Strona główna / Literatura światowa / Rodzina na pokaz

Aktualności

13.01.2022

PSIE PAZURY nagrodzone Złotym Globem

Z przyjemnością ogłaszamy, że ekranizacja książki Thomasa Savage'a "Psie pazury" w reżyserii Jane Campion została nagrodzona Złotym Globem w kategorii najlepszy film dramatyczny!

Wywiady

25.08.2021

"Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów". Wywiad z Piotrem Borlikiem

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Piotrem Borlikiem. Z autorem książki "Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów" rozmawiał Marcin Waincetel z Lubimyczytac.pl.

Posłuchaj i zobacz

27.11.2021

Rozmowa z Katarzyną Puzyńską

Zapraszamy do wysłuchania podcastu Katarzyną Puzyńską, autorką ksiązki "Chąśba".

Bestsellery

TOP 20

  1. Chąśba Katarzyna Puzyńska
  2. TOPR 2. Nie każdy wróci Beata Sabała-Zielińska
  3. Arabska kochanka Tanya Valko

Rodzina na pokaz

Kevin Wilson

Prolog

[zbrodnia i kara, 1985]
[przygotowanie: caleb i camille fang]

Fangowie nazywali to sztuką. Ich dzieci uważały, że to nieszczęście.
– Robicie bałagan, a potem uciekacie – skrytykowała rodziców Annie.
– To znacznie bardziej skomplikowane – odparła pani Fang, wręczając każdemu z członków rodziny szczegółowy harmonogram przedstawienia.
– A jednocześnie w tym, co robimy, jest jakaś prostota – dodał pan Fang.
– Owszem – zgodziła się z nim żona.
Annie i jej młodszy brat Buster nie odezwali się już ani słowem. Aby uniknąć rozpoznania, Fangowie jechali do Huntsville, oddalonego od domu o dwie godziny drogi. Anonimowość była kluczowym elementem ich przedstawień; pozwalała odgrywać poszczególne sceny bez ryzyka, że ktoś znajomy nagle w tym przeszkodzi.
Pędząc autostradą, pan Fang zerkał we wsteczne lusterko i przyglądał się twarzy sześcioletniego syna.
– Pamiętasz, co masz zrobić? – zapytał. – Lepiej upewnijmy się, że wszystko jest dla ciebie jasne.
Buster spojrzał na szkice, które matka wykonała ołówkiem na jego kartce.
– Będę jadł żelki garściami i śmiał się bardzo głośno.
Pan Fang pokiwał głową, uśmiechając się z satysfakcją.
– Doskonale – powiedział, po czym zaproponował, aby chłopiec wyrzucił też trochę żelków w powietrze.
Jego pomysł spotkał się z akceptacją wszystkich pasażerów auta.
– A ty, Annie? – zwrócił się do córki.
Annie wyglądała przez okno, licząc martwe zwierzęta, które mijali. Jak dotąd naliczyła ich pięć.
– Jestem w środku i ostrzegam pracownika – powiedziała.
– A co potem? – zapytał pan Fang, a jego twarz ponownie rozjaśnił szeroki uśmiech.
Annie ziewnęła i odparła:
– Potem się stamtąd zmywam.
Kiedy wreszcie znaleźli się przed centrum handlowym, byli już gotowi. Za chwilę mieli stworzyć coś bardzo dziwnego i ulotnego.
Weszli do zatłoczonego budynku i rozproszyli się, udając, że się nie znają. Pan Fang usiadł przed jedną z restauracji, upewniając się, że maleńka kamera ukryta w jego okularach działa prawidłowo. Za każdym razem, kiedy zakładał te obszerne okulary, przypłacał to pojawiającą się wokół oczu wysypką. Pani Fang w podnieceniu przemierzała centrum handlowe i machała ramionami tak, by sprawiać wrażenie lekko stukniętej. Buster wyławiał z fontanny monety, a jego kieszenie były wypchane i mokre. Annie podeszła do kiosku, w którym sprzedawano wyłącznie bezwartościowe drobiazgi. Kupiła zmywalny tatuaż przedstawiający czaszkę z różą w zębach, po czym udała się do toalety, aby przykleić go sobie na ramieniu. Przysłoniła tatuaż rękawem koszulki i usiadła w jednej z kabin, czekając na alarm zegarka. Kiedy nadszedł czas, cała czwórka weszła do cukierni. Aby wszystko się udało, musieli dokładnie trzymać się harmonogramu.
Po pięciu minutach bezcelowego wałęsania się po sklepie Annie zbliżyła się do stojącego za kasą nastolatka i pociągnęła go za koszulkę.
– Chcesz coś kupić, skarbie? – zapytał. – Jeśli mam ci ściągnąć coś z regałów, mów śmiało. To żaden problem.
Chłopak był tak uprzejmy, że Annie zawstydziła się z powodu tego, co miała zaraz zrobić.
– Nie jestem skarżypytą – powiedziała.
Sprzedawca wyglądał na zakłopotanego. Nachylił się do niej.
– O co chodzi?
– Nie chcę wyjść na skarżypytę, ale tamta pani kradnie cukierki.
Mówiąc to, Annie wskazała palcem swoją mamę, która stała przy maszynie z żelkami, trzymając srebrną szufelkę.
– Tamta pani? – upewnił się sprzedawca.
Annie potwierdziła ruchem głowy.
– Dobrze się spisałaś, skarbie – oznajmił, wręczając jej lizaka, którego można też było używać jako gwizdka. Zaraz potem skierował się na zaplecze.
Annie zerwała folię z lizaka i przyssała się do niego. Oparła się o ladę, pocierając podniebienie twardą, słodką końcówką. Z wystawy wzięła kolejnego lizaka i schowała go do kieszeni na później. Kiedy chłopak wrócił z zaplecza w towarzystwie kierownika, opuściła cukiernię, nie odwracając się za siebie. Była pewna, że przedstawienie potoczy się dalej.
Po napełnieniu piątej torby żelkami pani Fang rozejrzała się i wsunęła zdobycz pod kurtkę. Szufelkę odłożyła na miejsce i pogwizdując, ruszyła wzdłuż regałów. Przez chwilę udawała zainteresowanie kilkoma innymi rodzajami słodyczy, po czym skierowała się w stronę wyjścia.
Kiedy tylko znalazła się na zewnątrz cukierni, poczuła na ramieniu czyjąś dłoń i usłyszała męski głos:
– Przepraszam panią, ale zdaje się, że mamy tu mały problem.
Przez twarz przemknął jej cień uśmiechu – wiedziała, że będzie to sobie później wyrzucać.
Pan Fang obserwował, jak jego żona kręci głową i z niedowierzaniem spogląda na kierownika. Ten zaś wskazywał palcem nienaturalnie wielkie wybrzuszenia jej kurtki. Skradzione torby cukierków ukryte były tak niezręcznie, że nadawały całemu wydarzeniu wspaniały posmak absurdu.
– Mam cukrzycę! – wykrzyknęła nagle pani Fang. – Na litość boską, ja nawet nie mogę jeść cukierków!
W tym momencie kilka przebywających w cukierni osób odwróciło się, z zainteresowaniem obserwując zamieszanie. Pan Fang ruszył w kierunku rozgrywającej się przed nim sceny, podczas gdy jego żona krzyczała:
– To wbrew konstytucji! Mój ojciec grywa w golfa z gubernatorem! Niech ja tylko…
W tej samej chwili obszerna sylwetka pani Fang uległa nagle zniekształceniu, a cukierki wysypały się z pękniętej torby na ziemię.
Buster przebiegł obok pana Fanga. Obserwował, jak setki żelków wypadają spod kurtki jego mamy i niczym grad odbijają się od podłogi. Uklęknął przy stopach pani Fang.
– Darmowe cukierki! – zawołał.
Włożył sobie wielką garść żelków do ust, podczas gdy spod ubrania pani Fang wypadały kolejne. Jakaś dwójka dzieciaków poszła w jego ślady i zanurzyła dłonie w słodyczach, patrząc z dołu na kobietę, wyglądającą niczym rozbita właśnie piniata . Tymczasem Buster śmiał się donośnie ochrypłym głosem. Wokół zebrało się już około dwudziestu osób.
– Nie! Nie mogę wrócić do więzienia! – krzyczała pani Fang.
Nagle Buster podniósł się z ziemi i uciekł. Uświadomił sobie, że zapomniał wyrzucić cukierki w górę. Wiedział, że zostanie mu to wypomniane, kiedy będą omawiać powodzenie akcji.
Trzydzieści minut później dzieci państwa Fangów spotkały się przy fontannach, aby poczekać, aż ich mama poradzi sobie z konsekwencjami swojego absurdalnego zachowania. Pewnie zatrzymała ją ochrona centrum handlowego. Zadaniem pana Fanga było przekonanie pracowników ochrony, aby ukarali jego żonę jedynie upomnieniem. Miał w tym celu przygotowany spis ich dotychczasowych dokonań oraz wycinki z „New York Timesa” i „ArtForum”. Dzieci wiedziały, że ich tata w rozmowie z ochroniarzami będzie używał sformułowań takich jak „sztuka publicznych wystąpień”, „choreografia spontaniczności” czy „potęgowanie prawdziwego życia”. Rodzice najprawdopodobniej zostaną zmuszeni do zapłacenia za cukierki i dostaną zakaz wstępu do centrum handlowego. Wieczorem przy kolacji będą wyobrażać sobie wszystkich tych ludzi, którzy po powrocie z zakupów opowiadają rodzinie i znajomym o pewnej dziwnej, a zarazem pięknej scenie, jaką widzieli przed jednym ze sklepów.
– A co, jeśli pójdą do więzienia? – spytał siostrę Buster.
Dziewczynka przez chwilę zastanawiała się nad odpowiedzią, a potem wzruszyła ramionami.
– Wrócimy do domu na stopa i poczekamy, aż uciekną – powiedziała.
Buster zgodził się, że jest to jakiś plan, a później dodał:
– Albo moglibyśmy zamieszkać tutaj, w centrum handlowym, i może mama i tata by nas nie znaleźli.
– Nie, oni nas potrzebują – odparła Annie, potrząsając głową. – Bez nas nic im się nie uda.
Buster wyciągnął z kieszeni zebrane wcześniej monety i ułożył je w dwa równe słupki. Następnie wraz z siostrą na zmianę wrzucali pieniądze do fontanny, formułując w myślach życzenia, które wydawały im się bardzo łatwe do spełnienia.

Rozdział pierwszy

Kiedy tylko Annie weszła na plan, poinformowano ją, że musi rozebrać się do połowy.
– Słucham?
– Proszę rozebrać się do połowy – powtórzyła kobieta. – Do tej sceny będzie nam pani potrzebna bez koszulki.
– Kim pani jest? – zapytała Annie.
– Janey – powiedziała kobieta.
– Nie, chodzi mi o to, kim pani jest w pracy przy tym filmie. – Annie pomyślała, że trafiła może na niewłaściwy plan zdjęciowy.
– Jestem asystentem reżysera, zajmuję się scenariuszem. – Janey zmarszczyła brwi. – Rozmawiałyśmy już kilka razy. Parę dni temu opowiadałam ci, jak mój wujek próbował mnie kiedyś pocałować. Nie pamiętasz?
Annie nie przypominała sobie nic takiego.
– A więc zajmuje się pani scenariuszem?
Janey pokiwała głową z uśmiechem.
– W mojej kopii scenariusza nie ma mowy o żadnych rozbieranych scenach.
– Właściwie nie było to jeszcze doprecyzowane. Myślę, że decyzja w tej sprawie zapadła dopiero co.
– Podczas prób nikt o tym nie wspominał – powiedziała Annie.
Janey wzruszyła ramionami.
– I Freeman mówi teraz, że mam zdjąć część ubrania?
– Zgadza się – potwierdziła Janey. – Przyszedł dziś do mnie z samego rana i oznajmił: „Powiedz Annie, że w następnym ujęciu będzie występować topless”.
– Gdzie on teraz jest?
– Chciał chyba wysłać kogoś po jakąś specjalną kanapkę – powiedziała Janey, rozglądając się dokoła.

Annie zamknęła się w toalecie i zadzwoniła do swojego agenta.
– Chcą, żebym się rozebrała – powiedziała.
– Absolutnie nie – odparł Tommy. – Stajesz się topową aktorką. Nie możesz pozwolić sobie teraz na rozbierane sceny.
Kiedy Annie wyjaśniła, że nie chodzi o zupełną nagość, ale o scenę topless, po drugiej stronie zapadła cisza.
– A, jeśli tak, to nie jest jeszcze tak źle – stwierdził w końcu Tommy.
– Nie było tego w scenariuszu.
– W ostatecznej wersji pojawia się wiele rzeczy, których na początku nie ujmuje się w scenariuszach – wyjaśnił agent. – Pamiętam historię filmu, w którym jeden ze statystów musiał paradować z fiutem wystającym ze spodni.
– Tak – odparła Annie. – Ze szkodą dla filmu.
– W tamtym wypadku rzeczywiście tak było.
– W każdym razie mam zamiar powiedzieć im, że nie zagram topless.
Agent znowu zamilkł. Annie wydawało się, że ze słuchawki dobiegają dalekie odgłosy gry komputerowej.
– Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł – odezwał się wreszcie Tommy. – To może być oscarowa rola, dlatego nie powinnaś się stawiać.
– Naprawdę uważasz, że to może być oscarowa rola?
– Wszystko będzie zależeć od tego, jak mocni okażą się w przyszłym roku inni pretendenci. Chyba jednak szykuje się słaby rok, jeśli chodzi o role kobiece. Myślę, że wszystko jest możliwe. No, ale dobrze wiemy, że nie powinnaś sugerować się moimi przepowiedniami. Jak zapewne pamiętasz, nie sądziłem, że możesz dostać nominację za Datę ważności.
– Daj spokój – powiedziała Annie.
– Poza tym mam przeczucie, że scena topless znajdzie się tylko w wersji reżyserskiej – ciągnął agent.
– Ja mam zupełnie inne przeczucia.
– Rozumiem, ale pamiętaj, że nikt nie chce pracować z trudnymi aktorami.
– Będę kończyć.
– Zresztą masz wspaniałe ciało – powiedział jeszcze Tommy, zanim zdążyła się rozłączyć.

Spróbowała dodzwonić się do Lucy Wayne, która reżyserowała Datę ważności. Za rolę w tym filmie Annie otrzymała nominację do Oscara. Zagrała w nim nieśmiałą, uzależnioną od narkotyków bibliotekarkę, która zaczyna zadawać się ze skinheadami, a znajomość ta kończy się tragicznie. Annie wiedziała, że streszczenie filmu nie brzmiało zbyt dobrze, ale to właśnie dzięki Dacie ważności zaczęła się jej kariera. Ufała Lucy i przez cały czas kręcenia filmu odnosiła wrażenie, że znajduje się we właściwych rękach. Gdyby to ona poradziła jej wystąpić półnago, nie zadawałaby żadnych pytań.
Oczywiście Lucy nie odebrała telefonu, a to, co Annie miała jej do powiedzenia, niezbyt nadawało się na pocztę głosową. Spokój i opanowanie Lucy znajdowały się poza zasięgiem, Annie skorzystała więc z pozostałych opcji. Rodzice uznali, że rozbierana scena to znakomity pomysł.
– Dlaczego tylko topless?– zapytała matka. – Uważam, że powinnaś rozebrać się całkowicie.
Annie usłyszała, jak jej ojciec krzyczy do telefonu:
– Powiedz im, że się zgadzasz pod warunkiem, że odtwórca głównej roli męskiej wystąpi bez dolnej części garderoby!
– Twój tata ma rację – powiedziała matka. – Kobieca nagość nie jest już kontrowersyjna. Powiedz reżyserowi, że jeśli chce uzyskać jakąś reakcję, musi nakręcić penisa.
– No tak… – westchnęła Annie. – Chyba nie do końca rozumiecie, o czym mówię.
– Więc o co chodzi, kochanie? – zapytała matka.
– Chodzi o to, że ja wcale nie mam zamiaru się rozbierać. Nie chcę zdejmować spodni. A już na pewno nie chcę, żeby zdejmował je Ethan. Chcę odegrać tę scenę tak samo, jak robiłam to podczas prób.
– Jak dla mnie, brzmi to potwornie nudno – usłyszała w słuchawce.
– Jakoś mnie to nie dziwi… – odparła Annie i rozłączyła się, po raz kolejny dochodząc do wniosku, że otaczają ją ludzie, których nie sposób nazwać inaczej jak tylko upośledzonymi.
– Gdybym była na twoim miejscu, zażądałabym od nich dodatkowych stu patyków za pokazanie cycków – odezwał się głos z sąsiedniej kabiny.
– Dzięki za poradę – syknęła Annie.

Kiedy zadzwoniła do brata, Buster poradził jej, żeby wyskoczyła przez okno w łazience i uciekła stamtąd jak najdalej. Był to jego sposób na rozwiązywanie każdego problemu.
– Po prostu zmyj się stamtąd, zanim ktoś nakłoni cię do robienia czegoś, na co nie masz ochoty – powiedział.
– Chodzi mi o to… nie jestem jakaś nienormalna, prawda? Ta propozycja jest dziwna, nie uważasz?
– Jest dziwna – potwierdził Buster.
– Nikt nawet słowem nie wspomina o nagości, i nagle w ostatniej chwili dowiaduję się, że mam się do połowy rozebrać?
– To dziwne – powtórzył Buster. – Może nie jakoś totalnie zaskakujące, ale na pewno dziwne.
– Nie jest zaskakujące?
– Pamiętam, że kiedyś słyszałem historię o pierwszym filmie Freemana Sandersa. Podobno nakręcił wtedy improwizowaną scenę, w której pies odbywa stosunek z jedną z aktorek. Ostatecznie scena została wycięta.
– Pierwszy raz słyszę coś podobnego – powiedziała Annie.
– No wiesz, wątpię, by Freeman wyskakiwał z podobną historyjką podczas rozmów ze swoimi kolejnymi aktorkami – odparł Buster.
– Więc co powinnam zrobić?
– Wynoś się stamtąd w cholerę! – krzyknął jej brat do słuchawki.
– Nie mogę tak po prostu stąd wyjść, Buster. Obowiązuje mnie kontrakt. Poza tym myślę, że to może być dobry film. Chyba po prostu powiem im, że nie zagram tej sceny.
– Nie zagrasz tej sceny? – zapytał ktoś znajdujący się w łazience. Tym kimś był Freeman.
– Kto u diabła jest tam oprócz ciebie? – zapytał Buster.
– Muszę kończyć – powiedziała Annie.

Otworzyła drzwi i ujrzała Freemana pochylającego się nad umywalką. Jadł kanapkę, która wyglądała jak trzy kanapki ułożone jedna na drugiej. Mężczyzna miał na sobie swój standardowy uniform: czarny garnitur i krawat, białą gniecioną koszulę, przyciemniane okulary i nędzne stare trampki. Nie nosił skarpetek.
– W czym problem? – zapytał.
– Jak długo tu jesteś? – Annie odpowiedziała mu pytaniem.
– Niedługo. Dziewczyna od scenariusza powiedziała, że siedzisz w toalecie, i ludzie zaczynają się już zastanawiać, czy boisz się grać topless czy może wciągasz tutaj kokę. Pomyślałem, że dobrze byłoby to sprawdzić.
– Nie wciągam koki.
– Jestem trochę zawiedziony.
– Nie mam zamiaru się rozbierać, Freeman – oznajmiła Annie.
Reżyser rozejrzał się w poszukiwaniu jakiegoś miejsca, gdzie mógłby odłożyć kanapkę, ale uświadomił sobie, że znajduje się w publicznej toalecie, i zdecydował na razie nie rozstawać się z posiłkiem.
– Dobrze, już dobrze – powiedział. – Jestem tylko scenarzystą i reżyserem. Co ja mogę wiedzieć?
– To jest całkiem bez sensu. – Annie podniosła głos. – Facet, którego nigdy wcześniej nie widziałam, przychodzi nagle do mojego mieszkania, a ja staję przed nim, świecąc biustem?
– Nie mam czasu na wyjaśnianie ci wszystkich zawiłości scenariusza – powiedział Freeman. – W dużym skrócie chodzi o kontrolę. Gina chce kontrolować sytuację. I w taki właśnie sposób ma zamiar to uczynić.
– Nie rozbiorę się.
– Jeśli nie masz zamiaru być prawdziwą aktorką, powinnaś skupić się na graniu w romansidłach albo w filmach o superbohaterach.
– Idź do diabła – warknęła Annie, mijając Freemana i wychodząc z toalety.

Ethan spacerował powoli w tę i z powrotem, powtarzając swoje kwestie z przesadnym zaangażowaniem.
– Słyszałeś już?
Przytaknął ruchem głowy.
– I co o tym myślisz? – zapytała.
– Mam dla ciebie dobrą radę – odpowiedział. – Na twoim miejscu myślałbym teraz o sobie nie jako o aktorce, której kazano rozebrać się do połowy, ale jako o aktorce grającej aktorkę, której kazano rozebrać się do połowy.
– Rozumiem – stwierdziła, opierając się jednocześnie pokusie uderzenia Ethana tak mocno, by stracił przytomność.
– Bo widzisz… – kontynuował jej partner – w ten sposób jeszcze bardziej odrealniasz całą tę sytuację, co według mnie jest niezbędne w wypadku ciekawszych, a zarazem bardziej skomplikowanych występów.
Zanim zdążyła odpowiedzieć, podszedł do nich pierwszy asystent reżysera. W jego ręku tkwił harmonogram zdjęć.
– Co sądzicie… a właściwie co ty sądzisz o zmianie kolejnego ujęcia? – zwrócił się do Annie.– Wystąpisz w nim bez części ubrania.
– Nie ma szans – odpowiedziała.
– Nie ukrywam, że robisz nam spory zawód.
– Będę w swojej przyczepie.
– Czekając na nadejście talentu! – wykrzyknął za nią asystent reżysera, kiedy schodziła z planu.

Najgorszym filmem, w jakim kiedykolwiek zagrała, było Ciasto na niebie, a śmierć już u ciebie. Była to jedna z jej pierwszych ról. Film opowiadał o perypetiach prywatnego detektywa prowadzącego dochodzenie w sprawie morderstwa – zbrodnię popełniono podczas organizowanych na wiejskim jarmarku zawodów w jedzeniu ciasta na czas. Kiedy zaczynała czytać scenariusz, była pewna, że chodzi o komedię. Dopiero gdy trafiła na kwestie takie jak „Byłam jedyną osobą, która potrafiła przejrzeć to ciasto na wylot” albo „Przekonasz się, że nie jestem tak łatwa jak to ciasto”, zrozumiała, że w zamierzeniu reżysera miał to być kryminał na poważnie.
– To takie Morderstwo w Orient Expressie – wyjaśniał jej scenarzysta podczas omawiania tekstu. – Tylko że zamiast pociągu jest ciasto.
Podczas pierwszego dnia zdjęć jeden z głównych aktorów zatruł się ciastem i ekipa musiała dalej radzić sobie bez niego. Jakaś świnia wydostała się przypadkiem ze swojej zagrody i zniszczyła sporo kosztownego sprzętu. Jedną z najtrudniejszych scen kręcono piętnaście razy kamerą, w której nie było taśmy. Dla Annie było to bardzo dziwne doświadczenie obserwować, jak wszystko wokół się wali. Mniej więcej w połowie zdjęć reżyser powiedział jej, że będzie nosić szkła kontaktowe, które zmienią kolor jej oczu z niebieskiego na zielony.
– Ten film potrzebuje rozbłysków zieleni, czegoś, co przyciągnie wzrok widza! – tłumaczył.
– Ale jesteśmy już przecież w połowie filmu… – powiedziała Annie.
– Racja – odpowiedział reżyser. – Jesteśmy dopiero w połowie filmu.
Annie poznała na planie zdjęciowym Raven Kelly, która wiele lat wcześniej grała role femme fatal w kilku klasycznych filmach grozy. Raven miała siedemdziesiąt lat i nigdy nie brała udziału w dyskusjach dotyczących scenariusza. W czasie prób siedziała i rozwiązywała krzyżówki, ale kiedy przychodziło co do czego, każda scena należała do niej. Pewnego dnia Annie, siedząc obok niej podczas nakładania makijażu, zapytała, jakim cudem Raven znosi uczestnictwo w takim filmie.
– To tylko praca – odpowiedziała kobieta. – Robię tylko to, za co mi płacą. Zawsze dawaj z siebie wszystko, ale pamiętaj, że niektóre filmy są po prostu słabe. I nie ma w tym żadnego wielkiego nieszczęścia. Zarabiasz przecież pieniądze. Nigdy nie rozumiałam artystów, a wszystkie te metody i całe rzemiosło naprawdę guzik mnie obchodzą. Stajesz tam, gdzie każą ci stanąć, i mówisz to, co każą ci mówić. Na tym właśnie polega aktorstwo.
Makijażystki pracowały nad tym, aby Annie wyglądała na młodszą niż w rzeczywistości, a Raven charakteryzowały na jeszcze starszą.
– Ale nadal ci się to podoba, tak? – spytała Annie.
Raven patrzyła na lustrzane odbicie jej twarzy.
– Nie nienawidzę tego – powiedziała. – Kiedy zajmujesz się czymś wystarczająco długo, to jedyne, o czym możesz marzyć.
(…)