Strona główna / Literatura faktu, historia / Korporacja zabójców. Rosja, KGB i prezydent Putin

Aktualności

24.09.2021

Spotkanie online Pauliną Młynarską

W piątek 24 września o godz. 20:00 zapraszamy na wirtualne spotkanie z Pauliną Młynarską, autorką książki "Moja lewa joga".

Wywiady

25.08.2021

"Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów". Wywiad z Piotrem Borlikiem

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Piotrem Borlikiem. Z autorem książki "Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów" rozmawiał Marcin Waincetel z Lubimyczytac.pl.

Posłuchaj i zobacz

18.09.2021

Rozmowa z Anną Karpińską

Zapraszamy do wysłuchania podcastu z Anną Karpińską, autorką książki "Kiedy nadejdziesz".

Bestsellery

TOP 20

  1. Billy Summers Stephen King
  2. Martwiec Katarzyna Puzyńska
  3. Red, White & Royal Blue Casey McQuiston

Korporacja zabójców. Rosja, KGB i prezydent Putin

Jurij Felsztinski, Władimir Pribyłowski

 Wstęp

PREZENT DLA PREZYDENTA

W październiku 2006 roku została zamordowana Anna Stiepanowna Politkowska. Zginęła w bloku, w którym mieszkała. Politkowska była znaną rosyjską dziennikarką. Jej liczne książki, przetłumaczone na wiele języków, znane są na całym świecie. W bezkompromisowy sposób krytykowała w nich rosyjski rząd, politykę Rosji wobec Czeczenii, obecność rosyjskiej armii w tym kraju oraz prezydenta Władimira Władimirowicza Putina, który pozwolił na dokonywane tam zbrodnie. Wydawało się oczywiste, że Politkowską zamordowano na zlecenie któregoś z prokremlowskich przywódców czeczeńskich pokroju obecnego prezydenta Republiki Czeczeńskiej, Ramzana Achmadowicza Kadyrowa. Dokładnie w tym samym czasie negocjował on z Putinem warunki objęcia prezydenckiego fotela, obchodząc przy okazji postanowienia Konstytucji Republiki Czeczeńskiej (formalnie młody Kadyrow, rocznik 1976, z racji wieku nie mógł objąć tego stanowiska). Zatem właściwe było wręczenie podarku prezydentowi Federacji Rosyjskiej – uczynienie miłego gestu wobec niego. W dniu urodzin Putina, według najlepszych tradycji Wschodu, dostarczono mu odpowiedni prezent: głowę wroga. Właśnie 7 października 2006 roku, w dniu urodzin prezydenta Rosji, Anna Politkowska została zamordowana. Jako prezent na urodziny.
Zabójcy dziennikarki mieli wybór. Mogli pozbawić ją życia 5 albo 6 października. Wiedzieli jednak, iż Putina ucieszy prezent ofiarowany dokładnie w dniu urodzin. Dar ten najwidoczniej uradował go wystarczająco. Drugiego marca 2007 roku Ramzan Kadyrow objął urząd prezydenta Czeczenii.
Na dobrą sprawę powinniśmy w tym miejscu przeprosić czytelników. Pomyliliśmy się. Zabójstwa Politkowskiej nie można było dokonać 5 października. Tego dnia przypadają urodziny młodego Kadyrowa. Intencje mordercy mogłyby zostać pojęte opacznie. Ktoś mógłby pomyśleć, że jest to prezent przeznaczony dla Ramzana. Z tego powodu zamordowano ją dwa dni później, dając tym samym jednoznacznie do zrozumienia, że prezent przeznaczony jest dla Władimira.
Do pisania biografii Putina przystąpiliśmy w 2003 roku. Nie planowaliśmy ukończenia tej książki w ciągu najbliższych kilku lat. Zamierzaliśmy poczekać do czasu, kiedy Putin opuści swój urząd, a lata jego władzy będzie można poddać obiektywnej ocenie. Jednak w czerwcu 2007 roku Federalna Służba Bezpieczeństwa (struktura będąca następczynią KGB) dokonała nalotu i przeprowadziła rewizję w moskiewskim mieszkaniu Władimira Pribyłowskiego. Skonfiskowała wszystkie jego komputery, materiały oraz korespondencję. Skoro nasza książka została przejęta i przeczytana przez funkcjonariuszy FSB bez naszej zgody, czyż możemy odmówić czytelnikom prawa do zapoznania się z jej treścią? Zdecydowaliśmy, że nadeszła pora, byśmy wręczyli prezydentowi nasz podarek. Siódmego października 2007 roku zakończyliśmy wspólne pisanie biografii Putina oraz ludzi z jego otoczenia, przede wszystkim funkcjonariuszy KGB-FSB, którzy w żadnym razie nie mieli zamiaru rezygnować ze sprawowania władzy. Nasza publikacja bez cienia wątpliwości przetrwa prezydenta Putina oraz wybory w 2008 roku.
Dwudziesty wiek zapisał się w historii jako stulecie tyranów. Stalin, Hitler, Mussolini, Mao Zedong… Wielcy i mali, skrajni i umiarkowani, komuniści i nacjonaliści wyrządzili niewiarygodnie dużo zła swym ofiarom i pozostawili historykom ogrom materii do przebadania. Ponieważ przywykliśmy do myślenia w kategoriach analogii, mamy skłonność do porównywania nowych zjawisk, których jesteśmy świadkami, z dawnymi i znanymi zjawiskami. Pragniemy wiedzieć, czy Putin jest despotą, czy też nie? Czy odtworzy strukturę podobną do byłego Związku Radzieckiego? Czy światu grozi nowa zimna – a być może nawet nuklearna – wojna?
Tymczasem mamy do czynienia z kolejnym z eksperymentów, których obiektem stała się Rosja. Tego eksperymentu nie przeprowadza jednak partia komunistyczna, lecz FSB. Celem jest zdobycie całkowitej kontroli nad tym krajem – w imię nieograniczonej władzy dającej dostęp do niebotycznych pieniędzy, które z kolei torują drogę do władzy absolutnej. Pod rządami Sowietów wszyscy klepali biedę, nawet członkowie nomenklatury. Stalin i Breżniew posiadali władzę, ale nie mieli pieniędzy. Ich mieszkania, samochody i dacze należały do państwa. Nie posiadali jachtów ani samolotów; nie mogli urządzać hulanek za granicami kraju. Nie lokowali swych dzieci w zarządach największych rosyjskich korporacji. Członkowie nowej rządzącej korporacji – FSB – pożądają zarówno władzy, jak i pieniędzy: dla siebie, swoich dzieci, a także bliskich krewnych. Ze znalezieniem przykładów nie ma najmniejszych trudności. Syn byłego premiera Rosji, Michaiła Jefimowicza Fradkowa, zasiada w fotelu prezesa zarządu państwowego Banku Rozwoju i Handlu Zagranicznego (ros. Wnieszekonombank). Syn dyrektora FSB, Nikołaja Płatonowicza Patruszewa jest doradcą szefa koncernu Rosnieft’. Najmłodszy syn wicepremiera Siergieja Borysowicza Iwanowa pełni funkcję wiceprezesa Gazprombanku.
Droga Putina również jest znakiem całkowicie nowego zjawiska, nigdy dotąd niespotykanego w historii ludzkości. Wszyscy znani nam dyktatorzy cechowali się silną motywacją wewnętrzną i byli samozwańcami. Wszyscy sięgali po władzę, ryzykując własnym życiem oraz dotychczasową pozycją. Następnie musieli stawiać czoła jeszcze większym problemom i trudnościom. Zazwyczaj schodzili z tego świata tak, jak Trocki, Hitler, Mussolini, CeausGescu. Rzadziej opuszczali ziemski padół na wzór Franco, Mao, Tity i Pinocheta. W niektórych przypadkach wciąż nie wiemy z całą pewnością, czy dyktator zmarł śmiercią naturalną, czy też został usunięty przez rywali (Lenin i Stalin).
Putin nie musiał przedzierać się do prezydenckiego fotela. Został wybrańcem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji. To właśnie ten system – który agenci FSB często określają mianem „firmy” – sprawił, że prezydent Borys Nikołajewicz Jelcyn i rosyjscy oligarchowie wyznaczyli go na następcę.
Biograf Putina nie ma wyboru i musi przyznać, że pisanie jego życiorysu jest zajęciem nad wyraz nużącym. Prezydent Rosji jawi się bowiem jako postać nudna i pozbawiona wyraźnego charakteru, nie zaś jako osobowość barwna i charyzmatyczna. Putin nie posiada ego. Nie pała żądzą władzy, a jej sprawowanie nie sprawia mu radości. Przypomina on raczej zabawkę w rękach innych. Oligarchowie, którzy pomogli mu zostać prezydentem, byli przekonani, że to oni trzymają go w garści. Okazało się jednak, że ręce, które sterowały Putinem, należały do kompletnie innej struktury – do wspomnianej już wyżej f i r m y. Ręce te osadziły Putina na najwyższym urzędzie dlatego, że niepotrzebna im była osobowość barwna, charyzmatyczna i niezależna. Każda osoba większego formatu mogłaby polubić władzę i postanowić przedzierzgnąć się w dyktatora. A dyktatorzy zawsze sięgają w końcu po instrument zabójstwa. Historia zna bardzo wiele takich przypadków. W dodatku początkujący dyktatorzy zaczynają od usuwania tych, którzy należą do ich najbliższego kręgu, którzy wynieśli ich do władzy. Mordują własnych towarzyszy, kolegów i druhów. Przypadek Stalina okazał się pod tym względem bardzo pouczający. Dzisiejsi biznesmeni i starzy agenci państwowej bezpieki nie pragną wcale nowego Stalina. Bezbarwny i nieciekawy Putin odpowiada wszystkim. Czy istnieje ryzyko, że zdecyduje się on na złamanie konstytucji i pozostanie na urzędzie przez trzecią kadencję? Czy odrzuci monotonię oraz brak charakteru i postanowi stać się Stalinem? A jeśli tak, jaki będzie jego koniec: w stylu Tity czy raczej CeausGescu?
Za czasów sowieckich krajem rządziła jedna partia polityczna uzbrojona w komunistyczną ideologię. Pod rządami Putina liczne ugrupowania polityczne obecne w rosyjskim parlamencie (Duma Państwowa) są słabe. Nie jest to wcale przypadek. FSB nie ma interesu w konstruowaniu silnej partii, ponieważ każde ugrupowanie polityczne o dużych wpływach w sposób nieunikniony staje się rywalem w walce o władzę, a tym samym może stanowić bezpośrednie zagrożenie dla służb. To samo można powiedzieć o Dumie – jest słaba, podzielona i kontrolowana przez prezydenta. Nieprzypadkowy jest także brak ideologii; FSB nie wykazuje żadnego zainteresowania tą sferą, ponieważ każda ideologia prędzej czy później kończy się powołaniem do życia partii politycznej. Epitet „polityczna” określa zaś, że z natury rzeczy partia taka dążyłaby do władzy (w przypadku Rosji wiąże się to z odebraniem tej władzy z rąk FSB).
Jedną z charakterystycznych cech FSB jako systemu jest ustawiczne dążenie do śledzenia i kontrolowania wszystkiego i wszystkich. Sprawowanie kontroli na poziomie indywidualnym jest trudne, żeby nie powiedzieć: niemal niemożliwe. Łatwiej jest kontrolować grupy. Aktywny segment dorosłej ludności kraju został więc zorganizowany w postaci szeregu grup. We wszystkich tych grupach (biznesowych, pozarządowych, partiach politycznych, etc.) są ulokowani funkcjonariusze FSB. Informują oni swoją organizację o wszystkim, co dzieje się wokół nich. Sprawy stają się trudniejsze, kiedy rzecz dotyczy ludzi młodych. Niechętnie organizują się oni w grupy, trudno ich kontrolować, a już skrajnie trudne jest przeniknięcie do ich szeregów, ponieważ pracownicy, agenci i informatorzy FSB są z reguły ludźmi w wieku dojrzałym. Dawne doświadczenia z epoki ZSRR mogą w tej sprawie okazać się pożyteczne; pomocne są też nowatorskie podejście oraz kreatywność. Jeśli jakaś grupa odnosi sukces – jak ruch „Nasi” – zostaje przejęta i wykorzystana do wzmocnienia siły i wpływów FSB. To eliminuje ewentualność, że mogłaby ona stać się strukturą rywalizującą.
Dzisiaj stało się jasne, że „Operacja »Następca«” – w ramach której zainstalowano Putina w fotelu prezydenta Rosji – będzie miała swój dalszy ciąg. Poszukiwany jest już zapewne klon Putina, który zatroszczy się o interesy FSB przez następne cztery do ośmiu lat. W miejsce Władimira Władimirowicza, który po prostu musi odejść w 2008 roku, o ile nie chce zostać drugim Stalinem, korporacja FSB podstawi inną nudną postać o niewielkich ambicjach, która wyżej niż własne ego cenić będzie rolę FSB.
We współczesnym świecie FSB funkcjonuje jak korporacja. Woli kogoś przekupić lub zniewolić, niż zabijać. Niemniej jednak jest to organizacja złożona z zabójców. Jeśli jej decydenci dojdą do przekonania, że trzeba bronić się przed nadchodzącym nieuchronnie zagrożeniem – zagrożeniem, którego nie da się dłużej utrzymać w ryzach – wtedy organizacja ta będzie zabijać. Takie były przyczyny zabójstwa Anny Politkowskiej oraz Aleksandra Walterowicza Litwinienki. Każde z nich prezentowało poważne zagrożenie dla korporacji FSB. Żadnego z tych dwojga nie dało się ani kontrolować, ani tym bardziej kupić.
Na ironię zakrawa fakt, że polityczni przywódcy niekiedy przechodzą do historii w rezultacie wydarzeń błahych i niewartych zapamiętania – przynajmniej z ich punktu widzenia. Wiemy już, że prezydent Putin w Wielkiej Brytanii zostanie zapamiętany jako osoba, która posłużyła się radioaktywnym polonem w celu otrucia swego politycznego przeciwnika w centrum Londynu. Co do innych krajów – nie wyciągajmy nazbyt pospiesznych wniosków. Putin wciąż dysponuje czasem, aż do maja 2008 roku. A może ma tego czasu więcej?

Jurij Felsztinski
7 października 2007
Boston