Strona główna / / Wywiady / Pisząc tę powieść chciałam zmotywować kobiety do samorealizacji i niezależności. Zawsze jest czas, aby zacząć raz jeszcze...

Nowości

Tytus, Romek i A'Tomek - 1 VIII 1944 r. (plakat z autografem)

Henryk Jerzy Chmielewski
Cena detaliczna: 99,99 zł

Życie 3.0. Człowiek w erze sztucznej inteligencji

Max Tegmark
Cena detaliczna: 49,99 zł

Dobry omen

Neil Gaiman, Terry Pratchett
Cena detaliczna: 39,99 zł

Zapowiedzi

Tytus, Romek i A'Tomek na jedwabnym szlaku z wyobraźni Papcia Chmiela narysowani

Henryk Jerzy Chmielewski
Cena detaliczna: 38,00 zł

Kto się śmieje ostatni

Amy Gentry
Cena detaliczna: 39,90 zł

Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki

Nathalie Deruelle, Jean-Pierre Lasota
Cena detaliczna: 39,99 zł

Bestsellery

TOP 20

  1. Jej drugie życie Manula Kalicka
  2. Nie mam więcej pytań Gillian McAllister
  3. Wakacje w Trzeciej Rzeszy. Narodziny faszyzmu oczami zwykłych ludzi Julia Boyd

Fotogaleria

więcej »
04.03.2011

Pisząc tę powieść chciałam zmotywować kobiety do samorealizacji i niezależności. Zawsze jest czas, aby zacząć raz jeszcze...

Wywiad z Jolantą Guse, autorką książki "Nie zawrócę".

Skąd wziął się pomysł na książkę i dlaczego zdecydowała się Pani ją napisać?
Jalanta Guse: Niespodziewanie runął cały mój dotychczasowy świat. Musiałam zacząć wszystko od nowa. Pisząc tę powieść chciałam zmotywować kobiety, bez względu na wiek, do samorealizacji i niezależności. Do działania. Nawet gdyby ich życie, w danej chwili, nie wymagało samodzielności. Przypomnieć, że trzeba spełniać swoje pragnienia i marzenia, bez względu na sytuację, w jakiej się znajdujemy. Zawsze jest czas, aby zacząć raz jeszcze. Chciałam też przełamać pewne stereotypy i spłacić dług wdzięczności… opisałam to w książce.

Na ile jest to powieść autobiograficzna?
Jalanta Guse: „Nie zawrócę” jest powieścią w 80% autobiograficzną. Opartą na faktach. Emocje są też prawdziwe. Przemiana duchowa bohaterki jest moją osobistą przemianą, której doświadczyłam, pokonując po drodze do celu wiele przeszkód. Nie ominęły mnie też rozczarowania i upokorzenia.

Czy pozostałe bohaterki "Nie zawrócę" to również postaci rzeczywiste?
Jalanta Guse: Tak, wszystkie. Fikcyjne są natomiast czasami sytuacje, w których je przedstawiłam.

Skąd czerpie Pani inspiracje?
Jalanta Guse: Z życia. Własnego i innych. Jestem osobą towarzyską, lubię ludzi, rozmawiać z nimi, a to przecież skarbnica wiedzy i pomysłów.

Jaką rolę odgrywały książki w Pani domu? Jak bardzo były ważne?
Jalanta Guse: W moim rodzinnym domu zawsze były książki – pełne regały. Rodzice uwielbiali literaturę historyczną i sensacyjną. Z pasją gromadzili wszelkie literackie nowości. Książki były na tyle ważne, że Tata część swoich skromnych, zagranicznych diet przeznaczał na zakup książek niedostępnych wtedy na naszym rynku.

Od lektury jakich książek Pani zaczynała?
Jalanta Guse: Jako 6-letnia dziewczynka, składając sylaby, przeczytałam wzruszającą książkę dla dzieci pt. „Słoneczko”, Marii Buyno-Arctowej. Od tamtej chwili zapragnęłam być jak tamta mała dziewczynka. Kochać ludzi, pomagać innym, zmieniać wytrwale świat na lepszy. Cieszyć się chwilą. Nauczyć się wybaczać. Pod jej wpływem w wieku 8 lat napisałam opowiadanie pt. „Siostrzyczka”. Pamiętam, że po przeczytaniu obie moje Babcie się popłakały. Potem przeczytałam „Godzinę Pąsowej Róży”, „Karolcię”, która znalazła zaczarowany, błękitny koralik i wiele innych książek, nie tylko Marii Kruger. Te książki pobudzały moją dziecięcą wyobraźnię. To, że na świecie jest zło, nędza, brud, odkryłam w wieku 9 lat, kiedy bez zgody rodziców przeczytałam „Brzuch Paryża” Emila Zoli. Wtedy niewiele zrozumiałam, ale świat Zoli na długo mnie przytłoczył.

Które książki były dla Pani najbardziej inspirujące, które kształtowały Pani sposób widzenia świata, a które miały wpływ na pisarstwo?
Jalanta Guse: W dzieciństwie te już wspomniane. W młodości „Przeminęło z Wiatrem” i jej bohaterka, która zawsze i za wszelką cenę dążyła do zrealizowania swoich celów i spełnienia marzeń. Może się nie podobać sposób w jaki osiągała swoje cele, ale bez wątpienia w Scarlet budzi szacunek i podziw jej niezwykła odwaga. Po wielu latach inną, ważną dla mnie książką stała się „Dziewczynka w czerwonym płaszczyku” Romy Ligockiej.

A jakie wartości w świecie literackim i rzeczywistym są dla Pani najważniejsze?
Jalanta Guse: Właśnie takie, jakie poznajemy w książce Romy Ligockiej. Zachować człowieczeństwo, ludzkie cechy, pomimo ekstremalnych, nieludzkich warunków życia. Zachować godność, nie dać się złamać w sytuacjach, wydawałoby się bez wyjścia. Podziwiam takie kobiety, które walcząc o siebie i przetrwanie jednocześnie nigdy nie zapominają, że nikt nie ma prawa niszczyć innych. Bardzo szanuję ludzi szczerych, nie ukrywających swoich emocji. Ale wracając do pytania. Lubię książki o tematyce historyczno-biograficznej, np.: „Panie na Wilanowie” Hanny Muszyńskiej-Hoffmannowej, albo „Księżna Łowicka”. Dzięki takim powieściom, przez chwilę możemy się znaleźć w dawnych czasach, poznać lepiej miniony świat i pomarzyć…. Jednym z moich ulubionych autorów jest Irwin Shaw.

Z jakimi autorami chciałaby Pani być porównywana?
Jalanta Guse: Z żadnymi. Nie chciałabym być porównywana z kimkolwiek. W powieściach, które już napisałam pragnę zachować własny styl i nie udawać kogoś kim nie jestem. Nie naśladować. Oczywiście znam i cenię autorów rangi Nobla, jak i wielu innych, czasami mniej znanych lub zapomnianych.

Jakie są Pani plany na przyszłość? Czy ma Pani już nowe pomysły na kolejne powieści?
Jalanta Guse: Plany, te najbliższe, to po prostu wyjechać na urlop, którego nie miałam od ponad 6-ciu lat. A potem ukończyć kolejną, czwarta powieść, którą zaczęłam już pisać. Na pewno będzie o kobiecie. Może nią będziesz Ty? A może ja?

wersja do druku