Strona główna / / Wywiady / Piszę odkąd pamiętam

Nowości

Powrót Anny

Lisa Scottoline
Cena detaliczna: 43,00 zł

Tajemnica brakującej głowy

Jeff Cohen , E.J. Copperman
Cena detaliczna: 39,99 zł

Zaopiekuj się mną

Helen J. Rolfe
Cena detaliczna: 39,99 zł

Zapowiedzi

Loteria życiowych szans

Izabella Frączyk
Cena detaliczna: 39,99 zł

Czterdzieści dusz

Piotr Borlik
Cena detaliczna: 42,00 zł

Gorzka czekolada i inne opowiadania o ważnych sprawach

Praca zbiorowa
Cena detaliczna: 39,99 zł

Bestsellery

TOP 20

  1. Billy Summers Stephen King
  2. Red, White & Royal Blue Casey McQuiston
  3. Dubaj krwią zbudowany Marcin Margielewski
08.07.2011

Piszę odkąd pamiętam

Wywiad z Lauren DeStefano, autorką "Atrofii"







Fot. by Ali Smith


W „Atrofii” pojawiają się zagadnienia inżynierii genetycznej, poligamii, śmiertelności w bardzo młodym wieku… a to wszystko wyłania się ze świetnej i niezwykle “wciągającej” fabuły. Skąd wziął się pomysł ta taką książkę?

Bardzo trudno jest odpowiedzieć na to pytanie. Sama nie do końca wiem, skąd właściwie taki pomysł. Ta powieść jest czymś w rodzaju wypadkowej wielu różnych czynników. Na początku strasznie się przeziębiłam, leżałam w łóżku, a nade mną wisiało widmo nieskończonego projektu, którego się podjęłam. Moja agentka zasugerowała, żebym spróbowała czegoś zupełnie nowego, w czym niekoniecznie czułabym się od razu jak ryba w wodzie, czegoś, czego normalnie nigdy bym nie napisała. Przesłała mi też linka do strony, na której można publikować opowiadania. Bo “Atrofia” miała być opowiadaniem, nie miałam jednak pojęcia czym zaowocuje i jak się skończy. Na pierwszej stronie pojawił się opis młodej dziewczyny zamkniętej w jakimś okropnym, ciemnym miejscu; nie ma pojęcia, co się wokół niej dzieje i jest bardzo przerażona. Okazało się, że właśnie ta dziewczyna będzie główną bohaterką “Atrofii”, Rhine. W tamtej chwili Rhine wiedziała na temat swojego życia dokładnie tyle samo, co ja, która miałam być jego autorką.

Spróbuj proszę opisać “Atrofię” trzema słowami.

Trochę smutna baśń.

Gdybyś mogła połączyć Rhine, Lindena i Gabriela w pary z dowolnymi bohaterami innych książek, kogo byś wybrała?

Raczej w ogóle bym tego nie robiła. Trudno sobie wyobrazić, żeby bohaterowie świata “Atrofii” mogli znaleźć się nagle w innym świecie. Wydaje mi się też, że połączenie Rhine w parę z kimkolwiek byłoby ostatnią rzeczą, której by chciała. To silna, niezależna dziewczyna, która ponad wszystko ceni sobie wolność; miłość nie jest czymś, czego zamierza szukać.
Co nie znaczy, że nie znajdzie…

Czy możesz nam zdradzić, dlaczego zdecydowałaś się na tytuł “Atrofia” i jaki ma on związek z historią Rhine?

To tytuł, który wraz z wydawcą wybraliśmy z długiej listy propozycji zaraz po tym jak skończono redakcję tekstu. Można go rozumieć na wiele sposobów. Opisuje nie tylko to, co dzieje się z moimi bohaterami, ale też ze wszystkim wokół nich w tym chemicznym świecie. Kwiaty, drzewa, rozpadające się budynki – to świat, w którym wszystko powoli umiera.

Jak długo pisałaś “Atrofię”?

Pierwsze szkice powstawały przez około miesiąc, co w moim przypadku jest raczej niespotykane. Mam w szufladzie wiele nieopublikowanych historii, których doprowadzenie do końca zajęło mi lata. 

Czego możemy się spodziewać po kolejnych tytułach z serii?

To wielka niewiadoma:)

Krążą plotki, że Justin Bieber i Paris Hilton byli w dużym stopniu inspiracją dla tej powieści. Ale czy były jakieś inne? Może piosenka, książka, jakieś miejsce?

O nie! Powiedzmy to sobie wyraźnie: żadna gwiazda pop czy inny celebryta nie mieli absolutnie nic wspólnego z tą powieścią. Ale kiedy w zeszłym tygodniu przeglądałam stare książki z dzieciństwa, trafiłam na egzemplarz “Dziewczynki, która władała miastem” T.Nelsona (“The Girl Who Owned a City” – książka nie była wydana w Polsce), opowiadającej o tajemniczym wirusie, który zabił wszystkich powyżej dwunastego roku życia. Miałam pewnie z dziewięć czy dziesięć lat, kiedy to czytałam – może to ziarenko, zasiane w tak młodym wieku, teraz zakiełkowało? Fascynują mnie również historie, o których słyszy się czasem w TV, dotyczące usuwania genów odpowiedzialnych za choroby nowotworowe czy modyfikowanej żywności, uwielbiam też film “Gattaca”. Gdzieś w mojej głowie obraca się mały trybik, który sprawia, że wszystkie życiowe doświadczenia przekształcają się w pomysły na opowieść…

Czy jest ktoś odpowiedzialny za Twoją pasję czytelniczą i pisarską? Ktoś z rodziny, jakiś nauczyciel?

Piszę odkąd pamiętam. Zawsze sprawiało mi to frajdę i kiedy byłam młodsza niespecjalnie zastanawiałam się nad tym, dlaczego to kocham albo, czy mogłabym się tym z kimś dzielić. Uważałam to za prywatną sprawę – na przykład prowadzenie pamiętnika (choć trzeba przyznać, że sporo zmyślałam). W piątej klasie zadano nam pracę domową polegającą na napisaniu opowiadania. Pamiętam, że moja nauczycielka wzięła mnie na stronę i zapytała, czy myślałam kiedyś o tym, żeby pisać książki, kiedy dorosnę. Przedtem temat publikacji w ogóle nie zaprzątał mi głowy, ale im stawałam się starsza, tym poważniej się nad tym zastanawiałam.

Czy zainspirowały Cię jakieś inne powieści z gatunku dystopii, jak na przykład „Opowieść podręcznej”. Jakie inne książki tego rodzaju poleciłabyś czytelnikom?

Wiele porównań do “Opowieści podręcznej” bardzo mnie zaskoczyło. Uwielbiam Margaret Atwood i zdecydowanie rekomenduję jej książki, ale mam wrażenie, że jej historia skupia się na czymś zupełnie innym niż moja, operujemy też innym językiem. Natomiast jeśli chodzi o polecanie książek, to wszystko zależy od tego, czego dany czytelnik poszukuje. Piękno tego gatunku polega na tym, że te opowieści przekraczają granice, łamią tabu, sprawiają, że przestajemy czuć się tak komfortowo i zaczynamy patrzeć na otaczający nas świat z innej perspektywy. Dlatego jakakolwiek powieść dystopijna by to nie była, gorąco ją polecam, bo dzięki niej staniemy się bardziej otwarci i refleksyjni.

Wymień kilka ulubionych książek, które wywarły największy wpływ na Ciebie i Twoje pisarstwo.

Nie wydaje mi się, żeby inne książki miały większy czy mniejszy wpływ na mnie niż cokolwiek innego, co może mnie zainspirować, jak na przykład rozmowa, kryminalny film dokumentalny czy coś w tym rodzaju – naprawdę nigdy nie wiem, co może być cynglem wywołującym wybuch. Kiedyś napisałam całkiem sporą partię tekstu po tym, jak dostrzegłam ciekawy kształt w kałuży… 

Wywiad wykorzystano dzięki uprzejmości
Simon & Schuster
Children’s Publishing

wersja do druku