Strona główna / Humanistyka / Jan Paweł II / Czas zatrzymany. 1-8 kwietnia 2005

Aktualności

12.07.2019

Spotkanie z Manuelą Gretkowską w Łodzi

W sobotę 27 lipca o godz. 17.00 zapraszamy do Domu Literatury w Łodzi (ul. Roosevelta 17) na spotkanie z Manuelą Gretkowską, autorką książki "Trudno z miłości się podnieść".

Wywiady

11.07.2019

"Mówimy o trylogii, na którą należy patrzeć całościowo"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Piotrem Borlikiem, autorem książek "Boska proporcja" i "Materiał ludzki".

Posłuchaj i zobacz

18.06.2019

Jak kochali powstańcy?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Agnieszki Cubały "Miłość '44. 44 prawdziwe historie powstańczej miłości".

Bestsellery

TOP 20

  1. Trump pod ostrzałem Michael Wolff
  2. Niebieska sukienka Grażyna Jeromin-Gałuszka
  3. Materiał ludzki Piotr Borlik

Fotogaleria

więcej »

Czas zatrzymany. 1-8 kwietnia 2005

Jakub P. Kulawczuk

NORMAN DAVIES
brytyjski historyk, lat 66

Razem z żoną postanowiliśmy pójść pod słynne okno papieskie na ul. Franciszkańską, żeby zobaczyć, co się tam dzieje. Napotkaliśmy jednak tak ogromną masę ludzi, że w ogóle nie mogliśmy dojść pod Kurię Biskupią. Ostatecznie stanęliśmy na przystanku tramwajowym koło filharmonii, przy Plantach. Zależało mi bardzo na tym, żeby nikt mnie nie rozpoznał. Chciałem po prostu uniknąć niepotrzebnego zainteresowania moją osobą w tak szczególnej chwili. Włożyłem dziwną czapkę i wielkie okulary, żeby móc anonimowo w tym wszystkim uczestniczyć. Ale to nie pomogło i co chwila byłem proszony o krótką wypowiedź przez różne ekipy telewizyjne. Byłem trochę niezadowolony z tego, że mnie rozpoznano, tym bardziej że nic mi nie przychodziło do głowy, co można by powiedzieć w takiej sytuacji. Tylko jakieś zupełnie oczywiste i banalne rzeczy.

ks. BOGDAN BARTOŁD
rektor kościoła św. Anny w Warszawie, lat 45

Jedna z dziennikarek z telewizji publicznej poprosiła mnie o krótki komentarz. W momencie, kiedy zacząłem mówić, że trzeba sobie jasno powiedzieć, że Ojciec Święty umiera – dziennikarka nagle mi przerwała. Z zaszklonymi oczami i drżącym głosem poprosiła o chwilę przerwy, gdyż nie była w stanie dalej prowadzić tej rozmowy. Odeszła na bok i się po prostu rozpłakała. Wróciła po kilku minutach, żeby dokończyć nagranie.

KATARZYNA BRZOZOWSKA
pracownik Empiku, lat 28

O godzinie 19.00 jak zwykle przyjechał do mnie chłopak. Niestety jest on niewierzący. Co więcej, to cynik i ironista, więc cały czas komentował wydarzenia w telewizji. Podśmiewywał się z moich reakcji, z mojego smutku, zachowywał się bardzo niepoważnie. Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu drażnił mnie! Nie miałam ochoty, żeby ze mną był, chciałam, żeby sobie poszedł. Nawet mu w pewnym momencie powiedziałam, że jeżeli się nie uciszy, nie uszanuje tego, co ja teraz myślę i przeżywam, to go po prostu wyrzucę.

JAN POSPIESZALSKI
muzyk, dziennikarz, publicysta, lat 50

Tuż przed 20.00 przyjechaliśmy do ratusza na spotkanie z prezydentem Kaczyńskim. Przy dużym stole było koło dwudziestu pięciu osób – przedstawiciele wszelkich instytucji i służb odpowiedzialnych za organizację i bezpieczeństwo spotkań masowych. Pełen skład operacyjny: główny inżynier miasta, organizacja ruchu, straż miejska, lekarze, policja, służby porządkowe, przedstawiciel Estrady, ludzie od płotków – wszyscy zwołani na trzy, cztery, prawdopodobnie wyrwani z domów w wolny sobotni wieczór. Zaczęliśmy punkt po punkcie omawiać wszystkie sprawy: zamknięcie ulic, plany ewakuacyjne, ustawienie sektorów, zbudowanie ołtarza, zabezpieczenie medyczne i porządkowe, zmiana trasy autobusów, nagłośnienie i telebimy, zwiezienie krzeseł i pozyskanie olbrzymiej ilości kwiatów do przystrojenia. To jest naprawdę gigantyczna operacja logistyczna. Dla mnie niezwykle istotne było, żeby dotrzeć z informacją o tej uroczystości do wszystkich warszawskich parafii. Szczęście nam sprzyjało, ponieważ w związku z tym, że to miała być niedziela, była szansa na przekazywanie wiernym tej wiadomości już od samego rana podczas mszy świętych. Decyzja padła taka, że tam, gdzie można, to wysyłamy faks, natomiast tam, gdzie to niemożliwe, trzeba będzie zadzwonić. Ekipa straży miejskiej obdzwaniała wszystkie parafie, których w samej Warszawie jest kilkadziesiąt, plus jeszcze okolice – Wołomin, Pruszków, Zielonka i tak dalej. Trwało to do późnych godzin nocnych, zatem niektórzy księża mieli przyjemność być wyrwani ze snu, żeby usłyszeć tę informację.

MICHAŁ GIEŁZAK
muzyk, lat 26, SZCZECIN

Koło godziny 21.00 poczuliśmy potrzebę, by pójść do kościoła Dominikanów. Nawet nie wiedzieliśmy, czy będzie otwarty. To wszystko, co się działo, było tak niezwykłe, że po prostu byśmy się zdziwili, gdyby był zamknięty.
Na miejsce dotarliśmy koło godziny 21.35. Było całkiem sporo ludzi. Wszyscy modlili się w ciszy. I w tej ciszy słychać było, że ktoś gdzieś szlocha. Niektórzy mieli twarz skrytą w dłoniach. Praktycznie na wszystkich twarzach widać było poruszenie.

AGNIESZKA CHROSTOWSKA
studentka filologii niemieckiej, lat 26, POZNAŃ

To była Noc Miłosierdzia. Jak co roku u dominikanów wspólnota Odnowy w Duchu Świętym zorganizowała nocne czuwanie. Ja już na takie czuwania raczej nie chodzę, gdyż fizycznie jest mi ciężko wytrzymać wielogodzinne modlitwy, ale wiedziałam, że tej nocy nie zmarnuję. To, co zobaczyłam, wprawiło mnie w zdumienie. Było mnóstwo ludzi. Stali w kościele, przed kościołem, a nawet na ulicy.

ADAM NOWAK
wokalista zespołu Raz Dwa Trzy, lat 42, ZIELONA GÓRA

Było trochę ludzi i panowała przejmująca cisza. Co jakiś czas siostra zakonna podejmowała modlitwę na głos, ludzie chwilę się modlili, ale później zapadała cisza. Trochę wcześniej zastanawialiśmy się, o co w tej sytuacji można by się pomodlić. No, bo o co? O lekką śmierć czy o to, żeby nie odchodził? Kompletna konsternacja.

MUNIEK STASZCZYK
lider zespołu T.LOVE, lat 42, WARSZAWA

Z jednej strony takie ludzkie pragnienie: niech jeszcze pożyje. Ale z drugiej – po co ma się dalej męczyć, jeśli „Szefu” już zadecydował.

***

SZEWACH WEISS
były ambasador Izraela w Polsce, lat 70

Czułem się trochę tak jak po śmierci mego ojca. Ból i... pustka. Pustynia! Po prostu nic! Zaraz zadzwoniła do mnie moja małżonka, pytając, czy już wiem. Było jej bardzo smutno, ale nie płakała. Nie płakała nawet przed własną śmiercią.

ADAM NOWAK
wokalista zespołu Raz Dwa Trzy, lat 42

Poczułem się osamotniony.

MICHAEL SCHUDRICH
naczelny rabin Polski, lat 50

Smutek to za mało. Ale zaraz pomyślałem, że jego duszy na pewno już jest lepiej, że już jest w lepszym miejscu. Mamy jedną taką krótką modlitwę, którą odmawiamy, gdy umiera jakiś krewny, przyjaciel, ktoś bliski, wielki człowiek: „Pochwalony Ty, prawdziwy Sędzio”. To znaczy, Pan Bóg wie, jak on żył, a ja akceptuję Boży wyrok.

MUNIEK STASZCZYK
lider zespołu T.LOVE, lat 42

Były łzy, ale już takie spokojne. Poczułem chyba ulgę, że Dziadziuś już się nie męczy. To był stan smutny, ale błogi.

PRZEMYSŁAW KARBOWIAK
student kierunku praca socjalna, lat 27

Poczułem ulgę, że w końcu się to skończyło. W takim pozytywnym sensie. Święty człowiek umiera i jest to wielka rzecz i wielkie świadectwo. Nareszcie, nareszcie wypełnił swoją misję i na pewno jest już u Pana. Po chrześcijańsku się cieszyłem, chociaż tak po ludzku byłem przygnębiony. Bo to nie sposób…

PAWEŁ SOCHA
socjolog, lat 35

Ogromne wzruszenie. Nawet łzy, ale w tych łzach nie było smutku. Spontanicznie zaczęliśmy się z żoną modlić.

RYCHU „PEJA” ANDRZEJEWSKI
raper, muzyk hiphopowy, lat 29

Smutek, ale jednocześnie takie przeświadczenie, że w końcu Papież zazna trochę spokoju. Przecież to był człowiek schorowany, który bardzo cierpiał. On naprawdę przeżył swoje życie na maksa!
Krótko się pomodliłem w jego intencji!

JOANNA TULISZKA
politolog, lat 27

Momentalnie wszyscy na kolana. To był po prostu odruch. Nikt się nie zastanawiał, chociaż byliśmy w towarzystwie osób, które nie były w ogóle związane z Kościołem. Ale one też automatycznie klęknęły. Po prostu, patrząc w telewizor, padliśmy na kolana.

PAULINA KLIMKA
dziennikarka pisma „Pogoń Szczecin”, lat 24

Tato od razu przyniósł taki duży obraz z wizerunkiem Papieża, kupiony w 1987 roku na pamiątkę przyjazdu do Szczecina, i powiesił go w oknie. Pod nim zapalił świeczkę.

ADAM STROJNY
prywatny przedsiębiorca, lat 42

Zawołaliśmy dzieci i razem z nimi zapaliliśmy świeczki – w salonie i kuchni.

RYCHU „PEJA” ANDRZEJEWSKI
raper, muzyk hiphopowy, lat 29

Zapaliliśmy taką dużą świeczkę i postawiliśmy ją na telewizorze. Paliła się do samego rana.

SŁAWEK JANCZAK
właściciel pubu, lat 42

Zadzwonił do mnie Leszek – taki chłopak, który wówczas pilnował mojego domu ponad sto kilometrów od Szczecina. Zapytał mnie, gdzie może znaleźć świeczki, bo chce jedną zapalić. Byłem tym bardzo zaskoczony, gdyż nie spodziewałem się tego po nim. Osoba niewierząca, niepraktykująca i nagle dzwoni z takim pytaniem. Co więcej, ten dom jest w lesie, a nie w mieście, gdzie jak pani Kowalska postawi świeczkę w oknie, to dwieście osób będzie widziało i zrobi to samo. On ją postawił i nikt tego nie widział.

JANUSZ ŻAK
prywatny przedsiębiorca, lat 42

W spontanicznym odruchu wstałem i podszedłem do balkonu. Zamyśliłem się i łzy napłynęły mi do oczu. Patrzyłem przed siebie i widziałem, jak po kolei w oknach zapalają się świeczki. Z sekundy na sekundę całe bloki wypełniały się małymi płomykami.

MICHAŁ B.
zatrzymany za napad z bronią, lat 36

Od klawisza można było dostać świeczkę, jak ktoś poprosił. Ja zapaliłem dwie – jedną, wiadomo, dla Janka, drugą dla Wojtusia – mojego synka, który zmarł jak miał dwa latka.

MARCIN GRZELAK
spedytor, lat 28

Lokal stopniowo pustoszał. Jasne już było, że nie będzie żadnej zabawy i że ten wieczór będzie inny. Automatycznie alkohol przestał schodzić. Trochę tam piliśmy, ale… coś takiego niesamowitego wisiało w powietrzu i ta muzyka, że… to było takie jakby picie w katedrze.
Po jakiejś godzinie ktoś nieśmiało rzucił: „No to może za Papieża?”. Oczywiście nie był to jakiś jurny, entuzjastyczny toast. To było jakby w kontekście uczczenia tej chwili, bo nie mogliśmy zapalić świeczki. To było w jakiejś takiej powadze i na tyle poważnie wszyscy do tego podeszli, że po prostu wznieśliśmy toast za wielkiego człowieka.

TYMON TYMAŃSKI
buddysta, muzyk, wokalista, poeta, prozaik, lat 37

Tak jakoś naturalnie, odruchowo ktoś rzucił: „To wypijmy za Papieża”. Akurat delikatnie sączyliśmy jakiegoś jima beama czy burbona. Wiedzieliśmy, że nic złego się z nim nie dzieje: w końcu nie umierał w stanie pomieszania, lecz prawdziwej jedności z Bogiem.

[*]