Strona główna / Literatura faktu, historia / Za zamkniętymi drzwiami. Kulisy II wojny światowej

Aktualności

25.02.2020

O pokusach i pragnieniach w Faktycznym Domu Kultury

We wtorek 10 marca o godz. 19.00 zapraszamy do Faktycznego Domu Kultury w Warszawie (ul. Gałczyńskiego 12) na spotkanie wokół książki Gabrieli Wiener "Seksografie. Reportaż uczestniczący o pokusach i pragnieniach".

Wywiady

23.01.2020

Wszyscy mamy w sobie czynnik diabła.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Craigem Russellem, autorem książki "Czynnik diabła"

Posłuchaj i zobacz

22.01.2020

Wstrząsająca prawda o życiu arabskich księżniczek.

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Marcina Margielewskiego "Zaginione arabskie księżniczki".

Bestsellery

TOP 20

  1. Dymy nad Birkenau Seweryna Szmaglewska
  2. Króliki z Ravensbrück Anna Ellory
  3. Oleńka. Panienka z Białego Dworu Wioletta Sawicka

Fotogaleria

więcej »

Za zamkniętymi drzwiami. Kulisy II wojny światowej

Laurence Rees

Część pierwsza
SOJUSZ WE WSZYSTKIM PRÓCZ NAZWY

Rozdział 15 - Mołotow w Berlinie

Niezależnie od przychylnych zdań zawartych w liście admirała Raedera i prób ugłaskiwania Niemców podejmowanych przez Stalina pod powierzchnią stosunków III Rzeszy ze Związkiem Radzieckim wciąż buzowały napięcia i niepewność. Obawy Stalina, które wzrosły przy okazji niespodziewanego i szybkiego podboju Francji, objawiły się w gotowości, z jaką przyjął zaproszenie ze strony Niemców dla Mołotowa, swojego ministra spraw zagranicznych, do złożenia wizyty w Berlinie i przedyskutowania dalszych działań. Od lata Stalin zaczął dopuszczać do siebie myśl, że Niemcy mogą planować atak na Związek Radziecki.
Zbieżność interesów, tak oczywista podczas ubiegłorocznych spotkań dotyczących paktu o nieagresji, całkowicie wyparowała. Jej miejsce zajęła podejrzliwość. Dla Sowietów wykrystalizowała się ona wokół niemieckich zamiarów wobec państw buforowych: Węgier, Rumunii, a szczególnie Bułgarii oraz – co było niezwykle istotne – zapewnienia radzieckim okrętom swobodnego przejścia przez Dardanele, wąski przesmyk między Morzem Czarnym a Morzem Śródziemnym. Sowieci traktowali kwestię tych cieśnin, kontrolowanych wówczas przez neutralną Turcję, niemal obsesyjnie. Ich obsesja miała uzasadnienie w historii: w ciągu ostatnich dwustu lat Rosja wielokrotnie stawała w obliczu najazdu na swoje terytorium od strony cieśnin, zwłaszcza podczas wojny krymskiej toczącej się w latach 50. XIX w.
Kiedy zatem Mołotow opuszczał Moskwę w listopadzie 1940 r., jego celem było znalezienie odpowiedzi na szereg praktycznych pytań na temat zamiarów Niemców wobec Europy Wschodniej i Bałkanów. Miał wyraźny zakaz wdawania się w szczegółowe negocjacje, zwłaszcza dotyczące przyszłej polityki zagranicznej Związku Radzieckiego. W zamierzeniu Sowietów wszystkie te większe zagadnienia powinny być omówione podczas następnej konferencji, która być może wymagałaby przyjazdu Ribbentropa do Moskwy w celu odbycia bezpośrednich konsultacji ze Stalinem.
Z drugiej strony Hitler miał zupełnie inne zamiary wobec spotkania z Mołotowem. Co prawda w lipcu nakazał sporządzenie planów inwazji na Związek Radziecki, ale pozostawały one wciąż tylko jednym z możliwych kierunków rozwoju sytuacji, choć niemal z pewnością tym, który najbardziej Führerowi odpowiadał. Niemcy chcieli wykorzystać spotkanie z Mołotowem do sprawdzenia, czy można by przekonać Sowietów do pozostawienia państw wschodnioeuropejskich pod kontrolą Niemiec i skierować ich uwagę na rejon Zatoki Perskiej i Oceanu Indyjskiego. Przywódcy III Rzeszy uważali, że w cieplejszych klimatach sowiecka polityka zagraniczna mogłaby odnosić sukcesy kosztem Imperium Brytyjskiego.
Pozostawała jeszcze kwestia sowieckiego zaangażowania w dostawy surowców. Co Rosjanie mogliby zrobić, aby przekonać Hitlera i jego współpracowników, że wciąż są partnerami, na których można będzie polegać w dającej się przewidzieć przyszłości?
Mołotow przyjechał do Berlina rankiem 12 listopada. On i jego świta zostali powitani na dworcu Śląskim przez Ribbentropa i wartę honorową. Tego samego dnia Mołotow po raz pierwszy spotkał Hitlera. Spotkanie – podobnie jak kolejne podczas tej wizyty – nie zakończyło się sukcesem. W przeciwieństwie do Hitlera Mołotow był człowiekiem przywiązującym wagę do szczegółów. Precyzyjnie, nie zdradzając najmniejszych emocji, zadał wiele pytań o zamiary Niemców. Dlaczego ich oddziały przebywają w Finlandii? Jaki jest powód ich obecności w Rumunii? Jakie są intencje Niemiec względem Bałkanów? Jak Niemcy zareagowaliby na prośbę Bułgarów o obecność wojsk radzieckich w ich kraju?
Ta bezpośrednia litania wyprowadziła Hitlera z równowagi. Miał się za bohatera eposu, a tymczasem był odpytywany przez nędznego Rosjanina miernego wzrostu. Dlaczego – musiał myśleć Hitler – Mołotow nie trzęsie się ze strachu na widok potęgi Niemiec? Najbliższa okolica nowej Kancelarii Rzeszy, w której odbywało się spotkanie, świadczyła o majestatycznej wizji Hitlera. Powiedział przecież Albertowi Speerowi, swojemu ulubionemu architektowi, że chce budynku, który robiłby wrażenie na dyplomatach odwiedzających Berlin. „Hitlerowi podobały się zwłaszcza długie pochyłości, które musieliby pokonać goście państwa i dyplomaci, zanim znajdą się w holu”, pisał Speer. Istotnie, aby dojść do niemieckiego przywódcy, Mołotow musiał przejść wyłożoną lśniącymi marmurami galerię o długości równej dwóm długościom Sali Lustrzanej w Wersalu. „Dokładnie o to chodzi”, powiedział Hitler, kiedy Speer opowiedział mu o swoich planach wyłożenia podłóg. „Dyplomaci powinni ćwiczyć poruszanie się po śliskich powierzchniach”. Speer zapamiętał, że Hitlerowi w nowym budynku szczególnie spodobało się jego biuro: „Był bardzo zadowolony z intarsji zdobiącej jego biurko, przedstawiającej miecz do połowy wyciągnięty z pochwy. »Dobrze, dobrze [powiedział Hitler], kiedy dyplomaci siedzący naprzeciwko mnie przy tym biurku to zobaczą, nauczą się trząść i dygotać«”.
Jednak Mołotow z całą pewnością nie „trząsł się ani nie dygotał”, siedząc naprzeciwko Hitlera. Reagując na pytania radzieckiego ministra spraw zagranicznych, Hitler zdradził swoje zdenerwowanie, szybko udzielając wymijających odpowiedzi: wojska niemieckie przebywały w Finlandii wyłącznie w ramach działań wojennych przeciwko Norwegii, Bułgarzy nigdy nie poproszą o obecność Armii Czerwonej na swoim terytorium i tak dalej. Hitlera interesowała wyłącznie szersza perspektywa. Jego zdaniem Brytyjczycy byli już pokonani i wkrótce mieli prosić o pokój. A zatem czy Związek Radziecki jest zainteresowany przystąpieniem do paktu Osi, zawartego we wrześniu 1940 przez Niemcy, Japonię i Włochy? Kiedy Wielka Brytania wypadnie z gry, całe Imperium Brytyjskie będzie do podziału. Czy Związek Radziecki chciałby mieć w tym swój udział?
Była to prawdziwa rozmowa głuchych, albowiem Mołotow z kolei nie dawał się wciągnąć w żadne dywagacje Hitlera dotyczące bardziej ogólnych zagadnień. Odpowiadał na nie coraz bardziej szczegółowymi zapytaniami na temat najbliższych zamiarów Niemców. Pawłow, radziecki tłumacz, opisał później te rozmowy jako „męczące i wyraźnie pozbawione sensu”126. Trudno nie zgodzić się z jego osądem.
W późniejszych rozmowach z Ribbentropem, które odbyły się podczas tej wizyty, Mołotow konsekwentnie utrzymywał podobny nastrój. Co dokładnie Niemcy zamierzali zrobić z Polską? Co myśleli na temat neutralności Szwecji, o Węgrzech i Jugosławii?
Ribbentrop zaprotestował, uważając, iż jest „przesłuchiwany zbyt drobiazgowo”. Podobnie jak Führer, chciał wrócić do „decydującego” pytania, które dotyczyło tego, „czy Związek Radziecki jest gotów do współpracy z Niemcami w ramach wielkiej likwidacji Imperium Brytyjskiego (...). W porównaniu z tym podstawowym zagadnieniem wszystkie pozostałe były zupełnie nieistotne i ułożyłyby się same w chwili dojścia do ogólnego porozumienia”.
Spotkanie przerodziło się w farsę, kiedy Ribbentrop i Mołotow musieli ukryć się w schronie podczas nalotu brytyjskich bombowców. Kiedy Ribbentrop wciąż rozwodził się nad tym, jak to Imperium Brytyjskie dojrzało do zagarnięcia, Mołotow kąśliwie zauważył: „Mówicie, że Anglia została pokonana. Dlaczego zatem siedzimy teraz w schronie podczas nalotu bombowego?”.
Więzi między obydwoma krajami wyraźnie pękały. Obsesyjne starania Hitlera wciągnięcia Związku Radzieckiego do uczestnictwa w przyszłym rozbiorze Imperium Brytyjskiego były oczywiście próbą przekonania się, czy można skłonić Stalina do odwrócenia uwagi od potencjalnego konfliktu z nazistami w Europie. Mołotow nie podjął oferty Hitlera, a jego serie niewygodnych pytań odsłoniły jedynie kruchość stosunków między tymi krajami. Hilter upewnił się zatem, że miał rację, przygotowując plany podboju Związku Radzieckiego i wzięcia tego, czego potrzebował, siłą. Formalny rozkaz inwazji został wydany 18 grudnia.
Co do Stalina, to nie widział on innej możliwości, jak tylko utrzymać stosunki z Hitlerem na najlepszym poziomie, na jakim się da. Niemniej jednak niektórzy spośród jego towarzyszy z Biura Politycznego zdawali się dopuszczać myśl, iż pomylił się on co do przyjaźni z nazistami. Być może na przykład zbyt pochopnie wyeliminowano tak znaczną część polskiego korpusu oficerskiego. Zakładając, że doszłoby do wojny z Niemcami, Polacy z wrogów mogliby stać się sojusznikami.
Wydaje się, że mógł to być pogląd wyrażony przez szefa NKWD Berię podczas dziwacznego obiadu wydanego w moskiewskim więzieniu na Łubiance w październiku 1940 r. Beria omawiał pomysł utworzenia polskiej armii lojalnej wobec Związku Radzieckiego, złożonej z tej niewielkiej liczby polskich oficerów, którzy demonstrowali sympatię do komunizmu, dzięki czemu (nie wiedząc o tym) uniknęli masakry w Katyniu i innych miejscach kaźni. Główny polski kolaborant, pułkownik Berling, zapytał, czy możliwe byłoby zwolnienie z obozów części polskich oficerów, którzy mogliby mu pomóc w formowaniu nowej armii. Beria, który oczywiście wiedział, że niemal wszyscy oficerowie zostali wymordowani, odparł: „Popełniliśmy ogromny błąd”. Następnie powtórzył: „Popełniliśmy wielki błąd, popełniliśmy wielki błąd”.

Przypisy zostały pominiętę.