Strona główna / Kryminał/Sensacja/Thriller / Przydrożne krzyże

Aktualności

30.09.2019

Film o Grzesiuku na Festiwalu Filmu Polskiego w Ameryce

Z radością informujemy, że film dokumentalny o Stanisławie Grzesiuku "Grzesiuk. Ferajna wciąż gra” w reżyserii Jarosława Wiśniewskiego został zakwalifikowany do 31. Festiwalu Filmu Polskiego w Ameryce, który odbędzie się w dniach 9-24 listopada w Chicago.

Wywiady

11.07.2019

"Mówimy o trylogii, na którą należy patrzeć całościowo"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Piotrem Borlikiem, autorem książek "Boska proporcja", "Materiał ludzki" i "Białe kłamstwa".

Posłuchaj i zobacz

10.10.2019

Kim jest kobieta ze spaloną twarzą?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Katarzyny Puzyńskiej "Pokrzyk".

Bestsellery

TOP 20

  1. Była arabską stewardesą Marcin Margielewski
  2. Białe kłamstwa Piotr Borlik
  3. I tak nie przestanę Cię kochać Jacek Skowroński, Maria Ulatowska

Fotogaleria

więcej »

Przydrożne krzyże

Jeffery Deaver

Okazało się, że Jon Boling potrzebował nie tylko suszarki do włosów. Ale niewiele więcej.
Z zakupów wrócili z suszarką Conair, zestawem miniaturowych narzędzi oraz metalową skrzynką zwaną obudową dyskową – prostokątnym pudełkiem o wymiarach osiem na trzynaście centymetrów, z którego wystawał przewód zakończony wtyczką USB.
Wszystkie przedmioty leżały na stoliku w gabinecie Dance w siedzibie CBI.
Boling przyjrzał się stylowemu laptopowi Tammy Foster.
– Mogę go rozmontować? Nie zepsuję żadnych dowodów?
– Odciski palców zostały już zabezpieczone. Znaleźliśmy tylko odciski Tammy. Proszę śmiało robić co trzeba – Tammy nie jest podejrzana. Poza tym mnie okłamała, więc nie ma prawa się skarżyć.
– Różowy – powiedział, jak gdyby było to szokujące naruszenie wszelkich granic przyzwoitości.
Odwrócił komputer i za pomocą maleńkiego śrubokrętu krzyżakowego w ciągu kilku chwil zdjął tylną pokrywę. Następnie wyciągnął niewielką, metalowo-plastikową prostokątną skrzyneczkę.
– Dysk twardy – wyjaśnił. – W przyszłym roku będzie uchodził za duży. Przechodzimy na pamięci flash w jednostkach centralnych. Nie będzie twardych dysków – w ogóle nie będzie żadnych ruchomych elementów. – Temat wyraźnie go ekscytował, ale Boling wyczuł, że dłuższy wykład w tym momencie będzie niestosowną dygresją. Zamilkł i uważnie obejrzał dysk. Nie nosił chyba szkieł kontaktowych. Jego dobry wzrok wzbudził lekkie ukłucie zazdrości u Dance, która nosiła okulary od dzieciństwa.
Profesor uniósł dysk do ucha i delikatnie nim potrząsnął.
– W porządku. – Odłożył dysk na stolik.
– W porządku?
Rozpromienił się w uśmiechu, po czym rozpakował suszarkę, podłączył ją i skierował na dysk strumień łagodnie ciepłego powietrza.
– To nie potrwa długo. Nie sądzę, żeby był mokry, ale nie możemy ryzykować. Prąd plus woda równa się kłopot.
Wolną ręką podniósł kubek i pociągnął łyk kawy.
– Wie pani, że my, nauczyciele, bardzo zazdrościmy prywatnemu sektorowi. „Prywatny sektor” to łaciński termin oznaczający „robienie prawdziwych pieniędzy”. – Wskazał kubek. – Weźmy takiego Starbucksa… Kawa to był świetny pomysł na franczyzę. Wciąż szukam równie dobrego. Ale do głowy przychodziły mi tylko rzeczy w rodzaju „Dom Marynat” albo „Świat Konserw”. Napoje są najlepsze, ale wszystkie dobre są już zajęte.
– Może bar mleczny – podsunęła Dance. – Nazwałby go pan „Krówka”.
Oczy mu pojaśniały.
– Albo „Wymię obfitości”.
– Bardzo niedobry pomysł – orzekła i oboje parsknęli krótkim śmiechem.
Gdy Boling skończył suszyć dysk, włożył go do obudowy. Następnie podłączył wtyczkę do portu USB swojego laptopa w smutnym szarym kolorze – który był widocznie najodpowiedniejszy dla komputera.
– Ciekawi mnie, co pan robi. – Przyglądała się jego palcom, wprawnie tańczącym na klawiaturze. Wiele liter na klawiszach już się starło. Pisząc, Boling nie musiał na nie patrzeć.
– Woda mogła spowodować zwarcie w komputerze, ale twardy dysk nie powinien ucierpieć. Zamierzam zrobić z niego czytelny napęd. – Po kilku minutach uniósł wzrok i uśmiechnął się. – Nie trzeba, jest jak nowy.
Dance przysunęła sobie bliżej krzesło.
Zerknąwszy na ekran, zobaczyła, że eksplorator Windows czyta dysk Tammy jako „Dysk lokalny (G)”.
– Powinno tu być wszystko – jej e-maile, przeglądane strony internetowe, ulubione witryny, zapisy z komunikatorów. Nawet usunięte dane. Nie jest zaszyfrowane ani chronione hasłem – co nawiasem mówiąc, wskazuje, że jej rodzice w ogóle nie interesują się jej życiem. Kiedy starzy mają oczy i uszy otwarte, dzieciaki uczą się różnych sztuczek ochrony prywatności. Z którymi, znów nawiasem mówiąc, całkiem nieźle sobie radzę. – Odłączył dysk od komputera i podał jej razem z kablem. – Proszę bardzo. Wystarczy podłączyć do komputera i można czytać do woli. – Wzruszył ramionami. – Moje pierwsze zadanie dla policji… łatwe, ale bardzo przyjemne.
Kathryn Dance razem z przyjaciółką prowadziła witrynę internetową poświęconą amatorskiej i tradycyjnej muzyce. Pod względem technicznym było to dość skomplikowane, ale Dance niewiele wiedziała o sprzęcie i oprogramowaniu; tą stroną przedsięwzięcia zajmował się mąż przyjaciółki. Poprosiła więc Bolinga:
– Jeżeli nie jest pan zbyt zajęty, może mógłby pan jeszcze trochę zostać? Pomóc mi przeszukać dysk?
Boling się zawahał.
– Chyba że ma pan jakieś plany…
– Jak długo miałbym zostać? W piątek wieczorem muszę być w Napa. Mam coś w rodzaju zjazdu rodzinnego.
– Och, nie mówimy o takim czasie – odparła Dance. – Kilka godzin. Najwyżej cały dzień.
Jego oczy znów rozbłysły.
– Bardzo chętnie. Zagadki to istotny element mojej diety… No więc czego mam szukać?
– Jakichkolwiek wskazówek co do tożsamości porywacza Tammy.
– Aha, „Kod Leonarda da Vinci”.
– Miejmy nadzieję, że to mniej zawiła sprawa, a za to, co znajdziemy, nie grozi nam ekskomunika… Interesuje mnie każda podejrzana korespondencja. Sprzeczki, kłótnie, komentarze o prześladowcach. Czy będą tu wiadomości z komunikatorów?
– Fragmenty. Prawdopodobnie uda się sporo zrekonstruować. – Boling podłączył dysk z powrotem do swojego komputera i pochylił się nad klawiaturą.
– Portale społecznościowe – ciągnęła Dance. – Szukamy wszystkiego, co ma związek z przydrożnymi pamiątkami po ofiarach wypadków albo krzyżami.
– Pamiątkami?
– Sądzimy, że sprawca postawił przy drodze krzyż, żeby uprzedzić o ataku – wyjaśniła.
– To chore. – Palce profesora zaczęły stukać w klawisze. – Dlaczego uważa pani, że odpowiedź kryje się w komputerze? – zapytał.
Dance opowiedziała o przesłuchaniu Tammy Foster.
– Wyczytała pani to wszystko z języka jej ciała?
– Zgadza się.
Wytłumaczyła mu, że ludzie komunikują się na trzy sposoby: po pierwsze, za pomocą treści werbalnej – czyli tego, co mówimy.
– Chodzi tu o znaczenie samych słów. Ale treść to najmniej wiarygodny i najłatwiejszy do sfałszowania element, a równocześnie tylko niewielka część komunikatu, jaki nadajemy innym. Drugi i trzeci element są znacznie ważniejsze: zachowanie werbalne – jak wypowiadamy słowa. Na przykład wysokość głosu, szybkość mówienia, pauzy i częste wtrącenia typu „hm”. Ostatni element to kinezyka – zachowanie naszego ciała. Gesty, spojrzenia, oddech, postawa ciała, charakterystyczne nawyki. Przesłuchujących najbardziej interesują dwa ostatnie, bo ujawniają o wiele więcej niż treść wypowiedzi.
Słuchał jej z uśmiechem. Dance pytająco uniosła brew. Wyjaśnił:
– Kiedy mówi pani o pracy, wyczuwam taki sam entuzjazm…
– Jak u siebie, kiedy pan mówi o pamięci flash.
Przytaknął.
– Rzeczywiście, to zdumiewające cacka… nawet takie różowe.
Boling dalej stukał w klawisze, przeglądając strona po stronie zawartość komputera Tammy i mówiąc cicho:
– Typowy miszmasz nastolatki. Chłopcy, ciuchy, makijaż, imprezy, co nieco o szkole, filmach i muzyce… nie widzę żadnych pogróżek.
Szybko przewijał ekran.
– Na razie nie ma nic w e-mailach, przynajmniej z dwóch ostatnich tygodni. Jeżeli będzie trzeba, mogę sięgnąć dalej wstecz i sprawdzić poprzednie. Tammy jest zalogowana we wszystkich dużych portalach społecznościowych – Facebook, MySpace, OurWorld, Second Life. – Choć Boling pracował w trybie offline, wyświetlił strony, które ostatnio przeglądała Tammy. – Zaraz, zaraz… Mam. – W napięciu nachylił się nad ekranem.
– Co takiego?