Strona główna / Albumy / Katyń

Aktualności

23.06.2021

Wojciech Karolak nie żyje

Z ogromnym smutkiem żegnamy Wojciecha Karolaka, wybitnego jazzmana, świetnego autora, mądrego i dobrego człowieka, największego Zająca na świecie.

Wywiady

23.06.2021

Daję głos tym, którzy go nie mają - wywiad z Marcinem Margielewskim

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Marcinem Margielewskim. Z autorem książki "Koszmar arabskich służących" rozmawiał Artur Krasicki z Lubimyczytac.pl.

Posłuchaj i zobacz

24.07.2021

Rozmowa Agnieszką Cubałą

Zapraszamy do wysłuchania podcastu z Agnieszką Cubałą, autorką książki "Warszawskie dzieci '44. Prawdziwe historie dzieci w powstańczej Warszawie".

Bestsellery

TOP 20

  1. Koszmar arabskich służących Marcin Margielewski
  2. Gorzka czekolada i inne opowiadania o ważnych sprawach Praca zbiorowa
  3. Modelki z Dubaju Marcin Margielewski

Fotogaleria

więcej »

Katyń

Andrzej Wajda

Odzyskanie niepodległości w 1989 roku było chwilą, która wreszcie pozwalała rozpocząć realizację filmu o Katyniu. Nie stało już na przeszkodzie kłamstwo katyńskie, obowiązujące od 1945 roku, że zbrodni tej dokonali Niemcy. Jak zatem wytłumaczyć, że potrzebne było tyle lat, aby ten film powstał?
Odpowiedź nie jest trudna, choć niełatwo ją objaśnić. Dlaczego wśród polskich powieści nie ma ani jednego dzieła, które opisałoby ten fakt? Myślę, że trudność nie leżała w cenzurze, która uniemożliwiała wydrukowanie powieści o Katyniu. Przecież wielu polskich pisarzy mieszkało poza jej zasięgiem, a i drugi obieg od lat też dawał szansę. Myślę, że trudność leżała w samym temacie, w ujęciu go w formie fabularnej.
Po długim namyśle i wielu próbach miałem pewność, że pierwszy film o Katyniu nie może stawiać sobie za cel odkrycia całej prawdy o tym wydarzeniu, gdyż została ona już ujawniona zarówno w historycznym, jak i politycznym aspekcie.
Zbrodnia Stalina i zdradzieckie wymordowanie polskich jeńców wojennych, których prawa uświęcone były przez lata międzynarodowymi ustawami; tajny układ Ribbentrop-Mołotow i 17 września 1939; kłamstwo po ujawnieniu przez Niemców grobów katyńskich i zerwanie stosunków ZSRR z Rządem Polskim w Londynie, tajemnica katyńska za czasów PRL-u i ostateczna prawda potwierdzona dokumentami, które otrzymał Rząd Polski po 1998 roku… Wszystko to dla dzisiejszego widza stanowić może tylko tło wydarzeń, jakimi są ludzkie losy, gdyż tylko one – pokazane na ekranie – mogą poruszyć widzów, w przeciwieństwie do faktograficznej relacji, dla której jest miejsce w pisanej historii tamtych czasów.
Znam wszystkie dotychczasowe próby scenariuszowe, których słabością jest – jak sądzę – umieszczanie akcji w obozie kozielskim, wśród ofiar zbrodni. Życie obozowe, przesłuchania, oczekiwanie na deportację na Zachód – wszystkie te wydarzenia nie mają z samą zbrodnią wiele do czynienia, gdyż ani zachowanie oficerów, ani strażnicy lub kierownictwo obozu nie miało żadnego wpływu na decyzję o likwidacji tysięcy polskich oficerów pogrzebanych w Katyniu, Miednoje i innych miejscach.
Mając świadomość niepowodzeń podobnych prób, poszedłem zupełnie inną drogą. Pamiętam dobrze niepokoje, nadzieje i rozpacz Matki, która do końca swego życia w 1950 roku oczekiwała znaku od ojca – jeńca obozu w Starobielsku.

Prawdziwym tematem dla filmu o Katyniu jest tajemnica i kłamstwo, które tę zbrodnię czyniły przez lata tematem tabu – ostatecznym „sprawdzianem lojalności wobec ZSRR”. Cóż z tego, że dziś prawda znana jest powszechnie, a dokumenty przekazane przez władze Rosji zawierają rozkaz likwidacji obozów z podpisem Stalina? Nadal jedynym tematem dla filmowej opowieści o tej zbrodni mogą być nie ofiary, lecz ich rodziny, zadające sobie pytanie: „Dlaczego?” I nie znajdujące na nie żadnej sensownej odpowiedzi.
Z tych względów widzę mój film o Katyniu jako opowieść o rodzinie rozłączonej na zawsze,
o wielkich złudzeniach i brutalnej prawdzie. Słowem, film o indywidualnym cierpieniu, a nie wszechobecnej polityce. Dlatego pomijam pytania, na które padły już odpowiedzi, a przywołuję obrazy mające znacznie większą pojemność uczuciową.
Anna swoim zachowaniem przypominała mi moją Matkę – nigdy niepogodzoną z faktem, że Ojciec nie wrócił z wojny, poszukującą nieustannie jakichkolwiek śladów potwierdzających jej nadzieje.
Dlatego nadałem scenariuszowi formę osobistej opowieści, do bólu okrutnej, której bohaterami są nie ci, którzy giną, ale kobiety, które czekają, żyjąc nadzieją każdego dnia i każdej chwili, przeżywają cierpienia niepewności i oczekiwania powrotu. To oczekiwanie niech będzie tematem tej opowieści. Wierne i niezachwiane niczym w pewności, że wystarczy otworzyć drzwi, a stanie w nich oczekiwany mężczyzna – mąż i ojciec!