Strona główna / Literatura polska / Jasienica. Powrót / Ślady potyczek

Aktualności

12.07.2019

Spotkanie z Manuelą Gretkowską w Łodzi

W sobotę 27 lipca o godz. 17.00 zapraszamy do Domu Literatury w Łodzi (ul. Roosevelta 17) na spotkanie z Manuelą Gretkowską, autorką książki "Trudno z miłości się podnieść".

Wywiady

11.07.2019

"Mówimy o trylogii, na którą należy patrzeć całościowo"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Piotrem Borlikiem, autorem książek "Boska proporcja" i "Materiał ludzki".

Posłuchaj i zobacz

18.06.2019

Jak kochali powstańcy?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Agnieszki Cubały "Miłość '44. 44 prawdziwe historie powstańczej miłości".

Bestsellery

TOP 20

  1. Trump pod ostrzałem Michael Wolff
  2. Niebieska sukienka Grażyna Jeromin-Gałuszka
  3. Materiał ludzki Piotr Borlik

Fotogaleria

więcej »

Ślady potyczek

Paweł Jasienica

SESJA, KTÓRĄ HISTORIA ZAPISZE

Dwudziestego trzeciego kwietnia Sejm zbierze się na doroczną sesję budżetową.
22 stycznia tego roku „Nowa Kultura” ogłosiła artykuł o Sejmie. Temat ten powracał później na łamy gazet. Sprawa jest tak poważna, że wszystkie spory o „pierwszeństwo” byłyby czymś po prostu kompromitującym. Nie o to chodzi. Pismo ma jednak prawo powrotu do własnych wniosków oraz sprawdzania ich słuszności.
Żądaliśmy między innymi, by prasa zmieniła swój pompatyczno-oficjalny stosunek do prac Sejmu i zaczęła gruntownie o nich informować. To w znacznej mierze już się stało. Podobnie, jeśli chodzi o sejmowe echo opinii nurtujących społeczeństwo. W sprawozdaniach czytamy, że posłowie uważnie badają rozmaite dziedziny gospodarki państwowej, starają się dobrze wnikać w kwestie obchodzące ogół i nie dają się zbywać byle wyjaśnieniami.
Przede wszystkim jednak wołaliśmy o to, by Sejm zapewnił skuteczność słusznym głosom krytycznym, od jakich huczy społeczeństwo, a od niejakiego czasu i prasa. By urzeczywistnił zasadę odpowiedzialności wszystkich osób sprawujących władzę i wykonujących funkcje publiczne. By w pełni wykonał to, o czym mówi drugi paragraf piętnastego rozdziału konstytucji: „Sejm, jako najwyższy wyraziciel woli ludu pracującego miast i wsi, urzeczywistnia suwerenne prawa narodu”.
Minione lata, które przyjęło się określać jako „okres kultu jednostki”, tym się między innymi upamiętniły, że prawo służyło często za parawan, kryjący samowolę i bezprawie. Obecnie społeczeństwo żąda, aby w pełni stały się rzeczywistością postanowienia ustawy zasadniczej – Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
Dwudziesty pierwszy artykuł trzeciego rozdziału konstytucji głosi: „Sejm może powołać komisję dla zbadania określonej sprawy. Uprawnienia i tryb działania komisji ustala Sejm”.
Należy oczekiwać, że powstanie niejedna taka komisja. Bo niech sobie nikt nie wyobraża, iż społeczeństwo zadowoliło się „wyjaśnieniami” na temat wielu spraw, chociażby na temat niektórych metod odbudowy Warszawy. Nikomu nie wystarczą mdłe samokrytyki, po których następują jeszcze fochy i grymasy w stosunku do prasy, źle rzekomo streszczającej owe cenne oracje. Kto dowiódł swej nieudolności, ten niech idzie na emeryturę i pisze pamiętniki, a kierownictwo danej dziedziny pracy trzeba powierzyć zdolniejszej głowie.
Nie wystarczy skończyć z kultem jednostki zmarłej. Trzeba jeszcze położyć kres kultowi, a raczej samouwielbieniu jednostek żywych.
Pierwszy artykuł dwudziestego dziewiątego rozdziału konstytucji mówi: „Sejm powołuje i odwołuje Rząd Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej – Radę Ministrów lub poszczególnych jej członków”.
W tym paragrafie doskonale się mieści stara, doświadczeniem sprawdzona zasada odpowiedzialności parlamentarnej rządu. Sejm ma prawo domagać się ustąpienia ministra, który nie wykazał potrzebnych zdolności i nie sprostał zadaniom. Jeśli Sejm zacznie tę zasadę stosować – natychmiast wzrośnie poczucie odpowiedzialności wśród urzędników na wszystkich szczeblach administracji państwowej. Za nieudolność, niedołęstwo, a nawet za nadużycia swoich urzędników przed Sejmem odpowiedzialny jest minister.
Należy wziąć pod uwagę, wnikliwie zbadać metody rządzenia i administrowania nie tylko w ostatnim roku budżetowym, ale w całym jedenastoleciu. I we wszystkich resortach. Jak przełom, to przełom! Przesiadanie się z jednego dygnitarskiego fotela na inny wcale jeszcze o nim nie świadczy. Polska liczy 27 milionów ludzi, wśród których nie brakuje głów zdolnych. Na pewno znajdą się takie, które wymyślą sposoby zabezpieczenia materiałów budowlanych przed kradzieżą, z czym – jakeśmy czytali w gazetach – niektórzy dotychczasowi administratorzy nie umieli sobie poradzić.
Tytuł tego artykułu nie jest komplementem. Stwierdza tylko, że nadchodząca sesja sejmowa ma ogromne znaczenie i nie mniejsze możliwości wewnętrznej naprawy Rzeczypospolitej. Historia na pewno więc ją zapisze. Ale najbliższa przyszłość pokaże, co historia w swoich foliałach zanotuje, jaki znak postawi – plus czy minus.

„Nowa Kultura”, 22 kwietnia 1956, nr 17 (317)


JESZCZE NIE WIECZÓR!

...wielcy wielkich, małych mali.
Jak zaczniem ciąć, tak całe szelmostwo się zwali
i tak zakwitnie szczęście, i Rzeczpospolita.
A. Mickiewicz, Pan Tadeusz

Echa sesji sejmowej nie mogą zamilknąć. Dlatego proponuję protokoły posiedzeń zarówno komisyjnych, jak i plenarnych co rychlej wydać w osobnej książce i w dużym nakładzie. Żadnych przeszkód prawnych nie ma i być nie może. Obrady Sejmu są jawne, on zaś sam podlega kontroli ze strony wyborców.
Nie wszyscy mogą zmieścić się na galeriach (było podobno dziesięć tysięcy zgłoszeń – na kilkaset miejsc). Prasa i radio podają tylko urywki przemówień. Wobec tego niech cała Polska pozna je wydrukowane dokładnie, według stenogramów. Nie wolno, oczywiście, pomijać tego, co mówili przedstawiciele rozmaitych władz i urzędów, występujący przed komisjami Sejmu. Pragnęlibyśmy szczegółowo się zapoznać z całym przebiegiem sesji.
Bardzo możliwe, że materiału wystarczy na parę tomów. Tym lepiej. Powoływanie się na brak papieru byłoby w tym wypadku rzeczą co najmniej dziwną. Swojego czasu wystarczało go na sprawozdania z procesów, które miały dość luźny związek z wymiarem sprawiedliwości. Przy okazji zapytuję publicznie dyrekcję Stoczni Gdańskiej: ile kwitów rozmaitego rodzaju zużywacie w waszym obrocie wewnętrznym? Słyszałem o 16 000 000 (szesnastu milionach) miesięcznie. „Dom Książki” mógłby też opublikować swoje roczne rozliczenia, z których się dowiemy, jaki jest naprawdę popyt na różne dzieła i czy tak już koniecznie trzeba pewne pozycje ciągle wznawiać.
Wiemy z prasy, że niektórzy posłowie wdawali się w rozważania dotyczące spraw drobnych, nieistotnych, a przez to samo nie wykazali zbyt wiele zrozumienia dla znaczenia sesji plenarnej. Przemówienia te także trzeba ogłosić. Zbliża się data wyborów do nowego Sejmu, które kraj na pewno potraktuje bardzo poważnie. Każdy z nas będzie wysoko cenił własną kreskę postawioną przy nazwisku kandydata. Dlatego właśnie musimy się przekonać, kto z obecnych posłów zasłużył na ponowny mandat. Mnie na przykład ogromnie smuci ta okoliczność, że posłowie-literaci w większości niczym specjalnym się nie odznaczyli.
Książka, o której wydanie się upominam, dopomoże urzeczywistnić paragraf konstytucji, który brzmi: „Przedstawiciele ludu w Sejmie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i w radach narodowych są odpowiedzialni przed swymi wyborcami i mogą być przez nich odwoływani” (rozdział I, artykuł 2, paragraf 2 Konstytucji PRL). Najlepszą okazję takiej weryfikacji posłów stworzą wybory. Obywatele znają swoich przedstawicieli z działalności w okręgach, które ich powołały (albo z braku takowej). Niechże się teraz dowiedzą o ich wystąpieniach na trybunie parlamentu.
Trzeba poważnie i zawczasu myśleć o zbliżającej się kampanii przedwyborczej. Im wcześniej – tym lepiej.
Z prowincji dochodzą niepokojące wieści o próbach tłumienia swobodnego głosu obywateli, stosowanych przez niektórych administratorów. Tym amatorom zastraszania w dalszym ciągu widać coś bardzo niedobrego się śni. Otrzeźwieją szybciej, kiedy każdy przychodzący z troską będzie mógł czarno na białym dowieść, że Sejm w Warszawie szanuje i ceni „głos wolny, wolność ubezpieczający”. Że sam odzywa się tonem, jakiego rok temu jeszcze nie było słychać. Trzeba jak najprędzej upowszechnić nowy styl przemawiania o sprawach publicznych, roztrząsania ich i badania. Wielkorządcy z Grajdołka zaraz mina zrzednie, kiedy mu pod nos podsuną książkę, w której „stoi”, że i minister w stolicy podlega ostrej krytyce.
Opublikowaniem pełnych protokołów sesji powinien się zająć sam Sejm, jego marszałek i wicemarszałkowie. Do nich apeluję.
Obrady naszego parlamentu, o których mowa, dokonały rzeczy bardzo wielkiej. Zapoczątkowały odmianę klimatu moralnego, w którym się odbywa polityczne życie kraju. Przypomnijmy sobie sprawozdania z poprzednich lat – formalne, zdawkowe... A tym razem nareszcie szeroka debata – na serio.
Nie ma gorszej rzeczy od prawa będącego martwą literą, z której wszyscy po cichu kpią. Historyczna zasługa Sejmu polega na tym, że dał on przykład, że zaczął czynić rzeczywistością prawo podstawowe – konstytucję.
Zaczął tylko, bo wiele rzeczy jest jeszcze daleko od ideału.
Wiemy z prasy, że do głosu zapisało się siedemdziesięciu kilku posłów. Nie wszyscy stanęli na trybunie, ponieważ przedwcześnie zakończono dyskusję i przeszło trzydziestu mówców straciło głos. Posłowie Teisseyre i Wiktor chcieli poruszyć sprawy ważne, które później zgłosili na piśmie jako interpelacje. Należy przypuszczać, że i inni też nie dla efektu zamierzali wystąpić.
Skądże taka oszczędność czasu? Skąd te spartańskie obyczaje w narodzie, który słynie z zamiłowania do wielomówności? Wszakże to już dawno temu napisano u nas:

Wstaje rzędem człek niektóry,
Kogo tam zaswędzi ozór,
I wygłasza srogie bzdury,
W uroczysty dmąc je pozór.


Zakończona ostatnio sesja tym się różniła od tradycyjnego wzorca, że mówiono przeważnie do rzeczy, zwięźle i o sprawach obchodzących cały kraj. I właśnie ona nałożyła sobie tłumik. Niepotrzebnie!
Zdziwił mnie też incydent, którego pozytywnym bohaterem jest poseł Drobner. Zażądał on mianowicie, by dyrektor Neumann, który nie umiał się odpowiednio zachować wobec komisji sejmowej, został zdjęty ze stanowiska. Poseł interesuje się dyrektorem departamentu? Poseł winien bić w ministra, który ponosi pełną odpowiedzialność parlamentarną za swoich ludzi i za wszystko, co się dzieje w jego resorcie.
Minister sprawiedliwości musiał ustąpić, aczkolwiek na pewno nie tylko on o s o b i ś c i e zawinił. Trzeba oczywiście aż do dna czyścić aparat państwowy z nieodpowiedniego elementu, ale musimy z żelazną konsekwencją przestrzegać zasady, że najwyższe stanowiska to przede wszystkim najwyższa odpowiedzialność.
Podczas sesji nastąpiły zmiany na stanowiskach rządowych. Niestety jednak to nie Sejm ich dokonał. A mógł i powinien był wysłać na emeryturę jeszcze innych nieudolnych dostojników. Nie jest dla mnie jasne, dlaczego nadal pozostawiono kierownictwo budowy miast człowiekowi, który powiedział przed komisją: nie planujemy kradzieży i dlatego nie wiemy, co nam zginęło. Doprawdy – ludzkość rozwiązywała trudniejsze kwestie niż zabezpieczenie transportów kolejowych przychodzących na stację w nocy. (...)

„Nowa Kultura”, 20 maja 1956, nr 21 (321)