Strona główna / Kulinaria / Krupniki, likiery, nalewki

Aktualności

30.01.2023

Spotkanie z Mikołajem Milcke w Warszawie

W środę 15 lutego o godz. 18:00 zapraszamy do Kawiarnia-Księgarnia Radio Telewizja (ul. gen. Andersa 29, Warszawa) na spotkanie z Mikołajem Milcke, autorem książki "Chłopak z drugiego planu".

Wywiady

04.07.2022

"Gdy ją odnajdą". Wywiad z Lią Middleton

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Lią Middleton. Z autorką książki "Gdy ją odnajdą" rozmawiał Bartosz Soczówka.

Posłuchaj i zobacz

30.01.2023

Rozmowa z Evą Minge

Nowy odcinek naszego podcastu to rozmowa Justyny Dżbik-Kluge z Evą Minge, autorką książki "Furtka do piekła".

Bestsellery

TOP 20

  1. Cieszę się, że moja mama umarła Jennette McCurdy
  2. Zaginiony arabski książę Marcin Margielewski
  3. Furtka do piekła Eva Minge

Krupniki, likiery, nalewki

Hanna Szymanderska

STAROPOLSKA APTECZKA, czyli JAK TO SIĘ ZACZĘŁO

Jak pisze Oskar Kolberg, w każdym szanującym się polskim dworku była apteczka, a w niej naleweczki - na konwaliach, korzenna, szumówka, alkiermesowa, cynamonka, karolkowa, goździkowa, tatarakowa, dzięgielowa, selerowa, na pestkach... Rozgrzewały, zapobiegały przeziębieniom, „pomagały na migreny, bezsenność, chandrę i melancholię”. „W domach partykularnych trudniły się ich przysposobieniem żony (...) Wódki różnych gatunków stanowiły pierwszą zasadę apteczki domowej, były pod kluczem Jejmościnym” - dodaje Łukasz Gołębiowski w swoich „Domach i dworach”.
Prababki nasze miały setki pilnie strzeżonych sekretów kulinarnych. Największą tajemnicą otoczone były jednak: zaczyn na piernikowe ciasto, „którego najwyższy gatunek był rzeczą tak cenną, że stanowił część posagu panny młodej”... oraz sekrety przyrządzania domowych wódek, nalewek, likierów, przekazywane w testamentach z pokolenia na pokolenie, a niekiedy tak pilnie strzeżone, że dokładny przepis znała tylko jedna osoba w rodzinie i dopiero przed śmiercią miała prawo powierzyć go następcy.
Od dłuższego już czasu panuje inna moda - „whisky and soda”, „dżin z tonikiem”, a i ogólna sytuacja nie napawa za bardzo wiarą w jutro; wszystko to nie sprzyja robieniu czegoś, co przed spróbowaniem powinno „postać kilka lat”. Tak więc wielka sztuka samodzielnego przyrządzania trunków poszła w zupełne prawie zapomnienie, a szkoda, bo domowe nalewki to prawdziwe przysmaki, a nie ma nic lepszego do kawy czy deseru niż likier przygotowywany przez pana domu. A przy tym zawsze można się popisać czymś oryginalnym, niepowtarzalnym.
Domowe wódki, nalewki i likiery podaje się w maleńkich kieliszkach, bowiem tych znakomitych trunków nie pije się po to, by się upić. Je się sączy, nimi się delektuje. One, według starych, sprawdzonych przekonań, mają rozgrzewać przemarzniętych, pomagać sercu, ożywiać zmęczonych, podniecać rozleniwionych...
Nalewki, szczególnie wytrawne, można podawać przed i w czasie jedzenia obiadów i kolacji, likiery zaś - tylko do kawy i deserów.