Strona główna / Kryminał/Sensacja/Thriller / Odwet

Aktualności

13.09.2019

Spotkanie z Rafałem Grupińskim w Poznaniu

W czwartek 19 września o godz. 18.00 zapraszamy do Fundacji Malta (ul. Ratajczaka 44 w Poznaniu) na spotkanie z Rafałem Grupińskim, autorem książki "Polityka i kultura".

Wywiady

11.07.2019

"Mówimy o trylogii, na którą należy patrzeć całościowo"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Piotrem Borlikiem, autorem książek "Boska proporcja", "Materiał ludzki" i "Białe kłamstwa".

Posłuchaj i zobacz

24.07.2019

Narodziny faszyzmu oczami zwykłych ludzi

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego książkę "Wakacje w Trzeciej Rzeszy. Narodziny faszyzmu oczami zwykłych ludzi" Julii  Boyd.

Bestsellery

TOP 20

  1. Jej drugie życie Manula Kalicka
  2. Nie mam więcej pytań Gillian McAllister
  3. Wakacje w Trzeciej Rzeszy. Narodziny faszyzmu oczami zwykłych ludzi Julia Boyd

Fotogaleria

więcej »

Odwet

Kristina Ohlsson

(…)
W skrzynce czekało na nią sporo e-maili. Ledwo miała siłę je przejrzeć, większość i tak nie zawierała nic ciekawego.
Jeden z nich informował: „Pora na strzelanie z broni służbowej. Kto jedzie z nami?”. Strzelanie z broni służbowej – tak jakby to automatycznie dotyczyło wszystkich zatrudnionych w policji.
Dostała kilka e-maili od związku zawodowego, który proponował, by zaangażowała się na rzecz pracujących w policji cywilów. Związek policjantów prowadził czasem działania wręcz zwalczające pracowników cywilnych, a teraz Jusek, związek zawodowy pracowników akademickich, zamierzał ruszyć z kontrkampanią. I tym Fredrika nie miała siły się zajmować, chociaż uważała, że to ważne.
Ja już swoje przeszłam, pomyślała ze spokojem. I na razie zamierzam tu zostać. Nie mam siły teraz myśleć, jaka jest sytuacja innych osób.
Zaczęła trochę na chybił trafił wertować leżące na biurku papiery. Musi wykrzesać z siebie przynajmniej energię na zrobienie tego, co konieczne. Alex zadecydował, że sprawa mężczyzny przejechanego pod uniwersytetem ma mniejszy priorytet niż martwi małżonkowie Ahlbin. Poza tym postanowił spróbować się jej pozbyć, bo nie da się prowadzić dwóch śledztw w sprawach o morderstwo, dysponując tak niewielkimi zasobami.
Mimo to informacje na temat mężczyzny nadal trafiały do Fredriki. Zapoznała się z raportem Państwowego Laboratorium Kryminalistycznego, który potwierdził, że na ubraniach denata znajdował się materiał sugerujący, że został on nie tylko potrącony, ale i przejechany. Na kurtce zabezpieczono resztki lakieru i teraz pracowano nad ustaleniem, jakiego był rodzaju, by na późniejszym etapie śledztwa umożliwić porównanie z podejrzanym samochodem, o ile taki zostanie odnaleziony.
Fredrika klikała na kolejne e-maile. W dalszym ciągu nie przyszło nic na temat odcisków palców mężczyzny. Poirytowana sięgnęła po słuchawkę.
– Właśnie miałam do pani dzwonić – zapewniła gorliwie kobieta na drugim końcu linii.
Fredrika zdziwiła się, usłyszawszy szczebiotliwy ton jej głosu, który brzmiał zupełnie inaczej dwa dni wcześniej.
– Ach tak – odparła, starając się nadać swojemu głosowi równie egzaltowane brzmienie. Rozmówczyni raczej nie zauważyła, że jej się to nie udało.
– Znalazłam go w naszej bazie.
Głos kobiety przeciął przewody telefoniczne i uderzył z całym impetem we Fredrikę.
– Naprawdę? – zapytała zdumiona.
– Owszem, owszem – odparła triumfalnie kobieta. – Czy pamięta pani napad na konwój pieniężny pod Foreksem w Uppsali w zeszłym tygodniu?
Fredrice zabiło mocniej serce. Forex.
– Oczywiście – odparła szybko.
W ostatni weekend jakiś mężczyzna znalazł podczas spaceru z psem broń, którą prawdopodobnie posłużono się w czasie napadu. Dziwna sprawa, zwłaszcza że wszystko wydawało się tak perfekcyjnie zaplanowane. Tak czy inaczej, na znalezionej broni zabezpieczono odciski palców.
– Naszego niezidentyfikowanego mężczyzny – uzupełniła z napięciem Fredrika.
– Tak jest.
Podziękowała za informacje i odłożyła słuchawkę. Napad na Forex był ostatnim z serii poważnych napadów rabunkowych, które ostatnio miały miejsce w okolicach Sztokholmu. Fredrika poczuła przypływ energii, niemal jakby sama dokonała czegoś wielkiego, odbywając swą rozmowę telefoniczną. Teraz już nie było wątpliwości, kto zajmie się sprawą nieznanego mężczyzny – powinno ją przejąć biuro kryminalne komendy głównej, odpowiedzialne za śledztwo w sprawie serii napadów.
Fredrika zapukała z uśmiechem na ustach do drzwi Aleksa.

Gdy Alex usłyszał, jak łatwo można się pozbyć sprawy przejechanego mężczyzny, zadziałał wyjątkowo szybko. Zaraz po przekazaniu dochodzenia komendzie głównej Fredrika będzie mogła w pełni skoncentrować się na drugim śledztwie. Zbliżała się jedenasta; wkrótce Fredrika wraz z Joarem mieli spotkać się z Agne Nilssonem z grupy wsparcia dla byłych prawicowych ekstremistów.
Fredrika czuła się nieswojo w towarzystwie Joara – nie pracowało się z nim w żadnym razie źle, tylko jakoś inaczej.
Zapukał do jej drzwi tuż przed zejściem na dół po świadka.
– Gotowa? – zapytał. Miał miły uśmiech, sztywny i przepisowy. Fredrika pomyślała, że ten uśmiech nic nie zdradza i wygląda na jego twarzy jak namalowany na masce. Zastanawiała się, kto kryje się za tą maską. Nie miał obrączki, może żyje w związku partnerskim? Czy ma dzieci? Mieszkanie czy dom? Jeździ samochodem czy autobusem?
Fredrika nie należała do ciekawskich, głównie dlatego, że była dobra w czytaniu z ludzkich twarzy. Często nie musiała nawet o nic pytać – ludzie i tak mieli wypisane na nich większość rzeczy, choć najczęściej byli tego nieświadomi lub woleli o tym nie wiedzieć.
– Kto czyta, ten wie – mawiała jej matka.
Fredrika uważała, że to prawda.
Agne Nilsson stał w recepcji z wyrazem zagubienia na twarzy. Wyglądał zupełnie inaczej, niż się spodziewała. Niski, trochę przysadzisty, blady, z przerzedzonymi włosami. Ale za to jakie oczy! Fredrika przypatrywała mu się intensywnie. Spojrzenie było twarde, przenikliwe, oczy pulsowały energią i inteligencją. Jak u niesfornego, upartego dziecka, pomyślała Fredrika, wyciągając dłoń na powitanie.
Zauważyła, że mimowolnie spojrzał na jej brzuch, ale nic nie powiedział, za co była mu wdzięczna. Niektórzy ludzie wręcz uważają, że można dotykać ciężarnej kobiety w sposób, w który nikt nie odważyłby się tego zrobić w stosunku do kobiety nieoczekującej dziecka – gładząc na przykład pieszczotliwie brzuch, jedną albo obiema rękami. Fredrikę czasem ogarniała panika, gdy spotykała na korytarzu swoich współpracowników i czuła na sobie ich badawcze spojrzenia. Zastanawiała się nawet, czy nie poruszyć tej sprawy na ogólnym zebraniu, ale nie bardzo umiała znaleźć odpowiednie słowa.
Zabrali Agne Nilssona do pokoju dla petentów, w którym znajdowało się okno. Pokoje przesłuchań bez okien rzadko usposabiały do rozsądnych dyskusji. Poza tym osoby, których nie podejrzewano o popełnienie przestępstw, nie powinny być traktowane jak przestępcy. Joar pobiegł więc po kawę, a Fredrika gawędziła z Agne Nilssonem.
– Może opowie pan więcej o waszej grupie – zaproponował Joar, gdy wszyscy mieli już kawę i zapadła cisza.
Agne Nilsson poruszył się na krześle, wyglądał, jakby nie wiedział, od czego zacząć.
– Założyliśmy ją dwa lata temu – zaczął. – Przyjaźniliśmy się z Jakobem od dawna, dorastaliśmy w tej samej dzielnicy.
Uśmiechnął się lekko ze smutkiem i mówił dalej. Grupa powstała z inicjatywy Jakoba, jak wiele innych przedsięwzięć. Zaczęło się od tego, że po którymś z wykładów czekał na niego pewien młody chłopak. Był ubrany jak inni rówieśnicy, ale fryzura – lub jej brak – wraz z kilkoma tatuażami zdradzała jego przynależność ideologiczną.
– Niech pan sobie nie myśli, że to takie cholernie proste – powiedział do Jakoba. – Gada pan sobie o sytuacji imigrantów i poucza, jak inni powinni się zachowywać, ale przecież, kurna, nie zawsze ma się wybór. Powinien pan, do cholery, zdawać sobie z tego sprawę.
Był to początek dłuższej rozmowy. Chłopak był wystraszony i nieszczęśliwy. Znalazł się w wykolejonym środowisku prawicowym już w wieku czternastu lat za sprawą starszego brata. Teraz miał dziewiętnaście lat, był tuż przed maturą. Jego brat opuścił ruch kilka lat wcześniej, przeprowadził się do innej miejscowości i znalazł pracę. A chłopak został w Sztokholmie, z fatalnymi ocenami, nie mając się gdzie podziać, w środowisku, w którym zaczął czuć się obco. No i niedawno poznał nową dziewczynę, Nadimę z Syrii.
(...)