Strona główna / Literatura polska / Limeryki czyli o plugawości i promienistych szczytach nonsensu

Inne książki tego autora

Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu

Anna Bikont, Joanna Szczęsna
Cena detaliczna: 69,90 zł

Wisławy Szymborskiej pamiątkowe rupiecie, przyjaciele i sny

Anna Bikont, Joanna Szczęsna
Cena detaliczna: 45,00 zł

Inne książki z tej kategorii

Więcej niż siostry

Mariola Zaczyńska
Cena detaliczna: 39,99 zł

Apteka pod Złotym Moździerzem. Obca

Lucyna Olejniczak
Cena detaliczna: 42,00 zł

Arabska wendeta

Tanya Valko
Cena detaliczna: 42,00 zł
Limeryki czyli o plugawości i promienistych szczytach nonsensu

Kategoria: Literatura polska
ISBN: 83-7180-991-3
Data wydania: 13.05.1998
Cena detaliczna: 25,00 zł
nakład wyczerpany
Oprawa: twarda

Nie ma zgody co do miejsca urodzenia limeryku, ale wiadomo, że najbardziej zadomowił się w angielszczyźnie. Przez ostatnie 150 lat napisano w Wielkiej Brytanii i USA tysiące limeryków. Do polskiej literatury wprowadzili je tuż przed wojną Konstanty Ildefons Gałczyński i Julian Tuwim. Mistrzem tej pięciowersowej rymowanej anegdoty był Maciej Słomczyński. Jego najpojętniejszą uczennicą jest Wisława Szymborska. W Polsce limeryk najlepiej czuje się w Krakowie. Przejęło tam niedawno pałeczkę czwarte już pokolenie limerystów.

Polska tradycja limeryczna to zarówno przyzwoite limeryki w duchu Pana Leara (do recytowania w pokoju dziecinnym), jak i limeryki plugawe (nie do cytowania w obecności dam i kleru). Jedne i drugie winny zbliżać się - jak to określił Gałczyński - do promienistych szczytów nonsensu. Z 200 przytoczonych w tej książce limeryków większość nie była dotychczas publikowana.


Limeryki... Szczęsnej, Bikont
podbijają nowy ląd:
wpadły w Internetu sieć.
Chcesz je na swej stronie mieć?
Zacznij stąd:

   (D.M.)
Pewien cyklista z Zwickau
Na swej damce chyżo pomykał.
Pod pretekstem przejażdżki na ramie
Robił dziecko kolejnej damie,
Po czym kłaniał się i szybko znikał.

(Bronisław Maj)

Jawnogrzesznica z miasta Kłaj
W swoim zawodzie była "naj".
Ale to zależało,
Czy jej się chciało, czy nie chciało -
Taki już miała obyczaj.

(Wisława Szymborska)

 
Kiedy Nobla dostała poetka z Krakowa
Wiersze czytać poczęła Polaków - z połowa.
I tylko lud z okolic Płocka
Sądził, że Nobla dostała... Wisłocka.
Ot, typowa Freudowa czynność pomyłkowa.

(Michał Rusinek)

Najsłynniejsza z cór miasteczka Bnina
Tak skarciła Borysa Jelcyna,
Gdy ją błagał: "Bądź carycą Moskwy!" -
"Jelcyn, wznieście lepiej w Moskwie kiosk wy,
Gdzie lud mógłby zjeść kawior lub blina!"

(Stanisław Barańczak)

Adwokatowi w Kolchidzie
stawał na okrzyk "Sąd idzie!" -
- ale na stare lata
z nawyków adwokata
nic już nikomu nie przyjdzie...

(Jacek Baluch)
 

Płetwonurkowi z miasta Pekin
Urodę życia odgryzł rekin.
I choć czytał Mao,
Lecz nie odrastao,
Więc pracował jako damski manekin.

(Maciej Słomczyński)


wersja do druku