Strona główna / Popularnonaukowe / Listy do młodego matematyka

Aktualności

19.01.2021

Spotkanie online z Ewą Kempisty-Jeznach

We wtorek 19 stycznia o godz. 20:00 zapraszamy na wirtualne spotkanie z Ewą Kempisty-Jeznach, autorką książki "Chorzy ze stresu".

Wywiady

19.11.2020

Niksen jest jedną z form dbania o siebie

Czy wiecie, jak ważne jest to, by co jakiś czas wykroić sobie z codzienności chwilę na nicnierobienie? Niby ciągle mówią o tym psychologowie i coache, ale teraz mamy to czarno na białym: Agnieszka Drotkiewicz rozmawia o niezbędności lenistwa z Olgą Mecking, autorką książki o tajemniczym pojęciu "niksen".

Posłuchaj i zobacz

07.01.2021

Krzysztof Pyzia gościem Pytania na śniadanie

Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Krzysztofem Pyzią, autorem książki "Stewardesy. Cała prawda o lataniu".

Bestsellery

TOP 20

  1. Pięć Stawów. Dom bez adresu Beata Sabała-Zielińska
  2. Śreżoga Katarzyna Puzyńska
  3. Uciekłam z arabskiego burdelu Laila Shukri

Fotogaleria

więcej »

Listy do młodego matematyka

Ian Stewart

Przedmowa
 
„Znalezienie się w sytuacji piszącego o matematyce to smutne przeżycie dla zawodowego matematyka”. Tymi słowami wielki matematyk angielski, Godfrey Harold Hardy z Uniwersytetu w Cambridge, rozpoczął w 1940 roku swą klasyczną już Apologię matematyka .

Poglądy się zmieniają. Matematycy nie uważają już, że muszą się usprawiedliwiać przed całym światem. Wielu z nich uważa, że pisanie o matematyce jest co najmniej tak samo ważne, jak zajmowanie się matematyką, które dla Hardy’ego oznaczało nową matematykę, nowe badania, nowe twierdzenia. W istocie, wielu z nas czuje, że znajdowanie nowych twierdzeń jest bezcelowe, jeśli nie dowiaduje się o nich szersza publiczność. Nie o szczegółach, rzecz jasna, ale o ogólnej naturze całego przedsięwzięcia, między innymi o tym, że matematyka wciąż jest tworzona, i o tym, do czego się jej używa.
Świat też się zmienił od czasów Hardy’ego. Jego typowy dzień składał się z maksymalnie czterech godzin intensywnego myślenia o problemach matematycznych; resztę dnia Hardy poświęcał na obserwowanie gry w krykieta, która była jego wielką pasją, oraz na czytanie gazet. Znajdował też pewnie trochę czasu dla swoich nielicznych studentów, ale sprawy osobiste traktował wstrzemięźliwie. Typowy dzień współczesnego uczonego ma dziesięć do dwunastu godzin, wypełnionych obowiązkami dydaktycznymi, badaniami, pisaniem podań o granty, a także obfitymi dawkami bezsensownej biurokracji, która jest w stanie przeszkodzić wszelkiej twórczej pracy.
Hardy był typowym przykładem pewnego rodzaju angielskich uczonych. Narzucał sobie wysokie, ale jednostronne standardy. Cenił sobie swoją dziedzinę z uwagi na jej wewnętrzną elegancję i logikę, a nie z powodu zewnętrznych zastosowań. Był dumny z tego, że efektów jego pracy z pewnością nie da się wykorzystać w działaniach wojennych; z takim stanowiskiem większość z nas może sympatyzować, szczególnie jeśli uwzględnimy to, że jego książka ukazała się na początku drugiej wojny światowej.
Byłby skrajnie rozczarowany, gdyby dziś zmartwychwstał i dowiedział się, że jest wręcz przeciwnie i jego ukochana teoria liczb odgrywa istotną rolę we współczesnej kryptografii, która ma ewidentne zastosowania militarne. W filmie Enigma odmalowany został romantyczny obraz okresu, w którym ten związek zaczął się pojawiać w niezbędnej podczas wojny pracy kryptografów z Bletchley Park. Był wśród nich Alan Turing, postać wybitna i tragiczna – matematyk i pionier informatyki, który po wojnie popełnił samobójstwo, bo prześladowano go za to, że był homoseksualistą; ta orientacja była wówczas nielegalna i uznawana za haniebną. Obyczaje też się zmieniają.
Książeczka Hardy’ego to perełka, która rzuca wiele światła na to, jak w roku 1940 zawodowi matematycy postrzegali samych siebie i swoją dziedzinę. Zawarte są w niej ważne lekcje dla każdego potencjalnego matematyka, ale niektóre z nich zaciemnia staroświeckie nastawienie książki, na przykład domyślne założenie, że matematyka jest dziedziną ściśle męską. Nadal warto tę książkę czytać, trzeba jednak widzieć poglądy autora we właściwym kontekście historycznym i nie zakładać, że wszystkie z nich pozostały słuszne po dziś dzień.
Listy do młodego matematyka to moja próba uwspółcześnienia niektórych fragmentów Apologii matematyka – tych mianowicie, które mogłyby wpłynąć na decyzję młodej osoby, zastanawiającej się, czy warto tę dziedzinę studiować i wiązać z nią swoją przyszłość zawodową. Listy są adresowane do „Meg” i wiążą się z historią jej nauki, studiów i kariery zawodowej mniej więcej w chronologicznym porządku – od szkoły średniej po profesurę na uniwersytecie. Omawiane są w nich liczne tematy, począwszy od podstawowych decyzji związanych z wyborem zawodu, po roboczą filozofię zawodowych matematyków i naturę ich zajęcia. Moim zamiarem nie było jedynie udzielanie praktycznych rad, ale pokazanie świata matematyki od wewnątrz i wyjaśnienie, co naprawdę oznacza wykonywanie zawodu matematyka.
Dlatego wiele z kwestii omówionych w tej książce powinno przemówić do szerszej publiczności, tej, dla której pisał Hardy, to znaczy dla każdego, kogo ciekawi matematyka i jej związek z naszą cywilizacją. Co to jest matematyka? Do czego się przydaje? Jak można się jej nauczyć i jak można jej uczyć innych? Czy to działalność dla samotników, czy można ją uprawiać zespołowo? Jak działa umysł matematyka? I dokąd to wszystko prowadzi?
Nigdy bym nie wpadł na pomysł napisania Listów do młodego matematyka, gdyby nie wydawnictwo Basic Books i jego piękna mentorska seria, w której ukazuje się ta książka. Moja książka wiele zawdzięcza radom mego wydawcy, Billa Fruchta, który postarał się, żebym zawęził moje wycieczki do określonego tematu i pisał przystępnie. Najważniejszymi adresatami tekstu są tytułowy „młody matematyk” i jego rodzice, krewni, przyjaciele... ale myślę, że książka przemówi do każdego, kogo ciekawi, jak to jest zostać (i być) matematykiem, nawet jeśli sam nie ma takich ambicji.

Ian Stewart
Coventry, wrzesień 2005