Strona główna / Literatura faktu, historia / Lech Kaczyński - ostatni wywiad

Aktualności

23.05.2022

Spotkanie z Małgą Kubiak w Warszawie

W środę 25 maja o godz. 18:00 zapraszamy do  Związku Literatów Polskich w Warszawie (ul. Krakowiskie Przedmieście 87/89) na spotkanie z Małgą Kubiak, autorką książki "Małga, córka Kubiaków".

Wywiady

25.08.2021

"Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów". Wywiad z Piotrem Borlikiem

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Piotrem Borlikiem. Z autorem książki "Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów" rozmawiał Marcin Waincetel z Lubimyczytac.pl.

Posłuchaj i zobacz

23.05.2022

Rozmowa z Tanyą Valko

Nowy odcinek naszego podcastu to rozmowa Justyny Dżbik-Kluge z Tanyą Valko, autorką książki "Arabska zdrajczyni".

Bestsellery

TOP 20

  1. A koń w galopie nie śpiewa Artur Andrus, Wojciech Zimiński
  2. Zgiń, przepadnij Olga Rudnicka
  3. Viktoria. Miłość zza żelaznej kurtyny Wioletta Sawicka

Lech Kaczyński - ostatni wywiad

Łukasz Warzecha

Wstęp do książki: „Lech Kaczyński – ostatni wywiad”

Ta książka miała wyglądać inaczej. Gdy rozpoczynałem cykl rozmów z prezydentem Lechem Kaczyńskim o jego niespełna pięciu latach w Pa­łacu Prezydenckim, nie wyobrażałem sobie, jak tragiczny i nagły będzie ich finał. Ostatnią, jedenastą rozmowę odbyliśmy we środę, 7 kwietnia. Do zakończenia zabrakło nam czterech, może pięciu spotkań.
Gdy 10 kwietnia przed południem zaczęło do mnie docierać, jak tragiczny los stał się udziałem wszystkich pasażerów prezydenckiego tu­polewa, zrozumiałem także, jak unikatowy materiał udało mi się zebrać. Prezydent Rzeczypospolitej zginął w tragicznych okolicznościach, a mnie było dane prowadzić z nim rozmowy o jego prezydenturze w ostatnich tygodniach jego życia. Wiedziałem, że te wywiady muszą trafić do Czy­telników, choć nie zostały dokończone, a ich bohaterowi nie będzie już dane wprowadzić do nich zmian i poprawek. Czytając tę książkę, muszą więc Państwo pamiętać, że jest ona przerwana. Jej formy nie chciałem zmieniać ani wygładzać, stanowi ona bowiem swoiste memento, przy­pominające o narodowej tragedii 10 kwietnia.
To nie jest i nie miała być rozmowa o całym życiu Lecha Kaczyń­skiego. Gdyby tak miało być, musielibyśmy spotykać się kilkadziesiąt razy, a rezultat tych rozmów byłby opasłym tomem. Mało jest bowiem w Polsce polityków, którzy mieliby życiorys równie bogaty co zmarły tragicznie prezydent.
My skupiliśmy się na okresie urzędowania Lecha Kaczyńskiego jako głowy państwa. Tematy podzieliliśmy na sferę krajową i międzynarodową. Zrządzeniem losu ten drugi wątek ledwo zaczęliśmy i nie zdążyliśmy omówić między innymi stosunków polsko-rosyjskich. Szkoda, bo choć zawsze były one z polskiego punktu widzenia ogromnie ważne, to po 10 kwietnia okazały się one jednym z najdrażliwszych tematów. Prezydent zdążył jednak przedstawić swoją ogólną wizję miejsca Polski w świecie i wyjaśnić, jaki był jego zamysł, gdy idzie o polską politykę zagranicz­ną. Zdążyliśmy także zająć się sprawą bardzo dla Lecha Kaczyńskiego istotną: traktatem lizbońskim.
Mimo to wywiad rzeka z prezydentem Kaczyńskim jest ważny, jeżeli chce się sprawiedliwie ocenić jego działania jako głowy państwa, zrozu­mieć jego poczynania i koncepcje. Po katastrofie smoleńskiej pojawiło się wiele traktujących o tym tekstów, esejów, analiz. Ta książka stanowi ich znakomite i jedyne w swoim rodzaju uzupełnienie. To w niej Lech Kaczyński wiele rzeczy dopowiada, precyzuje, opisuje własnymi sło­wami, a także zadaje kłam twierdzeniom swoich oponentów, iż działał pod wpływem impulsów, chaotycznie lub wykazywał się naiwnością. Przeciwnie: dla mnie samego – osoby zajmującej się przecież zawodowo analizowaniem polityki – zaskoczeniem było, jak przemyślane, kom­pleksowe i zarazem pragmatyczne było podejście prezydenta do wielu kwestii, takich jak relacje Polski z państwami na wschód od nas czy polityka gospodarcza. Określanie Lecha Kaczyńskiego jako polityka XIX-wiecznego to nieporozumienie. Lech Kaczyński był staromodny – w dobrym sensie tego słowa – jako człowiek, ponieważ ważna była dla niego kindersztuba, szacunek, honor. Nie był natomiast na pewno politykiem nierozumiejącym współczesności. Wręcz odwrotnie: rozumiał i widział mechanizmy rządzące dzisiejszym światem znacznie ostrzej i wyraźniej niż wielu pozornie „nowoczesnych” aktorów politycznej sceny.
Dla obu z nas – dla mnie i mojego rozmówcy – było jasne, że nie two­rzymy wyborczej ulotki, choć pierwotnie książka miała się ukazać przed wyborami prezydenckimi. Ja traktowałem ją jako prestiżowe wyzwanie, Lech Kaczyński z kolei – którego jako dziennikarz znałem od wielu lat – wiedział doskonale, że w wielu sprawach mocno się różnimy. Nie zgadzaliśmy się w różnym stopniu w podejściu do kwestii socjalnych, gospodarczych, do personaliów, do niektórych elementów konstrukcji państwa, do mediów. Te różnice – mam nadzieję – czynią naszą rozmowę ciekawszą. Warto podkreślić, że – znów wbrew niektórym opiniom – Lech Kaczyński szanował poglądy sprzeczne z własnymi. Momentami spiera­liśmy się, ale nigdy się nie zdarzyło, aby prezydent stosował argument swojego stanowiska, wieku, doświadczenia.
Czas, kiedy odbywałem swoje rozmowy z Lechem Kaczyńskim, był dla niego trudny politycznie i prywatnie. Skonfliktowany z rządem, konsekwentnie odcinany przez ministrów od informacji i pozbawiony w dużej mierze możliwości efektywnego działania w ramach swo­ich konstytucyjnych uprawnień, był u progu kampanii wyborczej, do której startował z niezbyt wysokim poparciem i umiarkowanymi szansami na zwycięstwo. Jednocześnie mama Lecha Kaczyńskiego, osoba ogromnie ważna dla niego i jego brata, leżała ciężko chora w szpitalu. Prezydent bywał u niej niemal codziennie. Zdarzało się, że musieliśmy przerwać rozmowę, gdy nadchodziła wiadomość: pani Jadwiga poczuła się gorzej. Prezydent przepraszał, wsiadał do samo­chodu i ruszał do szpitala.
Mimo tych niesprzyjających okoliczności owych jedenaście spotkań wspominam bardzo dobrze. Lech Kaczyński nie sprawiał wrażenia ze­stresowanego czy podminowanego. Opowiadał ciekawie, jak zawsze sypiąc anegdotami, brnąc w długie dygresje, żartując – także z siebie, jako że poczucia humoru mu nie brakowało – przypominając sobie daty i nazwiska z zamierzchłej przeszłości, których nikt prócz niego nie pa­miętał. Siadaliśmy w pokoju za prezydenckim gabinetem, gdzie wokół stolika ustawione były głębokie kanapy. To było pomieszczenie, w którym głowa państwa spotykała się ze swoimi współpracownikami i doradcami. Dalej była jeszcze biblioteka.
Prezydent nie był formalistą, nie był sztywny ani – jak sugerowali niektórzy – pyszny. Był miłym, bezpośrednim człowiekiem, który przej­mował się swoją rolą. Jeżeli przy oficjalnych okazjach podkreślał swój status i domagał się szacunku, to przede wszystkim dlatego, że uważał, iż należy mu się on jako prezydentowi Rzeczypospolitej.
Podczas naszych spotkań często zdejmował krawat, siadał na jednej z kanap, potem wstawał i chodził po pokoju – to była jego charaktery­styczna cecha: uwielbiał chodzić, gdy mówił. Ważnym elementem była szklanka z herbatą. Kelnerzy donosili kolejne, prezydent wypijał ich podczas ponaddwugodzinnej rozmowy pewnie ze cztery lub pięć. Zawsze dużo słodził, ale też ogromnie się pilnował, żeby nie sięgnąć po cukier przed swoim gościem. Tradycyjne normy dobrego wychowania – to było dla Lecha Kaczyńskiego niezmiernie istotne. Chciałbym, aby Czytelnik, który weźmie tę książkę do ręki, zobaczył prawdziwego Lecha Kaczyńskiego: człowieka jasnych i mocnych poglą­dów, przejętego Polską, a zarazem ciepłego, dowcipnego, interesującego, obdarzonego świetną pamięcią i dużym poczuciem humoru. Z prezyden­tem Kaczyńskim można było się nie zgadzać, ale nie sposób było go nie szanować. Mam nadzieję, że dostrzegą to także jego przeciwnicy, jeżeli przyjdzie im przeczytać ten wywiad.

Łukasz Warzecha