Strona główna / Literatura polska / Jasienica. Powrót / Trzej kronikarze

Aktualności

15.05.2019

Spotkania z Tanyą Valko

Zapraszamy na spotkania autorskie z Tanyą Valko w dniach 21 maja - 3 czerwca 2019 r.

Wywiady

06.05.2019

Bogactwo, orgie i handel ludźmi. Laila Shukri odkrywa tajemnice świata arabskiego.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Lailą Shukri, autorką książki "Perska zmysłowość".

Posłuchaj i zobacz

24.04.2019

Niecenzurowana opowieść o początkach III RP.

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Jerzego Dziewulskiego i Krzysztofa Pyzi "Jerzy Dziewulski o kulisach III RP".

Bestsellery

TOP 20

  1. Smętarz dla zwierzaków Stephen King
  2. Arabski raj Tanya Valko
  3. Polska miłość Wojciech Młynarski

Fotogaleria

więcej »

Trzej kronikarze

Paweł Jasienica

 O JASIENICY I TRZECH KRONIKARZACH


Tytuł książki może nieco wprowadzać w błąd, sugeruje mianowicie, że dotyczy ona trzech dziejopisów, najbliższych czasowo początkom naszego państwa. W rzeczywistości wypowiada się w niej czterech historyków. Trzech spośród nich ukazało fragmenty wczesnych dziejów Polski. Paweł Jasienica, omawiając kroniki Thietmara, Anonima Galla i Wincentego Kadłubka, dał do nich obszerny komentarz, który – podobnie jak dzieła pisarzy z XI, XII i początku XIII stulecia – stanowi źródło poznania potrzeb społecznych, tym razem w drugiej połowie XX wieku.
Autor umieszcza swe uwagi w szerokim kontekście dziejowym wczesnego średniowiecza polskiego. Przytaczając fragmenty kronik, ukazuje realia dawnej epoki, wydarzenia polityczne i przede wszystkim zwraca uwagę na ich znaczenie dla kształtowania się świadomości zbiorowej Polaków, na wartości ważne dla ich wspólnoty – wolność, niepodległość, przywiązanie do własnej ziemi i własnej tradycji. Obszerny komentarz, jakim autor okrasił teksty (tłumaczone z łaciny przez znakomitych specjalistów), stanowi przyczynek do poznania i lepszego zrozumienia potrzeb naszego społeczeństwa w tysiąc lat później, w okresie Polski Ludowej.
Być może analogie mogłyby się wydawać mało przekonujące. W czasach biskupa merseburskiego Thietmara, świadka niemal współczesnego powstawania naszego państwa, Polska była państwem bardzo młodym, do niedawna leżącym poza granicami chrześcijańskiej cywilizacji Europy. Dzieło uczonego biskupa nie jest przychylne Polsce, która nie bardzo chciała się uznać za członka wspólnoty uosabianej przez cesarza zachodniego Rzymu, króla niemieckiego. Może za daleko idące byłoby szukanie w zamyśle Pawła Jasienicy analogii do sytuacji naszego kraju w okresie „wspólnoty państw socjalistycznych”, ale czytelnikom drugiej połowy XX wieku takie myśli mogły przychodzić do głowy. Cóż z tego, że wejście Polski do świata chrześcijańskiego, które ustaliło nasze w nim miejsce, dokonało się z woli rodzimych elit, podczas gdy lata po drugiej wojnie światowej stanowiły czas zniewolenia? Przekazane przez Thietmara informacje pozwalały i na snucie takich analogii, i na odczuwanie satysfakcji, że pierwszy król Polski dał radę „złym Niemcom”. Jasienica podkreślał przy tym w komentarzu, że nawet niechętny Polakom biskup z uznaniem przyjmował ich wejście do chrześcijańskiej wspólnoty.
Późniejszy o stulecie, nieznany z imienia przybysz na dwór Bolesława Krzywoustego – Gall Anonim (a może, jak chcą niektórzy badacze, Anonim Italicus) – pisał już w imię ówczesnej „racji stanu”. Kraj Polaków, dowodził ten kronikarz, „leżący z dala od uczęszczanych szlaków”, godzien jest tego, by jego dzieje zostały uwiecznione piórem. Głównym, sławionym bohaterem kroniki był oczywiście Bolesław, ale Gall dawał wyraz przekonaniu, że przodkowie księcia zostali osadzeni na tronie polskim z woli samego Boga. Innymi słowy, dla ówczesnych czytelników (może raczej dla słuchaczy) była to konwencja nawiązująca do dzieł, które widziały historię jako „dzieje Boże”, tym razem dokonywane przez Polaków. Nobilitował ten pogląd i dynastię „panów przyrodzonych”, i mieszkańców kraju o własnej tożsamości, o chwalebnej przeszłości, z której mieli prawo być dumni. Pamięć – pisał już o tym św. Augustyn – „jest wielką siłą”. Zbiorowa pamięć o dokonaniach przodków – nie tylko tych z czasów Krzywoustego – była w przekonaniu Jasienicy siłą niezbędną dla utrzymania w trudnych czasach dobrej kondycji narodu.
Wreszcie ostatni z kronikarzy komentowanych przez Pawła Jasienicę był pierwszym Polakiem, który podjął dzieło spisania „rzeczy przeszłych”. Mistrz (a więc absolwent wyższych studiów) Wincenty Kadłubek, późniejszy biskup krakowski, zaliczony w poczet błogosławionych, stworzył najbardziej trwałą legendarną wersję początków państwa. Wersję, która zrobiła bodaj największą karierę w naszych dziejach. Któż z Polaków nie słyszał o „wawelskim smoku” lub o „Wandzie, co nie chciała Niemca”! Jasienica te akurat wątki pomija, bliżej zajmując się i złym księciem Popielem, co swych stryjów podczas uczty otruł, i – przede wszystkim – wprowadzaniem Polski przez Kadłubka do historii powszechnej, czyli do dziejów starożytnych. Aleksander Wielki bezskutecznie próbował kraj nasz podbić, Juliusz Cezar wchodził z książętami polskimi w układy. Głównym jednak wątkiem rozważań autora są partie kroniki odnoszące się do działań książąt polskich na przełomie XII i XIII wieku. Działania te Jasienica oceniał pod kątem różnych koncepcji politycznych, nie pozostawiając żadnych wątpliwości, po stronie których się opowiada. Komentarz do dziejów Polski w czasach rozbicia dzielnicowego jest jednocześnie wyznaniem wiary autora dotyczącym potrzeby posiadania suwerennego, zjednoczonego państwa, przeciwstawiania się partykularyzmom i zaściankowości.
Czy po blisko półwiecznej przerwie komentarze Pawła Jasienicy nie straciły na wartości? Oczywiście, postęp nauki przyniósł zmiany w naszym oglądzie zaszłych wydarzeń. Już z innej perspektywy postrzegamy nieco inaczej znaczenie rozbicia dzielnicowego w procesach rozwoju samorządności obywatelskiej, w przemianach gospodarczych i społecznych. Uwagi i komentarze Jasienicy wpisują się jednak w znakomitą tradycję popularyzowania historii ojczystej. Jego dorobek pisarski poświęcony był wszakże krzepieniu serc rodaków poprzez ukazywanie ich chwalebnej przeszłości tak, jak czynili to omawiani kronikarze. Autor nie szczędził im przy tym także słów krytyki za błędnie jego zdaniem formułowane opinie i niesłuszne koncepcje, jak te zawarte w „antykronice” Mistrza Wincentego.
Cenimy pośród naszych wielkich rodaków Stanisława Konarskiego za to, że „ośmielił się być mądrym”. Paweł Jasienica „ośmielił się być odważnym”, pomagał przyswajać rodakom treści niemieszczące się w ówczesnym kanonie oficjalnej historii Polski. Pokazywał wydarzenia, które krzepiły serca ludzi w czasach niewoli, opowiadał się za tymi wartościami, które uważał za istotne dla państwa, dla narodu. Nie był bowiem bezkrytycznym sprawozdawcą idei zawartych w owych trzech kronikach. Wyjaśniał je, omawiał, nierzadko krytykował, często polemizował z ich autorami. Stawiał też pytania, które i dziś skłaniają do refleksji. Dodać warto, że pisał językiem przystępnym dla wszystkich, że nie bał się odchodzić od obowiązujących w jego czasach ocen i opinii, poruszając zagadnienia pomijane przez podręczniki szkolne. Dla edukacji powszechnej uczynił bardzo wiele, niezależnie bowiem od aktualności ukazywanego obrazu dziejów ojczystych zachęcił do ich poznawania licznych rodaków, pragnących czerpać satysfakcję z racji przynależności do swego narodu.
Czy utrzymalibyśmy naszą tożsamość bez różnych dzieł w rodzaju XIX-wiecznych „Wieczorów pod lipą” przyswajających Polakom treści, z których mogli być dumni? Taką też rolę odegrała niniejsza książka w stuleciu następnym, w czasach kolejnego zniewolenia.