Strona główna / / Materializm wymknął się nam spod kontroli

Nowości

Chatka Puchatka. Wersja dwujęzyczna ang-pol

Alan Alexander Milne
Cena detaliczna: 39,99 zł

Po końcu

Clare Mackintosh
Cena detaliczna: 43,00 zł

Jestem Saudyjką. Świat oczami kobiet z Arabii Saudyjskiej

Nicola Sutcliff
Cena detaliczna: 42,00 zł

Zapowiedzi

Zanim poznasz moje imię

Jacqueline Bublitz
Cena detaliczna: 44,00 zł

Dziewczyny do wynajęcia

Irena Matuszkiewicz
Cena detaliczna: 43,00 zł

Islamskie fatum

Igor Kaczmarczyk
Cena detaliczna: 44,99 zł

Bestsellery

TOP 20

  1. Żadanica Katarzyna Puzyńska
  2. Wyrwana z piekła talibów Marcin Margielewski
  3. Arabska zdrajczyni Tanya Valko
12.06.2013

Materializm wymknął się nam spod kontroli

Wywiad z Nancy Jo Sales, autorką książki „Bling Ring”.

Autorką wywiadu jest Rory Roselyn, tekst pochodzi z jej strony internetowej www.roryroselyn.com





Nancy Jo Sales od lat jest jedną z moich ulubionych dziennikarek. Jej fascynujące wywiady w „Vanity Fair”, między innymi z Lindsay Lohan, Paris i Nicky Hilton oraz Angeliną Jolie, były dla mnie motywacją, aby zostać dziennikarką. Umie sprawić, że czujesz, jakby zwracała się wprost do ciebie, a ja bardzo to lubię.

W 2010 roku napisała artykuł zatytułowany „Podejrzane nosiły louboutiny” o Bling Ringu, czyli grupie nastolatków, którzy okradali domy gwiazd, w tym Paris Hilton, Rachel Bilson, Orlando Blooma i Lindsay Lohan. Przez Internet znajdowali adresy i sprawdzali, kiedy nikogo nie zastaną. W 2011 roku powstał o tym film telewizyjny, w czerwcu zaś odbędzie się premiera filmu Sofii Coppoli pod tytułem „Bling Ring”. Sofia nie kryje, że nakręciła go na kanwie artykułu Nancy Jo.

Właśnie ukazała się książka Nancy Jo, „Bling Ring”. O tym, jak gang nastolatków oskubał gwiazdy i wstrząsnął Hollywoodem. Nie mogę się doczekać, kiedy ją przeczytam!

Byłam zachwycona, kiedy nadarzyła się okazja przeprowadzenia wywiadu z osobą, która wywarła taki wpływ na moje życie zawodowe. Oto rozmowa z legendarną Nancy Jo Sales:

Co najbardziej uderza cię w tych włamaniach, po tym co dowiedziałaś się o Bling Ringu oraz rozmowach z Alexis Neiers i Nickiem Prugo?

To, jak łatwo im poszło. Długo uchodziło im to płazem… po prostu włazili do cudzych domów i zabierali wszystko, co wpadło im w oko… Przekonali się, że wystarczy sprawdzić w sieci, że Paris Hilton poszła na imprezę, a Orlando Bloom wyjechał na plan zdjęciowy, a potem szli ich okraść.

Wchodzili przez otwarte okna i drzwi. Pamiętajmy, że okradali ludzi bardzo młodych, często niewiele starszych od siebie. Lindsay [Lohan] miała wówczas jakieś dwadzieścia cztery lata, a dwudziestoczterolatki nie zawsze pamiętają o kluczach przed wyjściem na dyskotekę.

Inną ciekawą rzeczą było to, że znaleźli się na nagraniach z kamer, ale kradli dalej… Nagrania udostępniono w telewizji i w internecie, ale to ich nie zniechęciło, byli niewiarygodnie zuchwali.

Co pomyślałaś na wieść o tym, że Sofia Coppola chce nakręcić film na podstawie twojego artykułu?

Prawdę powiedziawszy, moje artykuły nieraz spotykały się z zainteresowaniem filmowców, ale nigdy nic z tego nie wychodziło. Przemysł filmowy rządzi się swoimi prawami; proces kręcenia filmu jest żmudny i zawsze rozchodziło się po kościach. Oczywiście byłam przeszczęśliwa, że miała to być Sofia Coppola… To niezmiernie szanowana artystka i kręci wspaniałe filmy. Czułam się wyróżniona, nawet gdyby z tego miało nic nie wyjść. Ucieszyło mnie, że w ogóle zwróciła uwagę na mój artykuł i wyraziła zainteresowanie.

Oglądałaś wersję telewizyjną? Co o niej sądzisz?

Oglądałam. To zabawne, ale po ukazaniu się artykułu pewien mój znajomy, który jest producentem filmów niezależnych, przeczytał go i oznajmił: „Wiesz co? Z tego byłby świetny film… świetny albo zupełnie do kitu”.

Można było zrobić to powierzchownie, lub potraktować jako alegorię naszych czasów. Od razu wiedziałam, o co mu chodzi, i myślę, że twórcy obu ekranizacji podeszli do tej kwestii jak należało.

Co skłoniło cię do napisania książki o Bling Ringu?

Od dawna przymierzałam się do napisania książki, ale jakoś nie było okazji, więc na siłę o to nie zabiegałam. Artykuł ukazał się w 2010 roku i aż do lata 2012 nie zgłosił się żaden wydawca zainteresowany tematem. Na wieść o kręceniu filmu HarperCollins uznał, że ciekawe byłoby połączenie go z wydaniem książki, i postanowił się ze mną skontaktować.

Nie zgodziłam się od razu. Pytałam, na kiedy miałabym skończyć. Okazało się, że na grudzień, a mieliśmy już połowę roku. Wątpiłam, czy dam radę! Ale wszyscy z mojego otoczenia mnie zachęcali… i udało się!

Czy konieczne było zbieranie nowych materiałów i czy dowiedziałaś się czegoś nowego, o czym nikt nie wie?

Tak, w pewnym sensie to dalszy ciąg opowieści, która trwa nadal. Artykuł kończy się przed zapadnięciem wyroku w sprawie nastolatków, usłyszeli tylko zarzuty. Nick został aresztowany siedemnastego września 2009 roku, pozostali dwudziestego drugiego października. Ja oddałam artykuł w grudniu 2009 roku i ukazał się dokładnie pierwszego lutego. Książka przedstawia historię w zasadzie aż do dnia dzisiejszego, opowiada o tym, co stało się z całą grupą, o powstaniu filmu i okolicznościach związanych z rozprawą, w tym aferze detektywa Goodkina [który wystąpił w filmie].

Towarzyszymy bohaterom aż do teraz. Ostatnie zdanie mówi o tym, że Alexis Neiers spodziewa się dziecka. Urodziła jakiś tydzień temu, toteż w pewnym sensie mamy tu najświeższe doniesienia.

Co myślisz o filmowym występie detektywa Goodkina?

Na pewno uważam, że mógł poprosić o zgodę… Ale nawet jeśli ta decyzja budzi wątpliwości, była raczej spontaniczna, o czym nie wszyscy wiedzą. Napisałam o tym w książce. Z wiadomości wynikało, że to sobie zaplanował, ale nic bardziej błędnego.

Przyszedł na plan jako konsultant; kręcili scenę aresztowania i miał dopilnować, żeby wypadła wiarygodnie. Musiał przyjechać prosto z pracy, w mundurze… producenci i reżyser spojrzeli na niego i stwierdzili, że świetnie się nadaje. Zapytali go, czy zagra, a on się zgodził.

Nikt nie przywiązywał do tego większej wagi, łącznie z nim samym, a już na pewno nie miało to żadnego związku z rozprawą, ani tym bardziej z włamaniami.

Co pomyślałaś, kiedy obejrzałaś zwiastun „Bling Ringu” i usłyszałaś z ust Emmy Watson zdanie ze swojego artykułu?

Zacznijmy od tego, że byłam zachwycona, bo jest świetny. W pierwszej kolejności obejrzałam film, ale zwiastun jest jednym z najlepszych, jakie widziałam.

Właśnie na niego patrzę… Oficjalny zwiastun ma ponad dwa i pół miliona wyświetleń, pod względem popularności mógłby się mierzyć ze zwiastunami filmów w rodzaju „Iron Mana”, więc to niezły wynik jak na kino niezależne.

Sofia zrobiła film, który ma zadatki na „Breakfast Club” czy „American Graffiti” obecnego pokolenia, bo opowiada o dorastaniu w naszych czasach, czasach telewizji reality i jej bohaterów, których winduje na szczyty popularności. To fantastyczne, że fabuła została opowiedziana przez pryzmat mojej narracji.

W przypadku adaptacji telewizyjnej siłą rzeczy korzystano z mojej pracy, ale nie wspomniano o tym ani słowem… Świadomość bycia docenionym to inna sprawa, a zawdzięczam to Sofii, która ma klasę i chce wszystko robić w należyty sposób.

Czy spodziewałaś się, że „Podejrzane nosiły louboutiny” stanie się jednym z najbardziej kultowych artykułów „Vanity Fair”?

Nie, ale w „Vanity Fair” pojawia się co miesiąc tyle świetnych artykułów, że na tle takiej obfitości ciekawych historii trudno wskazać prawdziwie „kultowe”.

Jak to jest pracować dla „Vanity Fair”? Czy masz swoje ulubione wywiady?

Ostatnio bardzo miło mi się rozmawiało z Taylor Swift. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale ta megagwiazda okazała się bardzo mądrą kobietą, która zgodziła się otwarcie mówić o feminizmie. Ale gdybym miała wskazać ulubiony, byłby to wywiad z Hugh Hefnerem z 2000 roku. Czułam, że wyszedł dokładnie tak, jak chciałam.

Jak twoim zdaniem włamania Bling Ringu świadczą o dzisiejszym społeczeństwie i kulcie gwiazd?

Napisałam książkę o Bling Ringu, próbując właśnie znaleźć odpowiedź na to pytanie. Była to ciekawa sprawa i uczestniczył w niej korowód fascynujących postaci, lecz jedynym powodem napisania o tym książki jest stworzenie punktu wyjścia do dyskusji o tym, kim jesteśmy i co reprezentujemy sobą jako kultura, o naszym kulcie gwiazd i o materializmie.

Materializm wymknął się spod kontroli i niektórym przesłania wszystko. Ta mania gromadzenia rzeczy i pieniędzy jest zgubna dla naszej kultury, spycha na dalszy plan sztukę oraz więzi międzyludzkie i jest szczególnie katastrofalna dla dzieci. Myślę, że dorastanie w świecie, gdzie ludzie ekscytują się Kim Kardashian i butami za tysiąc dolarów, jest bardzo smutne.

Chciałabym, żeby książka opowiadała o tym w żywy, zajmujący sposób, który da początek wielu pasjonującym rozmowom… Chciałabym zainteresować ludzi, dać im do myślenia, ale bez uszczerbku dla przyjemności z lektury. Mam nadzieję, że mi się to udało.


©Rory Roselyn
Tekst wykorzystany za zgodą autorki

wersja do druku