Strona główna / Kryminał/Sensacja/Thriller / Przydrożne krzyże

Aktualności

06.12.2019

Bandera. Faszyzm, ludobójstwo, kult. Życie i mit ukraińskiego nacjonalisty

W czwartek 19 grudnia o godz.18:00 zapraszamy do Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie (ul. Tłomackie 3/5) na spotkanie wokół książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebe "Bandera. Faszyzm, ludobójstwo, kult. Życie i mit ukraińskiego nacjonalisty".

Wywiady

06.12.2019

“Każdy pisarz ma szansę na bestseller”

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk, autorką książki "Cukiernia Pod Amorem. Jedna z nas"

Posłuchaj i zobacz

10.10.2019

Kim jest kobieta ze spaloną twarzą?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Katarzyny Puzyńskiej "Pokrzyk".

Bestsellery

TOP 20

  1. Pokrzyk Katarzyna Puzyńska
  2. Cukiernia Pod Amorem. Jedna z nas Małgorzata Gutowska-Adamczyk
  3. Była arabską stewardesą Marcin Margielewski

Fotogaleria

więcej »

Przydrożne krzyże

Jeffery Deaver

Okazało się, że Jon Boling potrzebował nie tylko suszarki do włosów. Ale niewiele więcej.
Z zakupów wrócili z suszarką Conair, zestawem miniaturowych narzędzi oraz metalową skrzynką zwaną obudową dyskową – prostokątnym pudełkiem o wymiarach osiem na trzynaście centymetrów, z którego wystawał przewód zakończony wtyczką USB.
Wszystkie przedmioty leżały na stoliku w gabinecie Dance w siedzibie CBI.
Boling przyjrzał się stylowemu laptopowi Tammy Foster.
– Mogę go rozmontować? Nie zepsuję żadnych dowodów?
– Odciski palców zostały już zabezpieczone. Znaleźliśmy tylko odciski Tammy. Proszę śmiało robić co trzeba – Tammy nie jest podejrzana. Poza tym mnie okłamała, więc nie ma prawa się skarżyć.
– Różowy – powiedział, jak gdyby było to szokujące naruszenie wszelkich granic przyzwoitości.
Odwrócił komputer i za pomocą maleńkiego śrubokrętu krzyżakowego w ciągu kilku chwil zdjął tylną pokrywę. Następnie wyciągnął niewielką, metalowo-plastikową prostokątną skrzyneczkę.
– Dysk twardy – wyjaśnił. – W przyszłym roku będzie uchodził za duży. Przechodzimy na pamięci flash w jednostkach centralnych. Nie będzie twardych dysków – w ogóle nie będzie żadnych ruchomych elementów. – Temat wyraźnie go ekscytował, ale Boling wyczuł, że dłuższy wykład w tym momencie będzie niestosowną dygresją. Zamilkł i uważnie obejrzał dysk. Nie nosił chyba szkieł kontaktowych. Jego dobry wzrok wzbudził lekkie ukłucie zazdrości u Dance, która nosiła okulary od dzieciństwa.
Profesor uniósł dysk do ucha i delikatnie nim potrząsnął.
– W porządku. – Odłożył dysk na stolik.
– W porządku?
Rozpromienił się w uśmiechu, po czym rozpakował suszarkę, podłączył ją i skierował na dysk strumień łagodnie ciepłego powietrza.
– To nie potrwa długo. Nie sądzę, żeby był mokry, ale nie możemy ryzykować. Prąd plus woda równa się kłopot.
Wolną ręką podniósł kubek i pociągnął łyk kawy.
– Wie pani, że my, nauczyciele, bardzo zazdrościmy prywatnemu sektorowi. „Prywatny sektor” to łaciński termin oznaczający „robienie prawdziwych pieniędzy”. – Wskazał kubek. – Weźmy takiego Starbucksa… Kawa to był świetny pomysł na franczyzę. Wciąż szukam równie dobrego. Ale do głowy przychodziły mi tylko rzeczy w rodzaju „Dom Marynat” albo „Świat Konserw”. Napoje są najlepsze, ale wszystkie dobre są już zajęte.
– Może bar mleczny – podsunęła Dance. – Nazwałby go pan „Krówka”.
Oczy mu pojaśniały.
– Albo „Wymię obfitości”.
– Bardzo niedobry pomysł – orzekła i oboje parsknęli krótkim śmiechem.
Gdy Boling skończył suszyć dysk, włożył go do obudowy. Następnie podłączył wtyczkę do portu USB swojego laptopa w smutnym szarym kolorze – który był widocznie najodpowiedniejszy dla komputera.
– Ciekawi mnie, co pan robi. – Przyglądała się jego palcom, wprawnie tańczącym na klawiaturze. Wiele liter na klawiszach już się starło. Pisząc, Boling nie musiał na nie patrzeć.
– Woda mogła spowodować zwarcie w komputerze, ale twardy dysk nie powinien ucierpieć. Zamierzam zrobić z niego czytelny napęd. – Po kilku minutach uniósł wzrok i uśmiechnął się. – Nie trzeba, jest jak nowy.
Dance przysunęła sobie bliżej krzesło.
Zerknąwszy na ekran, zobaczyła, że eksplorator Windows czyta dysk Tammy jako „Dysk lokalny (G)”.
– Powinno tu być wszystko – jej e-maile, przeglądane strony internetowe, ulubione witryny, zapisy z komunikatorów. Nawet usunięte dane. Nie jest zaszyfrowane ani chronione hasłem – co nawiasem mówiąc, wskazuje, że jej rodzice w ogóle nie interesują się jej życiem. Kiedy starzy mają oczy i uszy otwarte, dzieciaki uczą się różnych sztuczek ochrony prywatności. Z którymi, znów nawiasem mówiąc, całkiem nieźle sobie radzę. – Odłączył dysk od komputera i podał jej razem z kablem. – Proszę bardzo. Wystarczy podłączyć do komputera i można czytać do woli. – Wzruszył ramionami. – Moje pierwsze zadanie dla policji… łatwe, ale bardzo przyjemne.
Kathryn Dance razem z przyjaciółką prowadziła witrynę internetową poświęconą amatorskiej i tradycyjnej muzyce. Pod względem technicznym było to dość skomplikowane, ale Dance niewiele wiedziała o sprzęcie i oprogramowaniu; tą stroną przedsięwzięcia zajmował się mąż przyjaciółki. Poprosiła więc Bolinga:
– Jeżeli nie jest pan zbyt zajęty, może mógłby pan jeszcze trochę zostać? Pomóc mi przeszukać dysk?
Boling się zawahał.
– Chyba że ma pan jakieś plany…
– Jak długo miałbym zostać? W piątek wieczorem muszę być w Napa. Mam coś w rodzaju zjazdu rodzinnego.
– Och, nie mówimy o takim czasie – odparła Dance. – Kilka godzin. Najwyżej cały dzień.
Jego oczy znów rozbłysły.
– Bardzo chętnie. Zagadki to istotny element mojej diety… No więc czego mam szukać?
– Jakichkolwiek wskazówek co do tożsamości porywacza Tammy.
– Aha, „Kod Leonarda da Vinci”.
– Miejmy nadzieję, że to mniej zawiła sprawa, a za to, co znajdziemy, nie grozi nam ekskomunika… Interesuje mnie każda podejrzana korespondencja. Sprzeczki, kłótnie, komentarze o prześladowcach. Czy będą tu wiadomości z komunikatorów?
– Fragmenty. Prawdopodobnie uda się sporo zrekonstruować. – Boling podłączył dysk z powrotem do swojego komputera i pochylił się nad klawiaturą.
– Portale społecznościowe – ciągnęła Dance. – Szukamy wszystkiego, co ma związek z przydrożnymi pamiątkami po ofiarach wypadków albo krzyżami.
– Pamiątkami?
– Sądzimy, że sprawca postawił przy drodze krzyż, żeby uprzedzić o ataku – wyjaśniła.
– To chore. – Palce profesora zaczęły stukać w klawisze. – Dlaczego uważa pani, że odpowiedź kryje się w komputerze? – zapytał.
Dance opowiedziała o przesłuchaniu Tammy Foster.
– Wyczytała pani to wszystko z języka jej ciała?
– Zgadza się.
Wytłumaczyła mu, że ludzie komunikują się na trzy sposoby: po pierwsze, za pomocą treści werbalnej – czyli tego, co mówimy.
– Chodzi tu o znaczenie samych słów. Ale treść to najmniej wiarygodny i najłatwiejszy do sfałszowania element, a równocześnie tylko niewielka część komunikatu, jaki nadajemy innym. Drugi i trzeci element są znacznie ważniejsze: zachowanie werbalne – jak wypowiadamy słowa. Na przykład wysokość głosu, szybkość mówienia, pauzy i częste wtrącenia typu „hm”. Ostatni element to kinezyka – zachowanie naszego ciała. Gesty, spojrzenia, oddech, postawa ciała, charakterystyczne nawyki. Przesłuchujących najbardziej interesują dwa ostatnie, bo ujawniają o wiele więcej niż treść wypowiedzi.
Słuchał jej z uśmiechem. Dance pytająco uniosła brew. Wyjaśnił:
– Kiedy mówi pani o pracy, wyczuwam taki sam entuzjazm…
– Jak u siebie, kiedy pan mówi o pamięci flash.
Przytaknął.
– Rzeczywiście, to zdumiewające cacka… nawet takie różowe.
Boling dalej stukał w klawisze, przeglądając strona po stronie zawartość komputera Tammy i mówiąc cicho:
– Typowy miszmasz nastolatki. Chłopcy, ciuchy, makijaż, imprezy, co nieco o szkole, filmach i muzyce… nie widzę żadnych pogróżek.
Szybko przewijał ekran.
– Na razie nie ma nic w e-mailach, przynajmniej z dwóch ostatnich tygodni. Jeżeli będzie trzeba, mogę sięgnąć dalej wstecz i sprawdzić poprzednie. Tammy jest zalogowana we wszystkich dużych portalach społecznościowych – Facebook, MySpace, OurWorld, Second Life. – Choć Boling pracował w trybie offline, wyświetlił strony, które ostatnio przeglądała Tammy. – Zaraz, zaraz… Mam. – W napięciu nachylił się nad ekranem.
– Co takiego?