Strona główna / / Wywiady / Nie jestem zdyscyplinowana

Nowości

Szkoła geniuszy

Bruce Holsinger
Cena detaliczna: 43,00 zł

Kana

Grzegorz Janusz Ostrowski
Cena detaliczna: 34,00 zł

Czy chcesz o tym porozmawiać?

Lori Gottlieb
Cena detaliczna: 39,99 zł

Zapowiedzi

Uciekłam z arabskiego burdelu

Laila Shukri
Cena detaliczna: 38,00 zł

Pięć Stawów. Dom bez adresu

Beata Sabała-Zielińska
Cena detaliczna: 42,00 zł

Nadchodzą czasy nowe

Weronika Wierzchowska
Cena detaliczna: 39,99 zł

Bestsellery

TOP 20

  1. Nareszcie w Dudapeszcie Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz
  2. Urodziłam dziecko szejka Marcin Margielewski
  3. To nie jest mój mąż Olga Rudnicka

Fotogaleria

więcej »
18.02.2013

Nie jestem zdyscyplinowana

Wywiad z Diane Chamberlain, autorką powieści „Sekretne życie CeeCee Wilkes

W swoich książkach porusza Pani głównie temat miłości i związków – między kobietą i mężczyzną, rodzicem i dzieckiem, rodzeństwem, etc. Jak jest Pani recepta na pisanie wciąż – wydawałoby się – o tym samym tak interesująco i za każdym razem wciągająco?
Właściwie nie posiadam żadnego konkretnego przepisu. Zazwyczaj zaczynam od sytuacji, która mnie zainspiruje. Podczas pracy nad "Sekretnym życiem CeeCee Wilkes" zadałam sobie pytanie, jak bym się czuła, gdybym popełniła przestępstwo i przez resztę życia musiała ukrywać swoją prawdziwą tożsamość. Kiedy mam już w głowie właściwy pomysł, myślę o postaciach, którym poradzenie sobie z daną sytuacją nastręczy najwięcej problemów, a które jednocześnie przekonają do siebie czytelników. CeeCee jest niezwykle wrażliwą bohaterką – i chociaż robi coś strasznego i głupiego, wierzę, że czytelnik potrafi ją zrozumieć i polubić. Dla mnie – jako czytelniczki i jako pisarki – jest to jedna z najważniejszych rzeczy.

Jest Pani autorką ponad 20 książek – to tysiące stron maszynopisu i setki godzin spędzonych przy klawiaturze. Czy jest Pani zdyscyplinowaną pisarką (i rygorystycznie spędza codziennie np. 5h na pisaniu) czy raczej pisze Pani w zależności od przypływu weny?
Nie jestem specjalnie zdyscyplinowana, aż do czasu kiedy zbliża się termin złożenia tekstu w wydawnictwie. Wtedy przychodzi determinacja, czuję się czasem jak student podczas sesji egzaminacyjnej. Chciałabym być bardziej zdyscyplinowana w pisaniu, ale po trzydziestu latach przestałam już się łudzić, że kiedyś to zmienię. Nie czekam jednak bezczynnie na inspirację. Wydaje mi się, że wielu pisarzy popełnia ten błąd. Zamiast zdawać się na wenę, zaczynam przelewać słowa na papier – a wtedy wszystko idealnie się układa i przychodzi też wena.

Pani książki najchętniej kwalifikuje się do kategorii "literatura kobieca". Czy faktycznie są to książki tylko dla kobiet? A jeśli nie – jak zachęciłaby Pani mężczyzn do ich czytania?
To dobre pytanie. Mam wielu czytelników płci męskiej, wielokrotnie dostawałam od nich listy. Jestem im niezwykle wdzięczna, że sięgają po moje powieści. Nie mam jednak wątpliwości, że mężczyznom bardziej odpowiadają powieści wypełnione akcją niż psychologią. Wydaje mi się, że mężczyzn do moich książek przyciąga tajemnica i zagadka, które zawsze stanowią ważną część moich fabuł. W ten sposób zachęcałabym mężczyzn - podkreślając napięcie, suspens.

W Pani książkach nie brakuje silnych emocji i osobistych dramatów bohaterów. Czy czerpie Pani inspirację z własnych przeżyć czy raczej opisuje Pani wszystko z dystansu, wyobrażając sobie hipotetyczne sytuacje i reakcje bohaterów?
Zawsze miałam bogatą wyobraźnię, nawet jako dziecko, oraz silną empatię wobec innych osób. Przewidywanie reakcji bohaterów nie sprawia mi więc trudności. Przyznaję natomiast, że mam problem z postaciami znacznie silniejszymi ode mnie, kiedy muszę wejść w ich skórę. Wiele czasu poświęcam wtedy na przemyślenia, rozważanie każdej wersji wydarzeń oraz powodów, dla których stajemy się w życiu twardsi lub słabsi. Zazwyczaj pozwala mi to stworzyć w miarę wiarygodną wersję zachowań danej postaci.

W Polsce ukazało się właśnie "Sekretne życie CeeCee Wilkes". W tej powieści stworzyła Pani niesamowitą postać głównej bohaterki. Czy historia CeeCee była inspirowana prawdziwymi wydarzeniami lub osobami?
Kiedy zaczynałam pracę nad tekstem, który później stał się "Sekretnym życiem CeeCee Wilkes", przeczytałam artykuł prasowy na temat kobiety współpracującej z radykalną grupą rewolucyjną działającą na terenie Stanów Zjednoczonych (Symbionese Liberation Army). Kobieta ta brała udział w zamachu terrorystycznym, który spowodował śmierć kilku osób, a następnie zniknęła. Z artykułu dowiedziałam się, że właśnie ją odnaleziono, dwadzieścia pięć lat po tych tragicznych wydarzeniach. Posiadała nową tożsamość, mieszkała z rodziną w miłej okolicy, angażowała się w prace społeczne na rzecz lokalnej szkoły, czym zasłużyła na sympatię i szacunek sąsiadów. Ta historia zainspirowała mnie do stworzenia postaci CeeCee.

W historii CeeCee bardzo ważną rolę odgrywa rodzina – ta, której nie miała jako dziecko, ta, którą zakłada jako Eve Bailey oraz ta, którą pozbawia córki i siostry zabierając małą Corrine i wychowując jako własną córkę. Czym jest dla Pani rodzina, jakie jest jej znaczenie w Pani życiu?
Wychowałam się w bardzo tradycyjnej rodzinie: mój ojciec był dyrektorem szkoły, mama - gospodynią domową, mam też czwórkę rodzeństwa. Zdarzały się nieporozumienia, ale na ogół dobrze się rozumieliśmy. Moi rodzice już odeszli, co sprawia, że zbliżyliśmy się bardzo z rodzeństwem. Choć mieszkamy dosyć daleko od siebie, staramy się organizować spotkania, podczas których możemy być wszyscy razem - wtedy zupełnie się rozklejam. Sama stworzyłam raczej niestandardową rodzinę. Nie mam własnych dzieci, ale w wieku czterdziestu lat poślubiłam mężczyznę z trzema nastoletnimi córkami. I chociaż nasz związek przetrwał jedynie sześć lat, w tym czasie bardzo zżyłam się z tymi niezwykłymi młodymi kobietami. Są już dorosłe i mają własne rodziny, ale nadal utrzymujemy kontakt - mam teraz czworo wnucząt. Życie jest czasami pełne niespodzianek!

W "Sekretnym życiu CeeCee Wilkes" porusza Pani m. in. trudny temat kary śmierci. Jakie jest Pani stanowisko w tej sprawie?
Nie popieram kary śmierci, choć zdaję sobie sprawę, że w Ameryce to niepopularny pogląd. Po pierwsze, mam świadomość, że na karę śmierci skazano zbyt wiele niewinnych osób. Po drugie, przemawiają przeze mnie doświadczenia osobiste: kiedy miałam trzydzieści lat, moja najbliższa przyjaciółka została zamordowana. Pragnęłam śmierci tego człowieka, to prawda. Nawet jednak w tym przypadku nie mogłabym poprzeć kary śmierci jako rozwiązania systemowego.

Cierpi Pani na reumatoidalne zapalenie stawów (na tę chorobę zapada w Pani książce także CeeCee), jednak pomimo wielu zapewne niedogodności jest Pani aktywną pisarką i żyje pełnią życia. Czy ma Pani jakąś radę dla osób cierpiących na tę chorobę?
Mam jedną radę: nie traćcie czasu na szukanie cudownych kuracji. Najważniejsze, by szybko poddać się najlepszej z możliwych terapii, a jest ich obecnie kilka. Niestety kiedy zdiagnozowano u mnie chorobę, nie było jeszcze dobrych sposobów leczenia, a te, które istniały, na mnie nie działały. Pewnych skutków choroby nie da się już odwrócić. Na przykład, mogę się poruszać jedynie z ortezą na lewej nodze. Ale przez ostatnie dwanaście lat jestem pod stałą kontrolą lekarską i choroba się nie rozwija. Rozumiem, jak przerażający jest moment, kiedy dowiadujecie się o chorobie i liczycie, że znajdziecie jakiś prosty, naturalny lek, który spowoduje zanik schorzenia, ale niestety skutki mogą być tragiczne. Mogę jeszcze poradzić, by nie odsuwać się od ludzi, poszukać grupy wsparcia. Bardzo wiele zawdzięczam takiej grupie, poznałam też osoby, z którym do dziś się przyjaźnię.

wersja do druku