużym powodzeniem), później powstał kryminał "Lista", wydany dzięki wydawnictwu Novae Res. Dwa lata temu postanowiłam napisać kierowany do kobiet lekki horror z akcją w Krakowie i moim rodzinnym mieście Brzesku – tę książkę, zatytułowaną "Spadek", wydało wydawnictwo Prószyński Media. Nakładem tego samego wydawnictwa ukazał się ostatni kryminał "Bilbord".

Pamięta Pani pierwszą myśl, która sprawiła, że zaczęła Pani pisać? Kiedy to się zaczęło?

Gdzieś w szkole podstawowej. Zaczynałam od prowadzenia pamiętnika, w który wpisywałam też zarysy opowiadań. Więcej czasu na podjęcie prób w tym kierunku znalazłam (paradoksalnie) po urodzeniu pierwszego synka. Mąż namówił mnie, żebym udostępniła kilka rozdziałów moich pierwszych powieści na jednym z serwisów literackich. Byłam prawdziwie zaskoczona, kiedy okazało się, że dodawane przez mnie fragmenty są wysoko oceniane i pozytywnie komentowane przez czytelników. Wygrana w konkursie na najlepsze opowiadanie miesiąca zachęciła mnie do wysłania tekstów do wydawnictwa.

Dużo Pani czyta, prawda? Jakie książki są dla Pani najważniejsze? A jakie miały wpływ na Pani własną twórczość?

Owszem, dużo czytam. Myślę, że jest to podstawa, jeżeli się chce cokolwiek napisać. Dzięki czytaniu człowiek nabywa nie tylko wiedzę, wzbogaca wyobraźnię, ale również opanowuje zasady gramatyki, poprawnej budowy zdań oraz wzbogaca swoje słownictwo. Z wielu lubianych przeze mnie autorów na moją twórczość zawsze największy wpływ miała proza Deana Koontza. On jest prawdziwym mistrzem w mieszaniu gatunków literackich.

Często bywa Pani w Kazimierzu? Dlaczego umieściła tam Pani akcję powieści?

Kazimierz to przepiękne zabytkowe miasteczko, obecnie nastawione głównie na turystykę. Kojarzy nam się przede wszystkim z krótkim urlopem i romantycznymi spacerami. Osadzenie tak dramatycznej akcji w sielankowych krajobrazach czyni ją jeszcze bardziej dynamiczną.

Kiedy na rynku księgarskim ukazała się moja poprzednia powieść "Spadek", w której akcja dzieje się w Krakowie, po jej przeczytaniu wiele osób postanowiło wreszcie wybrać się do tego miasta. Mam nadzieję, że "Bilbord" będzie miał podobny wpływ na czytelników.

"Bilbord" to ciąg wielu makabrycznych zbrodni… bardzo oryginalnych zbrodni. Nie bała się Pani, że zabraknie jej pomysłów na te morderstwa?

 Nie. Następna powieść obfituje w kolejne oryginalne zbrodnie. To jest temat rzeka.

Pani powieść to połączenie kryminału i powieści grozy. Dlaczego dokonała Pani takiego wymieszania gatunkowego?

Sama lubię czytać książki, w których autor ma odwagę mieszać kilka gatunków. Odnoszę wrażenie, że wtedy akcja jest bardziej nieprzewidywalna dla czytelnika. Można napotkać wiele niespodzianek. Przez to czytanie jest przyjemniejsze.

Nie mogę nie zapytać też o jeden drobiazg… w Pani powieści pojawia się mnóstwo tulipanów (oczywiście, innych kwiatów też, wszak główny bohater jest właścicielem kwiaciarni). Lubi je Pani?

Uwielbiam kwiaty. Moje mieszkanie jest pełne nawet trudnych do hodowli roślin. A na balkonie (3 piętro) od kilku lat mam gigantyczne dzikie wino, które obrosło dwie ściany i jest przedmiotem zazdrości wielu przechodniów.

Z kwiatów ciętych, które kupuje się w kwiaciarniach, najbardziej lubię frezje – może nie wyglądają zbyt efektownie, ale za to jak pachną! W powieści występują tulipany, ponieważ tylko w ich zamkniętych kielichach dało się ukryć ucięte palce i łodyga była w stanie utrzymać ten ciężar. Sprawdzałam to w domu osobiście (na fragmentach parówek ;)

Dobre! A jakie ma Pani najbliższe plany pisarskie?

Niedawno skończyłam pisać kolejny kryminał, a teraz jestem w połowie horroru, nawiązującego tematycznie do "Spadku". W planach są kolejne powieści z tych dwóch gatunków.

Dziękuję za rozmowę.


Ja również. Pozdrawiam.

Wywiad przeprowadziła Jolanta Świetlikowska

Źródło: 
http://zbrodniawbibliotece.pl/

wersja do druku