Strona główna / Literatura polska / Owoc żywota twego

Inne książki z tej kategorii

Lista obecności

Agata Kołakowska
Cena detaliczna: 38,00 zł

Zobaczyć gdzie indziej

Danuta Noszczyńska
Cena detaliczna: 38,00 zł

Niebieska sukienka

Grażyna Jeromin-Gałuszka
Cena detaliczna: 29,99 zł
Owoc żywota twego

Kategoria: Literatura polska
ISBN: 83-7337-613-5
Format: 142mm x 202mm
Liczba stron: 308
Cena detaliczna: 28,00 zł
nakład wyczerpany
czytaj fragmentOprawa: miękka
Ewa Ostrowska należy do pisarzy starszego pokolenia. W dorobku ma kilkanaście powieści - m.in. „Nim jabłoń zdziczeje”, „Śniła się sowa” - cieszących się sporą popularnością, wielekroć wznawianych. Dużo pisała dla młodzieży (m.in. „Długa lekcja”, „Zabić ptaka”), a jej powieść „Co słychać za tymi drzwiami?” została uhonorowana międzynarodową nagrodą IBBY (1983).

„Owoc żywota twego” jest przejmującą opowieścią o ludzkich losach, splecionych miłością i nienawiścią, wiernością i zdradą, ale i miłosierdziem, i wybaczeniem. Bo tak naprawdę „nie ma ludzi złych, są tylko nieszczęśliwi”, jak mówi jeden z bohaterów powieści. I takie jest właśnie jej przesłanie.

Jezu, jakie to do samego sedna poruszające.(...) Nie wiem jak mogła mi się spodobać taka książka. Wiem, że MUSIAŁA.
K. Malinowski, lampa

Powieść „Owoc żywota twego” Ewy Ostrowskiej to saga o wiejskiej przemocy - tej realnej, przejawiającej się w biciu czy nawet zabijaniu, i tej symbolicznej, wyrażającej się w upokarzaniu, odtrącaniu czy pogardzie.
(...) Poruszająca, a momentami przerażająca historia o poszukiwaniu uznania, o kobiecej drodze do społecznego znaczenia.
Przemysław Czapliński

Gorzki to owoc, który podaje nam Ostrowska, ale boleśnie prawdziwy. To literatura surowej ziemi i gorącego mięsa. Porażające misterium ludzkiej zawiści, która tutaj traci swój uniwersalny charakter i staje się polskim znakiem rozpoznawczym. Ostrowska nie szczędzi nam prawdy o nas. Ułomności przez nią demaskowane są charakterystyczne nie tylko dla środowisk wiejskich.
Daniel Odija, autor „Ulicy” i „Tartaku”

Więcej wideo niż wideł
Rozmowa z Ewą Ostrowską, autorką powieści „Owoc żywota twego”

Zasławie. Biedna polska wieś, gdzieś na Mazurach. Lata tuż po drugiej wojnie światowej. To miejsce i czas akcji nowej powieści Ewy Ostrowskiej pt. "Owoc żywota twego". Powieści wstrząsającej, której bohaterowie zamknięci są w kręgu wielkiej zawiści. Ona ich stwarza i niszczy. Zazdroszczą sobie wszystkiego: kawałka pola, krowy, kur, prosiąt, posady w kółku rolniczym, kwiatów w ogrodzie, pieniędzy, czystych szyb w oknach. Zawiść staje się znakiem rozpoznawczym tej społeczności. A zdrada, obmowa, szyderstwo - to podstawowy sposób komunikowania się z innymi. W Zasławiu mieszkają niemal same odrażające typy, bezinteresowna sąsiedzka pomoc nie istnieje, a wódka płynie strumieniami. Serdeczny gest, jeśli się zdarzy, jest zawsze popełniony z myślą o przyszłych zyskach. Porażające studium ludzkiej zawiści. Gorzki, okrutny świat. A zarazem jest to rzecz o ludziach, którzy nieufni wobec powojennej władzy, ziemi potrafią bronić pazurami. Aby jej nie stracić muszą wywiązać się z dostaw obowiązkowych. Pracują więc nocami na polach z latarkami elektrycznymi zawieszonymi na szyi. Mają też swoje ambicje, tęsknoty, pragną miłości. I są jednak zdolni do skruchy i miłosierdzia.

Czy Zasławie istnieje?

Wolę mieć nadzieję, że czytelnicy nie będą między wierszami poszukiwać jakiegoś szyfru. Starałam się nadać opowieści uniwersalny wymiar. Opisane sytuacje mogły wydarzyć się pod różnymi szerokościami geograficznymi. Wszędzie można natrafić na podobne zachowania i sytuacje. Nie dziwię się, że Pani tak mówi. Wizerunek polskiej wsi, zaprezentowany w Pani książce poraża i przygnębia zarazem. Ale czy jest prawdziwy? Jeśli ktoś oglądał wieś jedynie przez pryzmat modnej ostatnimi czasy agroturystyki, to istotnie ma przed oczami wyłącznie sielskie obrazki. Ja spędziłam na wsi niemal ćwierć wieku i mam inną optykę. Nasza wieś nie ma nic wspólnego ze stereotypem "wsi spokojna, wsi wesoła. Choćbyśmy, oczywiście, wszyscy bardzo chcieli, żeby było inaczej. Akcja "Owocu żywota twego" toczy się na przestrzeni czterdziestu lat. W tym okresie w okolicy niewiele się zmieniło...

Na wsi czas płynie wolniej. Wszelkie nowości przyjmowane są nieufnie. Bardzo nieufnie. Proszę sobie przypomnieć jak bojaźliwie podchodzono do elektryfikacji. Kanalizacja w większości wsi do dziś nie istnieje, zaś łazienki i toalety często niewiele różnią się od tych z czasów przedwojennych. Oznaką bogactwa stały się za to samochody i anteny satelitarne, które czasami umocowywane są nawet na strzechach.

Anteny zbłądziły pod strzechy?

Właściwie pod eternit. Strzech to już prawie na wsi nie ma, ale na pewno jest tam więcej dziś wideo, niż wideł. To widoczny z daleka, co ważne, symbol bogactwa. A pod tym względem mieszkańcy wsi są bardzo wyczuleni. Poza tym telewizja to podstawowa rozrywka. Z kart Pani powieści wynika, iż tę funkcję pełni raczej wódka.
Wszystkie chrzciny i wesela, na których bywałam, dla większości mieszkańców kończyły się gdzieś pod stołem, a w rolach wiodących występowały kłonice i sztachety. Opowiem autentyczną anegdotę. Jest akurat okres Wielkiego Postu, więc pasuje jak ulał. Miałam takiego sąsiada, pozornie bogobojnego człowieka, który składał w kościele przysięgę, że nie będzie w tym czasie pił wódki. Po kilku dniach spotykam go zalanego w trupa. "Ależ Panie Stasiu, przecież Pan przed krzyżem przysięgał... " powiedziałam zdumiona. "Ale ja ślubowałem, że nie będę pił wódki. O piwie nie było mowy! - odpowiedział mi rezolutnie sąsiad.

Żarty żartami, ale powieść ma głęboko pesymistyczną wymowę.

Nie zgadzam się z tym. Przecież te okrutne zakręty losów, prowadzą w końcu do pewnej formy oczyszczenia. W finale zwyciężają ludzkie uczucia. Oto główni bohaterowie: on rzeczywiście jest wiejskim prostakiem i prymitywem. Pije na umór. Ale też targają nim wielkie, przerastające go emocje. Nie umie sobie z nimi poradzić. Jest nieszczęśliwy. Jego żona, osoba skąpa, pazerna, haruje jak wół, by gromadzić majątek. Ale dla kogo gromadzi te dobra? Dla dziecka, syna, który ją opuści. Mało jest ludzi bezgrzesznych. Ale też nie ma ludzi złych, są tylko nieszczęśliwi. Kształtuje nas przecież otoczenie.

I wieś tak źle wpływa na ludzi?

Środowisko wiejskie jest specyficzne ze względu, na, że się tak wyrażę, codzienną mordownię zwierząt. Tam dziecko na co dzień obcuje z zabijaniem. Zmieniają się tylko ofiary: koguta, kaczki, gęsi, indyki, cielaki, prosiak, owce... Ono to widzi, na tym się wychowuje. Czy nie myśli Pan, że to w jakiś sposób odbija się na jego psychice? Wypacza mu osobowość? Staje się bardziej obojętne, nieczułe, skore do okrucieństwa. Tak samo jak człowiek, który pochodzi w rodziny patologicznej. Ciężko potem oderwać mu się od tych "korzeni". Mieszkańców Zasławia, bohaterów powieści „Owoc żywota twego”, nie udało się powojennej władzy pozbawić ziemi.

Przywiązanie polskich chłopów do ziemi to była wielka wartość. Po 1945 r. komuniści usiłowali zaskarbić sobie ich sympatię rozdzielając ziemię po parcelacji majątków. Wkrótce zaczęto jednak nakłaniać chłopów do wstępowania do spółdzielni produkcyjnych. Opornych nękano kontygentami, domiarami finansowymi. Nazywano kułakami Trudno się dziwić, że wrogo traktowali rolników posłusznych władzy. I bywali wobec nich okrutni. Pobicia, podpalenia, a nawet ukamieniowania były na porządku dziennym. Te fragmenty książki pisałam w oparciu o naszą powojenną historię, pełną dramatów, które na wsi przybierały szczególnie okrutny wyraz.
Rozmawiał: Tomasz Z. Zapert, Życie, dział kultura, 2004-03-09

Patroni:

wersja do druku