Strona główna / Literatura faktu, historia / To nie mój pies, ale moje łóżko. Reportaże roku 1997

Inne książki z tej serii

Alfabet mafii

Ewa Ornacka, Piotr Pytlakowski
Cena detaliczna: 30,02 zł

Ofiary Niejasnego

Piotr Lipiński
Cena detaliczna: 29,00 zł

Piekło jest gdzie indziej

Beata Pawlak
Cena detaliczna: 24,90 zł

Inne książki z tej kategorii

Wakacje w Trzeciej Rzeszy. Narodziny faszyzmu oczami zwykłych ludzi

Julia Boyd
Cena detaliczna: 43,00 zł

Miłość '44. 44 prawdziwe historie powstańczej miłości

Agnieszka Cubała
Cena detaliczna: 39,99 zł

Trump pod ostrzałem (audiobook CD)

Michael Wolff
Cena detaliczna: 39,90 zł
To nie mój pies, ale moje łóżko. Reportaże roku 1997

Kategoria: Literatura faktu, historia
ISBN: 83-7180-877-1
Cena detaliczna: 0,00 zł
nakład wyczerpany
Seria: Fakt
Oprawa: miękka
Książka jest plonem konkursu ogłoszonego przez "Gazetę Wyborczą" i Program III Polskiego Radia na reportaż roku 1997.

Zawiera dwanaście najlepszych reportaży opublikowanych w "Gazecie Wyborczej" oraz jeden reportaż radiowy, drukowany także w prasie:

1. Magdalena Grochowska - Sprzeczne z piątym przykazaniem

2. Piotr Głuchowski, Jarosław Kopeć - Osaczona

3. Lidia Ostałowska, Paweł Smoleński - To nie mój pies, ale moje łóżko

4. Anna Bikont, Joanna Szczęsna - I napisał: Płaczę, bo nie nauczyłem się mówić

5. Irena Morawska - Jak Emilię z Kalabrii od złej pani wykradłam

6. Piotr Głuchowski - Lepiej na Tomka padło

7. Piotr Głuchowski - W Sales Twoje życie

8. Marek Debicki, Krzysztof Fijałek, Kamila Sypniewska - Widzę błękit. Można zabić tego drugiego

9. Wojciech Tochman - Mówię ci, tam była enklawa tajemna

10. Jacek Hugo-Bander - Nie pije, popala, hoduje żółwie

11. Lidia Ostałowska - Czepielowice po wodzie

12. Piotr Głuchowski - Jeden Furkot wie


Dlaczego reportaż?

Reportaż jest właściwie nonsensem. Jest ślamazarny. Reporter, który chce opisać głośne wydarzenie, śledzi z rozpaczą, jak wiadomości wieczorne i pierwsze strony dzienników po kawałku zjadają mu temat.
Reportaż jest nie tylko spóźniony, ale i ślepy, jeśli porównać go z tym, co potrafi żywy obraz telewizyjny przekazywany przez satelitę. Jest bardzo drogi. Wymaga delegacji, diet, noclegów i najrozmaitszych nieprzewidzianych wydatków, które trudno nieraz zaksięgować. Jest pracochłonny. Wydajność reporterów jest na ogół rozpaczliwie niska w stosunku do wydajności innych dziennikarzy. Zajmuje bardzo dużo miejsca, które w gazecie jest na wagę złota. Bywa kłopotliwy moralnie. Im lepszy, im prawdziwiej ukazuje swych bohaterów, tym kłopotliwszy. Ten jawny nonsens "Gazeta" pielęgnuje od chwili swego powstania. Pielęgnuje go także radiowa "Trójka". Znajdujemy w tym niezwykłe, wzruszające poparcie Czytelników i Słuchaczy, czego najlepszym dowodem był konkurs na reportaż roku.
Z badań "Gazety" i Polskiego Radia wynika, że reportaż jest chętnie czytany i że go ciągle za mało. Widocznie mówi więcej niż informacja, nawet obrazkowa, i inaczej niż publicystyka. Może zaspokaja potrzebę obcowania z bohaterami (gdy obcowanie z ideami stało się męczące lub jałowe), potrzebę współczesnej fabuły, potrzebę współuczestnictwa w wydarzeniach za pośrednictwem tego bohatera, jakim w reportażu jest autor. Pielęgnowanie nonsensu, który jest tak bardzo potrzebny ludziom, to niezwykłe wyzwanie. Dlatego wraz z Programem III Polskiego Radia ogłosiliśmy rok 1997 Rokiem Reportażu. A książka, która powstała w wyniku naszej wspólnej pracy, jest ułożona przez Państwa. To Czytelnicy i Słuchacze zadecydowali, które reportaże powinny się znaleźć w tym zbiorze.

Małgorzata Szejnert - szef Działu Reportażu w "Gazecie Wyborczej".


wersja do druku