Strona główna / Literatura faktu, historia / Naziści. Ostrzeżenie historii

Inne książki tego autora

Holokaust. Nowa historia

Laurence Rees
Cena detaliczna: 59,90 zł

Złowroga charyzma Adolfa Hitlera. Miliony prowadzone ku przepaści

Laurence Rees
Cena detaliczna: 42,00 zł

Za zamkniętymi drzwiami. Kulisy II wojny światowej

Laurence Rees
Cena detaliczna: 36,00 zł

Inne książki z tej kategorii

HITLER. UPADEK ZŁA 1939-1945

Volker Ullrich
Cena detaliczna: 99,99 zł

Stewardesy. Cała prawda o lataniu

Krzysztof Pyzia
Cena detaliczna: 39,99 zł

Zatyrani. Reportaż o najgorzej płatnych pracach

James Bloodworth
Cena detaliczna: 42,00 zł
Naziści. Ostrzeżenie historii

Kategoria: Literatura faktu, historia
ISBN: 83-7469-023-2
Tytuł oryginału: The Nazis: A Warning from History
Data wydania: 04.01.2005
Format: 168mm x 240mm
Liczba stron: 252
Cena detaliczna: 36,00 zł
nakład wyczerpany
Oprawa: twarda
Tłumaczenie: Sławomir Kędzierski
Laurence Rees, dziennikarz TV BBC, zrealizował dokumentalny serial "Naziści" wyemitowany w 1997 roku. Zgromadzone w trakcie pracy nad filmem materiały posłużyły mu również do napisania pracy, w której przedstawił historię nazizmu, jego genezę, drogę do władzy i ludzkich umysłów. To wnikliwe, pełne nieznanych relacji i zaskakujących spostrzeżeń studium pozwala zapoznać się nie tylko z procesami decyzyjnymi zachodzącymi na szczytach władzy w Trzeciej Rzeszy, oraz z konfliktami i rywalizacją wśród osobistych, często dramatycznych relacji o tym, w jaki sposób nazizm wpłynął na osobiste losy ludzi.

Dlaczego tak kulturalny, demokratyczny i inteligentny naród jak Niemcy pozwolił barbarzyńskiemu tyranowi sprawować władzę przez tyle lat? Czy Hitler był nadzwyczajnym człowiekiem, który stworzył historię, czy raczej szczególne okoliczności uczyniły z niego władcę decydującego o losach świata? Choć pytania te dotyczą wydarzeń sprzed ponad pół wieku, ludzie nadal je sobie zadają, a historycy wciąż toczą spory o istotę nazizmu.
Okropności tamtych czasów mogą wydać się nam - współczesnym mieszkańcom jednoczącej się Europy - zaledwie mroczną przeszłością, do której nie ma powrotu. Czy aby na pewno?
Książka Laurence'a Reesa Naziści nie bez powodu nosi podtytuł Ostrzeżenie historii, a jej przesłanie jest od początku niezwykle jasne: tylko wiedza może uratować nas przed popełnianiem tych samych błędów.
Publikacja ta nie jest kolejną biografią Hitlera, ani jeszcze jedną interpretacją wydarzeń widzianych przez pryzmat jego osobowości. Nie ogranicza się także do ukazania nazizmu jako ruchu politycznego i ideologii, który doprowadził do wybuchu II wojny światowej, nie próbuje dokonać rozrachunku z holokaustem.
Laurence Rees postanowił opowiedzieć historię nazistów poprzez opis funkcjonowania państwa narodowosocjalistycznego. Za widowiskowymi paradami i porywającymi motłoch przemówieniami Hitlera, krył się bowiem rząd chaosu i okrucieństwa, cieszący się szerokim poparciem społeczeństwa. Fuhrer nie był dyktatorem w stylu Stalina, który wysyłał niezliczone listy i rozkazy, wtrącając się w niemal każdą dziedzinę życia. Nie lubił zajmować się dokumentami. Według Otto Dietricha, szefa prasowego Hitlera, „w ciągu 12 lat rządów stworzył on największe zamieszanie w rządzie jakie kiedykolwiek istniało w cywilizowanym państwie”. Leniwy, potrafił wylegiwać się w łóżku do późnych godzin lub przesiadywać w kawiarniach. Jego niechęć do działania pozostawiała duże pole do popisu podwładnym. Naziści, opierają się na posiadanych przesłankach, wydawali polecenia zgodne z tym, czego ich zdaniem od nich wymagano. Kiedy Hitler powiedział ludziom realizującym zadanie germanizacji Polski, że „nie będzie zadawał pytań o ich metody”, rezultaty okazały się katastrofalne. Komory gazowe stały się na zawsze symbolem nazizmu.
Zdaniem Iana Kershawa, profesora historii współczesnej na Uniwersytecie w Sheffield, który napisał wstęp do książki, praktyka „pracy dla Hitlera” stanowi klucz do zrozumienia mechanizmu działania państwa nazistowskiego nie tylko w latach trzydziestych, ale także podczas wojny.
Upadek komunizmu umożliwił autorowi dotarcie do wcześniej nie publikowanych archiwalnych materiałów i zdjęć, a świadkowie tamtych wydarzeń ośmielili się przerwać milczenie, ujawniając często swój krwawy w nich udział. Z posiadanych dokumentów wynika, że wszyscy kaci byli ochotnikami. Czytając o masowej eksterminacji Żydów, należy pamiętać, że nie ma żadnych dowodów świadczących o tym, że ktokolwiek został rozstrzelany czy uwięziony za odmowę udziału w egzekucji. Książka Laurence'a Reesa jest nowym spojrzeniem na powstanie i upadek III Rzeszy, podważającym popularne opinie i obalającym wyrosłe przez lata mity. Jednym z nich jest koncepcja, zgodnie z którą Gestapo nieustannie śledziło obywateli. Badania archiwum w Wurzburgu zdają się temu przeczyć. Na milion obywateli zamieszkujących miasto i region, było tylko 28 gestapowców, z czego połowa zajmowała się pracą administracyjną. Odpowiedź na pytanie - jak to możliwe, żeby tak niewielu ludzi sprawowało ścisłą kontrolę nad życiem tak wielu rodaków? - znajduje się w opasłych teczkach z dokumentami. Wynika z nich, że 80% wszystkich politycznych przestępstw zostało ujawnionych przez zwyczajnych obywateli, którzy gorliwie donosili na swych sąsiadów, rodzinę czy przyjaciół nie dostając za to żadnego wynagrodzenia! Dokumenty zgromadzone w archiwum w Wurzburgu, jednym z trzech, które w całości przetrwało do naszych czasów, rzucają ponury cień na naturę ludzką. Zwyczajni Niemcy udzielali Gestapo ogromnej pomocy i dlatego można było odnieść wrażenie, że było ono wszechpotężnym, wszystkowiedzącym narzędziem terroru. (Więcej informacji na ten temat można znaleźć w książce Gorliwi kaci Hitlera Daniela J. Goldhagena).
Laurence Rees nie podziela też poglądu, że facet w skórzanych portkach, ze śmiesznym, szczeciniastym wąsem, przemawiający do tłumów chrapliwym głosem, hipnotyzował swych zwolenników, że posiadał nadludzką moc, którą zmuszał naród do posłuszeństwa. Autor poszedł innymi tropami. Jeden z nich wiedzie do przedstawicieli wielkich kół przemysłowych i sądownictwa. To przede wszystkim oni, w obawie przed komunistami, wybierając „dyscyplinę i porządek”, udzielili mu swego poparcia. Drugi prowadzi do ludzi takich jak Heinrich Himmler - dowódca SS, którzy utożsamiali z nazizmem własne obsesje dotyczące więzi niemieckiej krwi z niemiecką ziemią. Dużą rolę w dojściu Hitlera do władzy odegrały też nastroje społeczeństwa.I wojna światowa zakończyła się Traktatem Wersalskim, na mocy którego Niemcom odebrano wielką część ich terytorium. Musieli płacić reparacje wojenne na rzecz zwycięzców, szalała inflacja a bezrobocie osiągnęło niespotykane dotąd rozmiary. Istniało mnóstwo partii politycznych, które zacięcie rywalizowały ze sobą, często wszczynając walki uliczne. Wystarczyło tylko umiejętnie podsycić niezadowolenie ludzi i znaleźć winnych, na przykład, bogatą społeczność żydowską. NSDAP nie była partią polityczną w obecnym rozumieniu tego słowa. Od samego początku mało zajmowała się manifestami politycznymi, skupiając się na czynach, wykorzystując emocje i wyjątkowo chętnie używając przemocy. W wyborach 1928 roku naziści dostali zaledwie 2,8% głosów, a już dwa lata później 18,3%. Na ich czele stał człowiek, który uważał się za największe źródło siły partii. Polityczna filozofia Hitlera niemal całkowicie oparta była na kradzieży argumentów oraz cudzych idei, a jej metodą - fałszowanie dokumentów i wydarzeń z własnego życia.


Autor książki jest dziennikarzem stacji telewizyjnej BBC. W 1997 roku Brytyjczycy obejrzeli sześcioodcinkowy serial dokumentalny ukazujący powstanie, rządy i upadek nazistów. Film, nad którym Laurence Rees, scenarzysta i producent, pracował 4 lata, spotkał się z wielkim zainteresowaniem widzów i został uznany za najlepszy dokument zrealizowany przez BBC. Serial zakupiły zagraniczne telewizje, w tym i polska. Film oraz książka na nim oparta noszą ten sam tytuł: Naziści. Ostrzeżenie historii; tytuł, który skłania do refleksji nad naszą teraźniejszością. Idee faszyzmu są wciąż żywe, a historia lubi się powtarzać. Czy w świetle ostatnich wydarzeń mających miejsce na terytorium byłej Jugosławii na pewno możemy czuć się bezpieczni?

Anna Gadecka


wersja do druku