Strona główna / Popularnonaukowe / Teoria szpanu. Seks, ewolucja i zachowania klienta

Aktualności

10.11.2021

Spotkanie online z Beatą Sabałą-Zielińską

W środę 10 listopada o godz. 20:00 zapraszamy na wirtualne spotkanie z Beatą Sabałą-Zielińską, autorką książki "TOPR 2. Nie każdy wróci" .

Wywiady

25.08.2021

"Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów". Wywiad z Piotrem Borlikiem

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Piotrem Borlikiem. Z autorem książki "Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów" rozmawiał Marcin Waincetel z Lubimyczytac.pl.

Posłuchaj i zobacz

09.10.2021

Rozmowa z Lucyną Olejniczak

Zapraszamy do wysłuchania podcastu z Lucyną Olejniczak, utorką książki "Apteka pod Złotym Moździerzem. Dziedzictwo".

Bestsellery

TOP 20

  1. Billy Summers Stephen King
  2. Red, White & Royal Blue Casey McQuiston
  3. Dubaj krwią zbudowany Marcin Margielewski

Teoria szpanu. Seks, ewolucja i zachowania klienta

Geoffrey Miller

Rozdział 8. BRANDING CIAŁ I MARKETING UMYSŁÓW

Ciało jest praktycznym narzędziem służącym do przeżycia i reprodukcji, ale jest też opakowaniem i reklamą naszych genów. Ludzie w ciągu wieków zrozumieli, że forma ludzkiego ciała – tak jak wszystkich innych zwierząt – jest wystawą wskaźników atrakcyjności. Nasze dobre geny, zdrowie, i płodność widać w naszych ciałach. Natomiast w naszych zachowaniach konsumpcyjnych widać, jak nasze umysły ulegają strategiom marketingowym.
Mądrość ludowa głosi, że piękno jest wyrazem zdrowia i płodności. Publiliusz Syrus, starożytny mim grecki, napisał: „Godny wygląd to cicha podpowiedź”. Oscar Wilde powiedział zaś: „Tylko płytcy ludzie nie oceniają innych po wyglądzie”. Martha Graham, tancerka modern zauważyła: „Ciało nigdy nie kłamie”. Pawie mają ogony, lwy mają grzywy, a ludzie mają na głowie bujne włosy, które można jeszcze zapuścić, oczy jak klejnoty z dużymi białymi twardówkami, wyraziste twarze, zmysłowo wywinięte usta, gładką bezwłosą skórę i szlachetnie zwinne ręce. Jak stwierdził Darwin, te cechy są wynikiem doboru płciowego – pokolenia naszych przodków wybierały wiarygodne wskazówki młodości, zdrowia, atrakcyjności i płodności u swoich partnerów seksualnych. Ponadto, każda z płci wykształciła własne, markowe wskaźniki atrakcyjności. Mężczyźni mają brody, szersze od kobiecych, masywne szczęki, rozbudowane mięśnie górnych partii ciała, a ich penisy mogą pochwalić się większym rozmiarem niż każdej innej z wielkich małp człekokształtnych. Kobiety mają powiększone piersi i pośladki, i relatywnie cieńsze talie w porównaniu z innymi wielkimi małpami człekokształtnymi. Te typowe dla płci wskaźniki wykształcają się z osiągnięciem dojrzałości, dokładnie wtedy, kiedy jest czas na ogłoszenie swojej atrakcyjności na rynku doboru partnerów.
W ciągu ostatnich piętnastu lat psychologowie ewolucyjni potwierdzili, że wiele z cech cielesnych funkcjonuje jako wskaźniki atrakcyjności. (Może to zabrzmieć jak oczywistość, ale nie zawsze łatwo jest znaleźć dobry empiryczny dowód na coś, co wydaje się oczywiste). Istnieją już mocne dowody, że te cechy są wyjątkowo wzmocnione u ludzi, że mają wartość jako sygnały płciowe i że są eksponowane bardziej ostentacyjnie podczas zalotów. Ukazują one duże różnice płci, a wykształcają się pod wpływem hormonów płciowych, zwłaszcza w okresie dojrzewania. Niektóre cechy płciowe (usta, piersi, pośladki, penisy) nawet wypełniają się krwią podczas podniecenia seksualnego. Są to wyraziste, kosztowne i skomplikowane oraz trudne do podrobienia sygnały zdolności do przeżycia i reprodukcji. Są ogniskiem pornografii: wizualnej dla mężczyzn i opisowej dla kobiet. Kiedy się starzejemy, chorujemy lub jesteśmy zagłodzeni, nasze włosy tracą blask, twarze stają się obwisłe, usta cienkie, skóra blednie, a ręce się trzęsą. Jeśli jesteśmy mężczyznami, nasze penisy, mięśnie i szczęki kurczą się; jeśli jesteśmy kobietami nasze piersi i pośladki kurczą się i opadają. Jeżeli nasi rodzice byli krewnymi lub kuzynami, ich genetyczna wsobność niekorzystnie wpływa na nasze zdrowie, płodność i atrakcyjność. Jeżeli jesteśmy ranni, uszkodzenie ciała zmniejsza jego symetrię i grację poruszania się. Cechy te są zarówno fizycznymi wskaźnikami atrakcyjności, jak i wskaźnikami fizycznej atrakcyjności.
Wskaźniki te są najbardziej wiarygodne w przedziale od środkowego do niskiego obszaru spektrum atrakcyjności. Superatrakcyjne gwiazdy filmowe jak Anne Hathaway i Will Smith niekoniecznie są zdrowsze czy bardziej płodne, niż najatrakcyjniejsze 20% twojej klasy w szkole średniej. Jednak obydwie grupy są pewnie zdrowsze i bardziej płodne niż najmniej atrakcyjne 20% twojej klasy. Przywiązanie do piękna fizycznego jest odwrotną stroną odrzucenia z powodu fizycznej brzydoty, asymetrii, choroby, niepełnosprawności, uszkodzenia ciała i ran. Kiedy kupujemy produkty upiększające, czynimy to głównie po to, by ukryć niedoskonałości – wszystko, co dyskutowane jest na stronie embarassingissues.co.uk: trądzik, nieświeży oddech, wydzielina z pępka, opryszczka, łupież, infekcje genitaliów, wszy głowowe, impotencja, nietrzymanie fekaliów, świąd krocza, problemy z penisem, chrapanie, tiki, żylaki i kurzajki.
Kiedy myślimy o niesłychanej różnorodności ludzkich ciał, trudno nam podać choć jedną cechę, która byłaby identyczna u wszystkich, uderzająca jest natomiast obecność wskaźników atrakcyjności. Jeżeli porównasz aktorkę Elizabeth Hurley do najbrzydszej kobiety w twojej rodzinie lub gwiazdę piłki nożnej Davida Beckhama do najbrzydszego mężczyzny w twojej rodzinie, trudno sobie wyobrazić, że ich nerki, jelita, języki, gałki oczne i jądra lub jajniki są prawie identyczne strukturalnie, funkcjonalnie i fizjologicznie. Jeżeli jesteś jednym z ośmiu milionów ludzi, którzy obejrzeli wystawę „Body Worlds” przedstawiającą ludzkie ciała poddane procesowi plastynacji, autorstwa Gunthera von Hagensa, być może pamiętasz, że nie dało się stwierdzić, która z przedstawianych osób była atrakcyjna seksualnie, zanim zdarto z niej skórę, spreparowano mięśnie i poprzekładano organy. Jeżeli byłbyś jedną z 3400 osób straconych w Chinach w 2004 roku, twoja atrakcyjność seksualna miałaby niewielki wpływ na cenę, jaką twoje nerki, rogówki, wątroba i serce osiągnęłyby na medycznym czarnym rynku. Jakiś bogaty singapurski biznesmen patrzy pewnie teraz szczęśliwie przez potępione przez ciebie rogówki i nie ma nic przeciwko egzekucjom.
W handlu zwłokami (dla szkół medycznych i chirurgicznych seminariów szkoleniowych) duże firmy, takie jak Innovations in Medical Education and Training (IMET) nie przejmują się tym, jaki byłeś śliczny, zanim twoje ciało trafiło do sieci zaopatrującej banki tkanek. Płacą po prostu cennikowe 550 dolarów za głowę, 815 dolarów za całą nogę 1500 dolarów za kręgosłup lub 375 dolarów za pierś, i pokrywają koszty transportu lotniczego. Jeżeli czasami taka paczka otworzy się nieoczekiwanie w sortowni FedExu, robotnicy nie wykrzykują wtedy: „Och, co za ponętnie piękna linia szczęki i szlachetne łuki brwiowe na tej niemej twarzy!”; dla nich jest to po prostu odrzucająca kula rozmrażającego się ludzkiego mięsa, tłuszczu i kości. Jak powiedziała Augie Perna, szefowa IMET, w wywiadzie dla „Harper’s”: „Ten tułów, w którym teraz żyjesz to po prostu mięso i kości. Dla mnie to produkt”. Lub, jak ujął to stoicki filozof Epiktet 1900 lat temu „Jesteś małą duszą, która ciągnie za sobą ciało”.
Nie chodzi tu o to, by epatować makabrą: chcę tylko, byśmy pamiętali, że ludzkie ciała są dosyć podobne i że robimy niesłychane zamieszane wokół zasadniczo niewielkich różnic. Dla małego, niedożywionego, pokręconego krzywicą, pogryzionego przez wszy średniowiecznego parobka, wszyscy wyglądalibyśmy pięknie jak anioły. Dla rozochoconego szympansa, wszyscy bylibyśmy anemicznymi ofiarami chemioterapii z zapadniętą twarzą i krótkimi ramionami. Tygrysowi szablastozębnemu wszyscy wydalibyśmy się niezwykle smakowici. Członkowie Międzynarodowego Stowarzyszenia Przemysłu Biometrycznego muszą się napracować, by znaleźć wiarygodne zautomatyzowane sposoby na rozróżnianie ludzi. Zazwyczaj wymaga się tu wymierzania precyzyjnych, złożonych, półprzypadkowych wzorów powierzchniowych, od skóry (odciski palców, skany dłoni, profile odbicia spektralnego), do twarzy, tęczówki lub głosu. Dla innych gatunków lub maszyn biometrycznych różnice między ludźmi są rzeczywiście bardzo subtelne.
Konsekwencje ewolucyjne tych różnic stają się jednak olbrzymie, kiedy uśredni się je na całe populacje i opracuje dla tysięcy pokoleń. Maleńkie różnice w sekwencjach DNA prowadzą do subtelnych różnic w białkach, komórkach, tkankach, organach i ciałach, które prowadzą w efekcie do różnych średnich poziomów sukcesu reprodukcyjnego. Nauczyliśmy się zauważać te z pozoru trywialne różnice, ponieważ w toku ewolucji mają one olbrzymie znaczenie.
Oczywiście, by polepszyć wygląd fizyczny, wprowadza się na rynek wiele dóbr i usług. Najpopularniejsze i najbardziej radykalne przykłady – ubrania, chirurgia plastyczna, przemysł fitness – były analizowane przez tysiące badaczy. Dziś zaskakiwać mogą tylko skrajne dziwactwa, przypominając nam, jak wiele narcyzmu czai się w konsumpcjonizmie. Jednym z przykładów jest guma do żucia Bust-Up, sprzedawana z myślą o japońskich uczennicach i produkowana przez B2Up, firmę z Tokio. Zawiera fitoestrogeny, które powiększają rozmiar i jędrność piersi (bustgum.com). Innym przykładem jest Extreme Makeover (Totalna zmiana), reality show, w którym ochotnicy są filmowani podczas liposukcji, wszczepiania implantów piersi, przeróbek nosa, abdominoplastyki, ciężkich ćwiczeń i wymiany zawartości szafy.

Powstanie triatlonu

Kiedy maniacy joggingu opanowali świat w latach siedemdziesiątych, biegacze zaczęli ścigać się w maratonach. O ile maraton bostoński odbywał się od 1897 roku, teraz wielkie, nowe, coroczne maratony zaczęły kiełkować wszędzie: Nowy Jork (1970), Berlin (1974), Chicago (1977), Londyn (1981). Maraton nowojorski, największy na świecie musi obecnie ograniczać liczbę startujących do 37 000 osób rocznie.
Z punktu widzenia sygnalizacji atrakcyjności, bieganie w maratonach spowodowało jednak problem: maratony okazały się zbyt łatwe. Wkrótce stało się oczywiste, że niemal każdy w wieku od 15 do 55 lat mógłby ukończyć maraton, jeżeli trenowałby nieustannie przez jakieś sześć miesięcy. Ukończenie 42-kilometrowego biegu nie jest już osiągnięciem dostatecznie niezwykłym, by gwarantować wielki szacunek, a jego wygranie stało się osiągalne dla nieprofesjonalnych biegaczy. Co gorsze, trening przed maratonem nie sprawia, że ludzkie ciała wyglądają imponująco. Biegacze długodystansowi są wychudzeni i żylaści, mężczyźni tracą masę mięśniową tułowia, a kobiety piersi, pośladki i płodność. Obydwie płcie wykazywały obniżenie poziomu hormonów płciowych i libido. Na domiar złego, biegi w maratonach były od początku zbyt dostępne dla wielu, by w jakikolwiek sposób kojarzyć się z bogactwem: wszystko, czego potrzeba do ukończenia biegu to para butów do biegania za 80 dolarów.
Należało zatem znaleźć jakąś inną formę amatorskich zawodów lekkoatletycznych – taką, która preferowałaby silniejsze, grubsze, bardziej seksowne i płodne ciała i wymagałaby bardziej kosztownego sprzętu. Voilà! – w 1977 roku wynaleziono na Hawajach triatlon Ironman. Wymagał on przepłynięcia 3,8 km, następnie przejechania 180 km na rowerze i zakończenia wyścigu 42-kilometrowym maratonem. Konkurs ten był przeznaczony dla amatorów lekkoatletyki z większą siłą górnych partii ciała (do pływania) dolnych partii ciała (do jeżdżenia na rowerze) i rezerw tłuszczu (by nie zamarznąć w wodzie i zapewnić sobie energię na długi wysiłek). Dziś poważni zawodnicy triatlonu muszą wydać około 5000 dolarów na sprzęt – na przykład 550 dolarów na triatlonowy kombinezon Blue Seventy Helix Full, 3800 dolarów na rower trliatlonowy Scott CR1 Plasma Pro, a do tego specjalne żele energetyczne, batony i elektrolity (triatlon, inaczej niż maraton, wymaga odnowienia zapasów po drodze). W ten sposób triatlony szybko zaczęły wzmacniać renomę lepiej niż maratony: były dłuższe, trudniejsze i o większym stopniu współzawodnictwa, wymagające większej masy mięśniowej, dłuższych treningów i większych sum pieniędzy. Podobnie jak w życiu naszych przodków, które wymagało równowagi pomiędzy aerobową zdolnością do długodystansowego chodzenia i biegania oraz siły, by nosić upolowane mięso, zebrane rośliny i ciężkie dzieci, również ciało triatlonisty lepiej pasuje do naszych rozwiniętych preferencji seksualnych dotyczących tego, jak powinno wyglądać zdrowe, płodne ludzkie ciało.
Triatlon jest typowym przykładem niepowściągliwego pokazu własnych cech. Wymaga nie tylko wyższego stopnia tężyzny fizycznej, lecz także większego bogactwa, wysiłku treningowego i sumienności. W porównaniu z maratonem dawało to rezultat w postaci ciała lepiej pasującego do ludzkich preferencji seksualnych pod względem zdrowia ogólnego, siły i płodności. Zastąpienie maratonu triatlonem jest przykładem podstawowej zasady teorii sygnałów: silne sygnały wypierają słabe. (…)