Strona główna / Kryminał/Sensacja/Thriller / Handlarz śmiercią

Aktualności

22.01.2021

Nie żyje Henryk Jerzy Chmielewski (Papcio Chmiel)

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że 22 stycznia 2021 r. zmarł Henryk Jerzy Chmielewski (Papcio Chmiel).

Wywiady

19.11.2020

Niksen jest jedną z form dbania o siebie

Czy wiecie, jak ważne jest to, by co jakiś czas wykroić sobie z codzienności chwilę na nicnierobienie? Niby ciągle mówią o tym psychologowie i coache, ale teraz mamy to czarno na białym: Agnieszka Drotkiewicz rozmawia o niezbędności lenistwa z Olgą Mecking, autorką książki o tajemniczym pojęciu "niksen".

Posłuchaj i zobacz

24.01.2021

Ewa Kempsity-Jeznach gościem Dzień Dobry TVN

Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Ewą Kempsity-Jeznach, autorką książki "Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne".

Bestsellery

TOP 20

  1. Pięć Stawów. Dom bez adresu Beata Sabała-Zielińska
  2. Śreżoga Katarzyna Puzyńska
  3. Uciekłam z arabskiego burdelu Laila Shukri

Fotogaleria

więcej »

Handlarz śmiercią

Sara Blædel

Było dziesięć po dwunastej, kiedy rozpoczęli odprawę, mimo że wciąż brakowało jednej osoby. Oprócz Louise w skład grupy wchodzili Thomas Toft, Michael Stig i Søren Velin, który był partnerem Louise, ale został wysłany na dwuipółmiesięczny urlop w ramach odbierania nadgodzin, a ostatnio dołączył do nich również Lars Jørgensen, nowy w wydziale – właśnie on był tą osobą, która jeszcze nie przyszła. Wspólnie z pracownikami Wydziału Techniki Kryminalistycznej przy Komendzie Głównej i z policją kryminalną z Komendy Rejonowej City tworzyli zespół, który miał się zająć sprawą zabójstwa Karoline Wissinge. Naczelnik Wydziału Zabójstw Hans Suhr nie uczestniczył w przedpołudniowej odprawie.
– Zaczynamy w osłabieniu – oznajmiła Henny Heil­mann i wyjaśniła, że będą musieli obyć się bez Larsa Jørgensena, ponieważ Willumsen zaanektował go na najbliższe dni do pracy w związku z kolejnym zabójstwem.
Nikt tego nie skomentował, chociaż wszyscy w duchu się złościli, ponieważ Willumsen oprócz tego, że był komisarzem kryminalnym w Wydziale Zabójstw, od czasu do czasu kierował również śledztwem, zwłaszcza w okresie wakacyjnym i odbierania nadgodzin – i zawsze dostawał to, czego sobie życzył. Jeśli brakowało mu ludzi, po prostu ich sobie brał, a gdy inne grupy śledcze potrzebowały wsparcia, odmawiał. I nikt nawet nie próbował z nim dyskutować.
– Omówmy sobie przebieg wydarzeń – powiedziała Henny Heilmann, biorąc kartkę leżącą na wierzchu swojego pliku. – Wczoraj o godzinie szesnastej dziesięć spacerowicz z psem znalazł w krzakach w Østre Anlæg ciało dwudziestotrzyletniej dziewczyny. Początkowo nie wiedzieliśmy, kim jest ofiara. Jej torebka zniknęła, a dziewczyna nie miała przy sobie nic, co pomogłoby w identyfikacji. Została przewieziona do Instytutu Medycyny Sądowej. Mniej więcej w tym samym czasie mężczyzna, który nazywa się Martin Dahl, zgłosił zaginięcie swojej dwudziestotrzyletniej partnerki. Podany przez niego rysopis odpowiadał rysopisowi dziewczyny znalezionej w parku i godzinę później, około dwudziestej pierwszej, Dahl pojawił się w Instytucie Medycyny Sądowej i zidentyfikował ofiarę jako Karoline Wissinge.
Louise miała kłopoty ze skoncentrowaniem się na słowach szefowej. Przeszkadzało jej też monotonne klikanie, którego źródłem był jak zwykle Michael Stig siedzący dwa miejsca od niej po prawej stronie. Odsunął swoje krzesło pod samą ścianę, a nogi oparł o krawędź stołu. Ręce zwiesił między ugiętymi kolanami, więc klikającego długopisu nie było widać.
– Na razie wiemy, że Karoline spędziła sobotni wieczór na mieście z dwiema przyjaciółkami – ciągnęła Heilmann – i według nich wyszła z kawiarni Baren razem z mężczyzną – Heilmann sięgnęła po kolejną kartkę – Lassem Møllerem około pierwszej w nocy. Od tamtej pory nikt jej nie widział.
– Michael, możesz przestać?! – krzyknęła zirytowana Louise.
Kolega nonszalancko odrzucił długopis, nawet na nią nie patrząc. Spokojniejsza już Louise znów starała się skupić na sprawie. Znała ją w najogólniejszych zarysach, mimo to zapisała godziny w notesie.
– Byłeś wczoraj u Martina Dahla? – Henny Heilmann skierowała wzrok na Michaela Stiga.
– Tak. – Spuścił nogi na ziemię i przysunął krzesło do stołu. – Chłopak zeznał, że cały sobotni wieczór przesiedział w domu sam. Mam protokół.
Louise spotkała Martina Dahla u rodziców Karoline,
dokąd przyjechał po wyjściu Michaela Stiga, ale nie wyrobiła sobie opinii na jego temat. Siedział na kanapie milczący, zamknięty w sobie, a ona koncentrowała się na rodzicach.
– To dobrze. – Henny Heilmann postawiła krzyżyk na swojej liście. – Zajmę się koordynacją pracy z policją kryminalną w związku z przesłuchaniem świadków w okolicy. Karoline Wissinge i Martin Dahl mieszkali na osiedlu Kartoffelrækkerne. Wynajmowali parter domu na Skovgårdsgade, której przedłużeniem jest Lundsgade, prowadząca do Østre Anlæg. Szukamy świadków, którzy przebywali na obszarze rozciągającym się od Sølvtorvet po jej dom aż do parku. – Teraz Heilmann skierowała wzrok na Tofta. – Co powiedzieli w Instytucie Medycyny Sądowej?
Toft przerzucił plik żółtych kartek z logo Wydzia­-
łu A w rogu i jedną wyciągnął.
– To Flemming przyjechał wczoraj – poinformował.
Flemming Larsen był ulubionym patologiem sądowym Louise. Ceniła go za profesjonalizm i bezkonfliktowość.
– Nie bardzo potrafił stwierdzić, od jak dawna dziewczyna nie żyła. Noc z soboty na niedzielę była bardzo zimna, nie mógł więc tego obliczyć na podstawie temperatury ciała, ale plamy opadowe wystąpiły, podobnie jak pełne stężenie pośmiertne. Musiała nie żyć od dwunastu do dwudziestu czterech godzin.
– Chyba umie określić to bliżej! – nie wytrzymał Michael Stig.
Toft cierpliwie położył rękę na ramieniu kolegi.
– Mocno przyciśnięty Flemming Larsen twierdzi, że zginęła między dziewiątą wieczorem a siódmą rano!
– Ale wiemy, że żyła jeszcze po północy – wtrąciła Louise.
Toft kiwnął głową i wrócił do swoich papierów.
– Natomiast jego opinia co do przyczyny zgonu była całkiem jasna. Dziewczyna miała wyraźne ślady na szyi i punktowe wybroczyny w oczach.
– Została zgwałcona? – spytała Louise.
– Na pierwszy rzut oka nie wygląda to na gwałt. Ale oczywiście sprawdzą to podczas sekcji. Mam cię zresztą od niego pozdrowić i podziękować za ostatnio miło spędzony razem czas – dodał Toft.
Louise uśmiechnęła się, słysząc tę absurdalną, ale całkiem przyjemną uwagę, zmieniającą atmosferę w sali. W piątek razem z kilkoma kolegami z Wydziału Techniki Kryminalistycznej, dwoma patologami i paroma osobami z policji kryminalnej wybrali się na kręgle. Umawiali się na to wyjście już od lata, bo chociaż czuli, że znają się całkiem nieźle, zawsze brakowało im czasu, żeby usiąść i pogadać. Louise nie miała zresztą zbyt wielkiej ochoty na bratanie się z kolegami z pracy i łamanie zawodowych stosunków, ale musiała przyznać, że w piątek naprawdę dobrze się bawiła. Chociaż raz spotkali się z innych powodów niż krew i rany.


Po Tofcie przyszła kolej na Louise. Musiała zrelacjonować wizytę u rodziców Karoline.
– To bardzo mili ludzie, mają po pięćdziesiąt kilka lat. Powiedzieli mi, że Karoline mieszkała z tym chłopakiem od roku. Niedawno ukończyła szkołę pielęgniarską i zaczęła pracować na zastępstwie na oddziale neurochirurgii w Szpitalu Centralnym. Mówili też, że w zeszłym roku stracili syna. Młodszy brat Karoline, Mikkel, zginął w wypadku samochodowym.
Henny Heilmann słuchała, kiwając głową, a w końcu stwierdziła:
– Nic dziwnego, że trudno im zrozumieć, co się stało, skoro stracili kolejne dziecko w tak krótkim czasie. Czy ktoś zaproponował im rozmowę z Jakobsenem? Może pomógłby im psycholog? – Szefowa grupy śledczej zapisała coś w notesie. – Dalej będziesz się z nimi kontaktować. Musimy też przesłuchać chłopaka. Zajmiesz się i nim? – Zanim Louise zdążyła odpowiedzieć, Heilmann już zaproponowała: – Spróbuję znaleźć ci innego partnera do czasu powrotu Sørena Velina.
Louise czym prędzej pokręciła głową.
– Nie, w porządku. Mogę wziąć na siebie i rodziców, i chłopaka.
– No to dobrze. Toft i Stig, wy się skoncentrujecie na Lassem Møllerze, z którym Karoline wyszła z Baren, i na towarzyszących mu tego wieczoru znajomych.