Strona główna / Kulinaria / Krupniki, likiery, nalewki

Aktualności

17.01.2020

Biesiada Literacka z Jerzym Dziewulskim

W dniach 31 stycznia - 2 lutego zapraszamy na cykl spotkań z Jerzym Dziewulskim, autorem książki "Jerzy Dziewulski o kulisach III RP".

Wywiady

06.12.2019

“Każdy pisarz ma szansę na bestseller”

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk, autorką książki "Cukiernia Pod Amorem. Jedna z nas"

Posłuchaj i zobacz

10.10.2019

Kim jest kobieta ze spaloną twarzą?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Katarzyny Puzyńskiej "Pokrzyk".

Bestsellery

TOP 20

  1. Jestem nieletnią żoną Laila Shukri
  2. Doktor Sen Stephen King
  3. Upadek Gondolinu. Pod redakcją Christophera Tolkiena J.R.R. Tolkien

Fotogaleria

więcej »

Krupniki, likiery, nalewki

Hanna Szymanderska

STAROPOLSKA APTECZKA, czyli JAK TO SIĘ ZACZĘŁO

Jak pisze Oskar Kolberg, w każdym szanującym się polskim dworku była apteczka, a w niej naleweczki - na konwaliach, korzenna, szumówka, alkiermesowa, cynamonka, karolkowa, goździkowa, tatarakowa, dzięgielowa, selerowa, na pestkach... Rozgrzewały, zapobiegały przeziębieniom, „pomagały na migreny, bezsenność, chandrę i melancholię”. „W domach partykularnych trudniły się ich przysposobieniem żony (...) Wódki różnych gatunków stanowiły pierwszą zasadę apteczki domowej, były pod kluczem Jejmościnym” - dodaje Łukasz Gołębiowski w swoich „Domach i dworach”.
Prababki nasze miały setki pilnie strzeżonych sekretów kulinarnych. Największą tajemnicą otoczone były jednak: zaczyn na piernikowe ciasto, „którego najwyższy gatunek był rzeczą tak cenną, że stanowił część posagu panny młodej”... oraz sekrety przyrządzania domowych wódek, nalewek, likierów, przekazywane w testamentach z pokolenia na pokolenie, a niekiedy tak pilnie strzeżone, że dokładny przepis znała tylko jedna osoba w rodzinie i dopiero przed śmiercią miała prawo powierzyć go następcy.
Od dłuższego już czasu panuje inna moda - „whisky and soda”, „dżin z tonikiem”, a i ogólna sytuacja nie napawa za bardzo wiarą w jutro; wszystko to nie sprzyja robieniu czegoś, co przed spróbowaniem powinno „postać kilka lat”. Tak więc wielka sztuka samodzielnego przyrządzania trunków poszła w zupełne prawie zapomnienie, a szkoda, bo domowe nalewki to prawdziwe przysmaki, a nie ma nic lepszego do kawy czy deseru niż likier przygotowywany przez pana domu. A przy tym zawsze można się popisać czymś oryginalnym, niepowtarzalnym.
Domowe wódki, nalewki i likiery podaje się w maleńkich kieliszkach, bowiem tych znakomitych trunków nie pije się po to, by się upić. Je się sączy, nimi się delektuje. One, według starych, sprawdzonych przekonań, mają rozgrzewać przemarzniętych, pomagać sercu, ożywiać zmęczonych, podniecać rozleniwionych...
Nalewki, szczególnie wytrawne, można podawać przed i w czasie jedzenia obiadów i kolacji, likiery zaś - tylko do kawy i deserów.