Strona główna / Kryminał/Sensacja/Thriller / 1980

Aktualności

22.05.2020

Premiera online nowej książki Piotra Borlika

We wtorek 2 czerwca o godz. 19.30 zapraszamy na premierę online najnowszej książki Piotra Borlika "Zapłacz dla mnie".

Wywiady

26.02.2020

"Uwielbiam móc pisać w piżamie"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Kelly Irvin, autorką serii "W krainie amiszów"

Posłuchaj i zobacz

10.04.2020

Krzysztof Gosztyła czyta MAŁY WIELKI TYDZIEŃ

Zapraszamy do wysłuchania fragmentu audiobooka "Mały wielki tydzień" autorstwa Darka Milewskiego w znakomitej interpretacji Krzysztofa Gosztyły.

Bestsellery

TOP 20

  1. Jest krew... Stephen King
  2. Zaginione arabskie księżniczki Marcin Margielewski
  3. Jestem nieletnią żoną Laila Shukri

Fotogaleria

więcej »

1980

David Peace

Rozdział 2.

Godzina 7:00 rano.
Piątek, 12 grudnia 1980 roku.
Komenda policji w Manchesterze.
Jedenaste piętro.
Gabinet zastępcy komendanta…
Mój gabinet.
Mam przy drzwiach walizkę, radio włączone.
Można się spodziewać dalszego ciągu wczesnego przedświątecznego exodusu z uniwersytetów i college’ów w całej Anglii Północnej, a przewodniczący Ogólnokrajowego Związku Studentów wydał następujące oświadczenie:
„Każdy, kto wstąpi dzisiaj na którąkolwiek uczelnię na północy kraju, natychmiast zobaczy całun strachu, jaki przez Rozpruwacza z Yorkshire padł na całą studencką społeczność”

Przeglądam na biurku najnowsze przesyłki, kartki świąteczne.
A teraz inna wiadomość: Ogłoszono ubój trzydziestu tysięcy świń jako środek zaradczy przeciwko rozprzestrzenianiu się klasycznego pomoru świń…
Słyszę, jak po drugiej stronie korytarza otwierają się i zamykają drzwi.
Wkładam ostatnie papiery do odpowiedniej teczki i wychodzę na korytarz.
Staję przed drzwiami komendanta i pukam.
– Proszę.
Otwieram drzwi.
Komendant Clement Smith siedzi za biurkiem.
– Dzień dobry – mówię.
Nie podnosi wzroku.
Stoję i czekam.
Wreszcie mówi:
– Więc przyjąłeś propozycję?
– Tak.
Komendant podnosi wzrok, krótko ostrzyżone włosy, pełna czarna broda i ciemne oczy nadają twarzy Clementa Smitha jeden, jedyny wyraz:
Gliniarza konserwatysty.
– Poproszono mnie, abym zorganizował zespół, który ma mi pomagać – mówię.
Cisza.
– Chciałbym wziąć Johna Murphy’ego i Aleca McDonalda, a także detektywa inspektora Hillmana i detektyw sierżant Marshall z wydziału kryminalnego.
– Helen Marshall?
– Tak.
– To wszystko?
– Tak.
– Wiesz, że możesz wybrać jeszcze trzy osoby?
– Tak.
– Rozmawiałeś z kandydatami?
– Nie.
– Zastanowiłeś się, kiedy?
– Z pańskim pozwoleniem, chciałbym zebrać ich wszystkich dziś rano.
Cisza.
– Muszę być po południu w Wakefield na konferencji prasowej i chciałbym, żeby towarzyszył mi na niej John Murphy.
Cisza.
– Mam się spotkać z komendantem Angusem, Geor­ge’em Oldmanem i Peterem Noble’em, a potem zabrać się do pracy.
Cisza.
– Jeśli nie ma pan nic przeciwko?
Wreszcie się odzywa:
– Polecono mi zapewnić ci wszystko, czego będzie ci potrzeba.
– Dziękuję.
Chwila ciszy, a potem:
– Polecę im stawić się w twoim gabinecie dzisiaj o dziesiątej.
– Dziękuję.
Clement Smith kiwa głową i skupia się znowu na dokumentach na biurku.
Idę do drzwi. On mnie zatrzymuje.
– Peter…
Odwracam się.
– Zdecydowałeś się dosyć szybko – mówi.
– Miałem poczucie, że nie mogę odmówić.
– Ale mogłeś. Mogłeś.
– Myślę, że to zaszczyt. Zaszczyt dla policji Manchesteru.
Znowu skupił uwagę na dokumentach.
Otwieram drzwi.
– Peter – mówi znowu.
Odwracam się.
– Oby – mówi. – Oby.

Godzina 10:00 rano.
Mój gabinet.
Detektyw starszy nadinspektor John Murphy: Irlandczyk z Manchesteru, jego matka znała moją, niedawno przekroczył pięćdziesiątkę, ponad dwadzieścia lat doświadczenia w wydziale śledczym, parę tur ze mną w A10, bezpośrednie zaangażowanie w tak zwane polowanie na Rozpruwacza jako prowadzący śledztwo w sprawie zamordowania Elizabeth McQueen w 1977 roku.
Detektyw inspektor Alec McDonald: Szkot z Glasgow, pod pięćdziesiątkę, pięć lat w obyczajówce, pięć w wydziale kryminalnym, bezpośrednio zaangażowany w sprawę Rozpruwacza poprzez śledztwo w sprawie zabójstwa Doreen Pickles w 1978 roku.
Detektyw inspektor Mike Hillman: trzydzieści kilka lat, pięć lat ze mną w A10, rozległe doświadczenie w zwalczaniu korupcji, teraz w wydziale kryminalnym.
Detektyw Helen Marshall: tuż po trzydziestce, dziesięć lat w obyczajówce i narkotykach, teraz w wydziale kryminalnym.
Najlepsi jakich mamy.
Patrzą na mnie cztery pary bystrych, lśniących oczu.
– Dziękuję wam wszystkim za przybycie, i to praktycznie bez uprzedzenia.
Kiwają głowami, uśmiechają się…
– Przejdę od razu do rzeczy. MSW poprosiło mnie o poprowadzenie dochodzenia w sprawie morderstw i napaści na kobiety w Anglii Północnej, określanych potocznie jako dzieło Rozpruwacza z Yorkshire. Morderstw, których w tej chwili jest w sumie trzynaście.
Nikt nie kiwa głową, nikt się nie uśmiecha…
– Celem dochodzenia jest przyjrzenie się dotychczasowym działaniom śledczym i wskazanie obszarów budzących niepokój, nakreślenie alternatywnych strategii i zwieńczone aresztowaniem ściganie sprawcy.
Cztery pary oczu na mnie…
– Zaprosiłem was tutaj dziś rano, ponieważ chciałbym, aby każde z was wzięło udział w dochodzeniu. To jednak oznacza, że zostaniecie oddelegowani od swoich obecnych obowiązków i będziecie musieli cholernie dużo czasu spędzać w Yorkshire z dala od waszych rodzin i bliskich, i będziecie pracować dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, przy mocno ograniczonym czasie wolnym.
Nikt nie kiwa głową, nikt się nie uśmiecha, wszyscy tylko patrzą…
– Znacie więc wymagania i nie chciałbym z góry zakładać waszej zgody. Ale pracowałem z każdym z was i uważam, że jesteście najlepszymi osobami do tej roboty.
Przenikliwe, świdrujące spojrzenia…
– Więc jeśli ktoś z was nie może się zaangażować w to dochodzenie, teraz jest pora, by o tym powiedzieć.
Cisza, a potem…
John Murphy:
– Wchodzę w to.
Alec McDonald:
– Ja też.
– Dziękuję.
Mike Hillman:
– Nienawidzę Yorkshire, ale możesz na mnie liczyć.
– Dzięki, Mike.
Helen Marshall:
– Zdaje się, że będę musiała poprosić kogoś o karmienie psa.
– Dziękuję.
Rozpieram się w fotelu.
– Dziękuję wam wszystkim. Wiedziałem, że mogę na was liczyć.
Znowu uśmiechy, już nikt nie świdruje we mnie wzrokiem.
– Niedługo John i ja wyjedziemy do Wakefield na konferencję prasową, która ma się odbyć dziś po południu. Wszyscy pozostali powinni wykorzystać ten czas na zdanie swoich dotychczasowych obowiązków. Biuro komendanta Smitha wyda stosowne upoważnienia jeszcze przed południem. Ja po konferencji prasowej mam umówione spotkanie z komendantem Angusem i jego zastępcą Oldmanem. John załatwi nam biuro i hotel. Ale umówmy się wstępnie, że spotkamy się w Leeds jutro o dziewiątej rano, a miejsce uzgodnimy dzisiaj w późniejszym czasie.
Kiwają głowami.
– Pytania?
Mike Hillman:
– W Leeds wiedzą, że przyjeżdżamy?
– Wierchuszka owszem, ale nie ich podwładni ani prasa i powinniśmy zadbać, by tak pozostało.
Znowu kiwanie głowami.
Alec McDonald:
– Mamy spakować nasze akta spraw McQueen i Pick­les?
– Jeszcze nie teraz. Zobaczmy najpierw, co mają na miejscu.
Kiwnięcie głową.
Cisza, a potem…
Ja:
– Dobrze. No to do jutra.
Wszyscy wstajemy.
– I jeszcze raz dziękuję – mówię, widząc znowu ich bystre, lśniące oczy.
Najlepsi…
Moi.

Znowu przez wrzosowiska, wśród tirów, przez krajobraz surowy i pusty, śnieg na zimnych, zagubionych kościach…
John Murphy i ja, nasze wspomnienia ani zimne, ani zagubione…
Nasze.
Wyczerpaliśmy temat piłki nożnej, w milczeniu trzymam ręce zaciśnięte na kierownicy, wzrok utkwiony w drogę.
Po paru minutach włączam radio, słuchacze dzwonią do Jimmy’ego Younga i mówią o śmierci Johna Lennona, o zakładnikach w Iranie i o trzeciej wojnie światowej, o fabryce w Niemczech, która nie potrzebuje ludzi, tylko maszyn, i o Rozpruwaczu z Yorkshire, głównie o Rozpruwaczu z Yorkshire:
Okleimy każdą płaszczyznę tysiącem plakatów z napisem: Rozpruwacz to tchórz…
Morderstwo i kłamstwa, wojna:
Anglia Północna po wybuchu bomby, przetrwały tylko maszyny.
Morderstwo i kłamstwa, kłamstwa i morderstwo.

– Kiedy ostatnio tędy jechałeś? – pyta Murphy.
– Wczoraj.
– Nie, mam na myśli podróż służbową z A10.
– To musiała być obyczajówka w Bradford w 1977 roku. Pamiętasz?
Kiwa głową.
– Wszystko gotowe do rozprawy. Zeznania, całe mnóstwo, a potem…
– Sprawa zamknięta.
– Bagno, co, Pete?
– Tak gęste, że mógłbyś wetknąć w nie pałkę i stałaby na sztorc.
Pociągnął nosem.
– A przedtem chyba była sprawa strzelaniny w Strafford Arms?
– No.
– Kurde. – Murphy gwiżdże. – Parszywe Yorkshire.
– No – mówię…
Wrzosowiska, Murphy i ja…
Wspomnienia ani zimne, ani zagubione:
Strzelanina w Strafford…
Wigilia 1974 roku –
Napad rabunkowy na pub, troje zabitych, trzy osoby ranne, jedna z nich śmiertelnie…
Dwaj ranni – gliniarze…
Sprawcy zbiegli, uzbrojone oddziały policji i blokady drogowe na ulicach Yorkshire, potencjalne powiązania z terrorystami z IRA, jeśli wziąć pod uwagę bliskie sąsiedztwo zakładu karnego w Wakefield.
Dwadzieścia cztery godziny później były już cztery osoby zabite, dwaj ranni policjanci…
Nic się nie kleiło…
Zarządzono dochodzenie…
Styczeń 1975 roku, wkroczyliśmy do akcji…
A10:
Ja i Clarkie –
Detektyw starszy inspektor Mark Clark, przyjaciel.
Po czterech tygodniach…
Gorączkowy telefon, dwugodzinna jazda znowu przez te przeklęte wrzosowiska, z powrotem do domu, do zakrwawionej pościeli i kolejnego poronienia.
Clarkie przejął prowadzenie, jako jego zastępca wkroczył Murphy.
Dwa tygodnie później…
Clarkie ma zapaść; bóle w klatce piersiowej, skutek przemęczenia.
Murphy przejmuje prowadzenie, Hillman jako zastępca.
Dwa następne tygodnie…
Śmierć Clarkiego; bóle w klatce piersiowej…
Wszyscy wracają do domu.
Sprawa zamknięta.
Wrzosowiska, Murphy i ja…
Wspomnienia ani zimne, ani zagubione.
– Czyli od dawna nie widziałeś się z George’em? – mówi Murphy.
– Nie mogę się już, kurczę, doczekać – prycham.
– Wziąłeś swoje rozmówki?
– Rozmówki? Tam żaden sukinsyn nie puszcza pary z gęby.
– Cholerni barbarzyńcy. – Murphy kiwa głową.
Wpatruję się w pasy ruchu pełne wielkich ciężarówek, we wrzosowiska za nimi, w czarne słupy i druty telegraficzne…
Anglia Północna po wybuchu bomby, przetrwały tylko maszyny.
Morderstwo i kłamstwa, wojna…
Moja wojna:
Morderstwo i kłamstwa, kłamstwa i morderstwo.

– Jak myślisz, jakiego przyjęcia powinniśmy się spodziewać?
– Zimnego – mówię.
– Parszywe Yorkshire.
Jego Yorkshire.

Wakefield, opustoszałe Wakefield.
Piątek, 12 grudnia 1980 roku…
Same złe emocje i złe wspomnienia zablokowanych śledztw, murów milczenia, czarnych tajemnic i paranoi…
Zawodowych piekieł.
Styczeń 1975 roku…
Same złe emocje i straszne wspomnienia zablokowanych śledztw, murów milczenia, czarnej winy i wyrzutów sumienia…
Osobistych piekieł.
Styczeń 1975 roku…
Bezsilne modlitwy i złamane obietnice, odwołane i wycofane…
Grudzień 1980 roku.
Wakefield, jałowe Wakefield.

Komenda Policji Metropolitalnej Yorkshire Zachodniego, Laburnum Road w Wakefield.
Parkujemy naszego czarnego rovera obok innych czarnych roverów i wchodzimy z deszczu do gmachu, gdzie kierują nas z powrotem na zewnątrz, na drugą stronę ulicy do sali gimnastycznej szkoły policyjnej.
Jesteśmy za wcześnie.
Ale słyszę dziennikarzy czekających po drugiej stronie budynku, czekamy wszyscy…
Jesteśmy za wcześnie.
Następny mundurowy kieruje nas korytarzem do pokoiku obok kuchni.
A tu, wśród przekąsek, znajdujemy dowództwo policji w Yorkshire:
Angusa, Oldmana i Noble’a…
Ukryci i już pobici, stoją między kanapkami a swoimi lepszymi czasami, swoimi Czarnymi Panterami i zamachami na autokary na M62, swoimi strzelaninami na A1 i Michaelami Myshkinami – te lepsze czasy dawno minęły.
– Pan komendant Angus?
Odwrócił się.
– Pan Hunter – wzdycha.
W pokoju martwa cisza.
Mówię:
– To John Murphy.
– Tak – mówi, nie ściskając Murphy’emu dłoni. – Mieliśmy już przyjemność.
Do przodu wychodzą jacyś inni ludzie, znajome twarze z konferencji i starych gazet, Oldman i Noble wycofują się na korytarz.
Angus przedstawia Murphy’ego i mnie Billowi Meyersowi, krajowemu koordynatorowi pionu do walki z przestępczością, Donaldowi Lincolnowi, po sir Johnie Reedzie numerze dwa w Inspektoracie, i doktorowi Stephenowi Tippetowi ze Służby Kryminologicznej, człowiekowi, z którym zetknąłem się wcześniej wielokrotnie.
– Kryzys, jaki kryzys? – kpi Murphy, gdy wyprowadzają nas za drzwi, w stronę sali gimnastycznej i czekającej sfory.
Sfora…
Wczorajszy szok zmienił się w gniew, wyraźny gniew.
Warczą na nas, czują świeżą krew i czekają na żer.
Garniturek z wydziału prasowego prowadzi nas za dwuskrzydłowe drzwi w zgiełk, w morze nienawiści.
W ośmiu przedzieramy się do długich plastikowych stołów na przedzie, Murphy czeka przy wyjściu.
Siadamy na swoich miejscach, sfora siedzi naprzeciwko nas, fotoreporterzy i ekipy telewizyjne stoją nad nami, wszyscy pchają się, żeby wywalczyć sobie jak najlepszy kąt.
Za dużymi oknami sali gimnastycznej już prawie ciemno, w szybach odbijają się dziennikarze, ich lampy, ich kamery i aparaty, ich czyny.
Angus puka w mikrofon.
Podnoszę wzrok na liny zwisające z sufitu.
– Panowie – zaczyna Angus. – Jak wiecie, wczoraj wieczorem wziąłem udział w nadzwyczajnym zebraniu Komitetu Policji Yorkshire Zachodniego, które zwołano w trybie pilnym, gdy uzyskaliśmy potwierdzenie, że Laureen Bell była trzynastą ofiarą Rozpruwacza z Yorkshire. Zaproponowałem szereg zmian w wydziale śledczym, a komitet je przyjął.
– Pańską dymisję?! – wykrzyknął ktoś z głębi sali.
Angus udaje głuchego.
– Zaprosiliśmy grupę doborowych oficerów śledczych z całego kraju oraz wybitnego kryminologa z MSW, aby pomogli nam w polowaniu na tego szaleńca. Ludzie ci to pan Leonard Curtis, zastępca komendanta policji w Dolinie Tamizy, który niestety nie mógł być tu dzisiaj z nami…
– Trochę jak pierdolony Rozpruwacz, co, Ron?
– Pan William Meyers, krajowy koordynator pionu kryminalnego w regionach, komendant Donald Lincoln, zastępca głównego inspektora policji. Pan Peter Hunter, zastępca komendanta policji Wielkiego Manchesteru, i doktor Stephen Tippet ze służby kryminologicznej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
Panowie ci stanowią najbardziej doświadczoną grupę funkcjonariuszy, których można było wezwać do pomocy w naszym śledztwie. Dokonają wnikliwej rewizji poprzedniej i obecnej strategii policji w polowaniu na Rozpruwacza. Przyjrzą się krytycznym okiem działaniom policji i doradzą kolegom z Yorkshire Zachodniego, jak powinna wyglądać najwłaściwsza strategia.
Ponadto chciałbym ogłosić pewne zmiany wewnętrzne zaaprobowane przez komitet.
Od dzisiaj Peter Noble został mianowany pełniącym obowiązki zastępcy komendanta i odsunięty od innych obowiązków, po to, by skupić się wyłącznie na sprawie Rozpruwacza.
Zastępca komendanta Oldman pozostanie na czele wydziału śledczego policji Yorkshire Zachodniego i będzie odpowiadał za wszystkie zdarzenia oprócz wspomnianych napaści i morderstw.
Żywię szczerą nadzieję, że przy ciągłej pomocy i wsparciu obywateli niniejsze zmiany przyniosą szybki kres tym straszliwym zbrodniom. Dziękuję – zakończył. (…)