Strona główna / Humanistyka / Jan Paweł II / Narodziny pokolenia JP2

Aktualności

08.07.2020

Spotkanie z Wiktorem Krajewskim w Warszawie

We wtorek 21 lipca o godz. 18:00 zapraszamy do Restauracji Endorfina Foksal w Warszawie (ul. Foksal 2) na spotkanie z Wiktorem Krajewskim, autorem książki "Chciałbym nigdy cię nie poznać".

Wywiady

26.02.2020

"Uwielbiam móc pisać w piżamie"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Kelly Irvin, autorką serii "W krainie amiszów"

Posłuchaj i zobacz

10.06.2020

Przemysław Staroń o książce "Sposób na matmę" Vanessy Vakharia

Zapraszamy do obejrzenia nagrania w którem Przemysław Staroń (Nauczyciel Roku 2018) opowiada m. in. o książce "Sposób na matmę" Vanessy Vakharia.

Bestsellery

TOP 20

  1. Red, White & Royal Blue Casey McQuiston
  2. Aksamitka Grażyna Jeromin-Gałuszka
  3. Franka. W obcym domu Wioletta Sawicka

Fotogaleria

więcej »

Narodziny pokolenia JP2

Paweł Zuchniewicz

„Szukałem was, a wy przyszliście do mnie. Dziękuję wam” - tak według świadków brzmiały ostatnie słowa Jana Pawła II do młodzieży. Papież wyszeptał je na łożu śmierci, słysząc dochodzące z placu Świętego Piotra okrzyki młodych ludzi, którzy przyszli, aby towarzyszyć mu w jego ostatniej podróży.
Świat zadziwił się wówczas wyrażoną w sposób masowy i spontaniczny miłością młodych do Papieża z Polski.
W czasie swojego długiego pontyfikatu Jan Paweł II wypowiedział wiele słów. Ich echo brzmi do dziś w życiu wielu ludzi.

Pamiętam że kiedy byłem młody, tak jak Wy, i czytałem Ewangelię, to dla mnie najsilniejszym argumentem za prawdziwością tego, co czytam, było to, że tam nie ma żadnej taniej obietnicy. Mówił swoim uczniom prawdę zupełnie surową: nie spodziewajcie się, żadne Królestwo z tego świata, żadne siedzenie po prawicy i po lewicy w znaczeniu urzędów tego przyszłego, mesjańskiego Króla. Mesjański Król pójdzie na krzyż i tam się sprawdzi. Potem zmartwychwstanie, da wam siłę, da wam moc Ducha Świętego, że potraficie przed światem dawać świadectwo Temu Ukrzyżowanemu. Ale żadnej taniej obietnicy. Na świecie ucisk mieć będziecie. Mnie to bardzo przekonywało, ponieważ normalnie ludzie starają się pociągać innych obietnicami. Obietnicami, karierą, korzyściami: co ci z tego przyjdzie, będziesz miał z tego to a to, a tamto . . . Rzeczywiście, można tak pójść. Chrystus - nic z tego.
Jan Paweł II, Kraków, kuria, 10 czerwca 1987

Co to znaczy: „czuwam”? To znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia. Że tego sumienia nie zagłuszam i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawiać, przezwyciężać je w sobie. To taka bardzo podstawowa sprawa, której nigdy nie można pomniejszać, spychać na dalszy plan.
Nie. Nie! Ona jest wszędzie i zawsze pierwszoplanowa. Jest zaś tym ważniejsza, im więcej okoliczności zdaje się sprzyjać temu, abyśmy tolerowali zło, abyśmy łatwo się z niego rozgrzeszali. Zwłaszcza jeżeli tak postępują inni. (...) Czuwam - to znaczy dalej: dostrzegam drugiego. (...) Czuwam - to znaczy: miłość bliźniego - to znaczy: podstawowa międzyludzka solidarność.
Jan Paweł II, Jasna Góra, 14 sierpnia 1991

Papież przerwał na chwilę. Już raz mówił tutaj te słowa. Wiele lat temu, w 1983 roku, podczas drugiej pielgrzymki do Polski. Półtora roku po wprowadzeniu stanu wojennego, osiem miesięcy po delegalizacji związku Solidarność spotkał się z młodzieżą na Jasnej Górze świadom, że czekają na jego wsparcie. Wtedy oczywiście mówił po polsku, teraz te słowa powtarzał po hiszpańsku:
- Aqui ya he pronuciato una vez estas palabras en Jasna Góra, durante l'encuentro con los jovenes en 1983, ano particularmente dificil para Polonia. Te słowa już raz tu wypowiedziałem, na Jasnej Górze, na spotkaniu z młodymi. Było to w bardzo trudnym dla Polski roku 1983.
Pamiętał dobrze tamten czerwcowy wieczór, kiedy przyjechał tu o podobnej porze jak dziś. Błonia pod jasnogórskim szczytem też były pełne ludzi. Tak się cieszyli tym powiewem wolności, że nie dali mu dojść do słowa. Zawołał wtedy:
- Chciałem was zapytać, czy pewien człowiek z Rzymu, który przyjechał do Polski i dzisiaj jest na Jasnej Górze, ma prawo zabrać głos?
- Mów do nas, mów do nas! - odezwały się okrzyki. - Bliżej nas! - wzywali ludzie.
- Czy mnie słyszycie? - zawołał jeszcze raz i zszedł niżej.
Musiał bardzo uważać. Wiedział, że w takiej masie łatwo może dojść do niekontrolowanego wybuchu. A ludzie mieli już dość tej władzy, zakłamania, kompletnego braku perspektyw. Rozumiał ich. Oni to odczuli, gdy z jego ust padło zakazane słowo „solidarność”. Chyba dlatego chcieli go posłuchać, gdy na zakończenie tamtego apelu prosił, aby „rozchodząc się stąd, zanieśli w swoich sercach pokój, łaskę, skupienie”.
Następna pielgrzymka w 1987 roku upewniła go, że perspektywy zmian są już bardzo bliskie. Te przeczucia okazały się słuszne.
W sierpniu 1989 pojechał do Composteli w Hiszpanii. W tym największym w średniowieczu centrum pielgrzymkowym Europy przewodniczył w obchodach kolejnego Światowego Dnia Młodzieży. Wiedział już, że obrady Okrągłego Stołu i wybory czerwcowe w Polsce były tylko preludium do wydarzeń, które z coraz większą szybkością następowały po sobie w krajach bloku komunistycznego. Na Węgrzech rozpoczęły się rozmowy między opozycją a rządem w sprawie zmian politycznych. W Czechosłowacji sygnatariusze Karty 77 wystosowali do władz oficjalną petycję, żądając przeprowadzenia zmian. Obywatele NRD masowo uciekali do innych państw bloku komunistycznego, aby stamtąd przedostać się do Republiki Federalnej. Najbardziej zaskakujące w tym wszystkim było to, że nikt już się nie bał, że nikogo nie zamykano w więzieniu, a Związek Radziecki patrzył na to wszystko bez emocji i zdenerwowania.
Bezpośrednio po powrocie z Composteli mógł powiedzieć, że „po upływie wielu stuleci to sanktuarium pozostaje uprzywilejowanym miejscem, skąd jak z latarni morskiej światło chrześcijaństwa płynie na Europę, na tę starą Europę, znajdującą się w przededniu zjednoczenia, ważnego etapu swej historii, obliczu trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa - na Europę, która na nowo musi przyjąć Ewangelię Chrystusa”.
Od tamtych wydarzeń minęły dwa lata. Spotkanie na Jasnej Górze - w największym sanktuarium Europy Wschodniej - w jakiś sposób dopełniało tamto spotkanie w Composteli. W ten wieczór 14 sierpnia 1991 roku nikt jeszcze nie wiedział, że wkrótce historia dopisze jeszcze jeden rozdział do tych wydarzeń.
Cztery dni później w Związku Sowieckim doszło do zamachu stanu. Przebywający na Krymie prezydent Michaił Gorbaczow został aresztowany, a władzę przejął Komitet Stanu Wyjątkowego. Do Moskwy wkroczyły oddziały wojskowe. Na ulicach pojawiły się czołgi.
Prezydent Federacji Rosyjskiej Borys Jelcyn nie poparł puczu. Wokół parlamentu w Moskwie zebrało się wiele tysięcy ludzi, na niektórych ulicach ustawiono barykady. Po tygodniu przywódcy puczu zostali aresztowani. Uwolniono Michaiła Gorbaczowa. W tym czasie niepodległość ogłosiły Ukraina, Białoruś, Łotwa i Estonia. Kilka miesięcy później - 8 grudnia 1991 roku - w rządowej daczy w Wiskulach na terenie Puszczy Białowieskiej spotkali się Borys Jelcyn, Stanisław Szuszkiewicz (przewodniczący Rady Najwyższej Białorusi) i Leonid Kuczma (prezydent Ukrainy). Wypowiedzieli zawarty w 1922 roku układ, na mocy którego powstał Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Imperium padło.

Jesteście naśladowcami tych młodych ludzi, którzy z gałązkami oliwnymi w dłoniach szli przed Chrystusem wjeżdżającym do Jerozolimy i wznosili okrzyki na Jego cześć. Dzisiaj wy, młodzi z wszystkich kontynentów, wyznajecie wiarę w Chrystusa, który jednoczy nas w radosnej wspólnocie dialogu i solidarności, i razem zmierzacie ku szczęściu, którym On nas obdarza. Jako znak różnorodności waszych krajów i kultur wybraliście tęczę; wyrażacie w ten sposób wdzięczność za przymierza zawarte przez Boga ze stworzeniem aż do ostatecznego przymierza, przypieczętowanego krwią Zbawiciela.
Jan Paweł II, Paryż, 21 sierpnia 1997

- Jak pan myśli, ilu nas tu jest? - zapytał kardynał Paul Poupard, przewodniczący Papieskiej Rady Kultury, generała Philippe'a Morillona, dawnego dowódcę sił pokojowych ONZ w Bośni, a obecnie członka międzyministerialnego komitetu przygotowującego Światowy Dzień Młodzieży. Stali w pobliżu wieży Eiffla i czekali na Papieża, który już wkrótce miał przybyć na uroczystość powitalną z młodzieżą.
- Niech ksiądz kardynał sam sobie odpowie - powiedział Morillon.
- Dzisiaj jest nas pół miliona, w niedzielę będzie milion - zaryzykował Poupard.
- Potwierdzę to Eminencji w sobotę wieczorem - odparł generał.
Zaczynało się coś niezwykłego. W ciągu czterdziestu ośmiu godzin, między inauguracją Światowego Dnia Młodzieży a przyjazdem Papieża, Paryż zmienił się nie do poznania. Wyludnione z powodu wakacji miasto zapełniło się dziesiątkami tysięcy młodych uśmiechniętych ludzi.
Bez alkoholu, bez papierosów. Czapki we wszystkich kolorach, słomkowe kapelusze, czapki bejsbolowe, chustki, kapelusze. W jednym miejscu, czekając na Papieża, ucinają sobie drzemkę w cieniu, gdzie indziej skrapiają się wodą, aby zaznać nieco ochłody. A jeszcze gdzie indziej tańczą - tak dziennikarz „Le Figaro” opisywał młodych czekających na Papieża na Polach Marsowych, a podobne sceny można było w tych dniach zaobserwować w całym mieście. Paryż odmłodniał i poweselał.
Nazajutrz dziennik „Le Figaro” pisał: W swoich pierwszych słowach mówił o tym, czego młodym najbardziej brakuje: „Biskup Rzymu chce wam powiedzieć, że ma do was zaufanie”. Proponuje im rzecz najlepszą: „Jesteście nadzieją świata, wy, którzy pragniecie życia wciąż piękniejszego, opartego na wartościach moralnych i duchowych, które czynią wolnymi i które kierują nas ku wieczności”.
Nie spodziewałem się czegoś takiego - mówił dziennikarzowi „Le Figaro” Thierry z diecezji Moulin. - Co za wspaniały nastrój. To o wiele więcej, niż oczekiwaliśmy.
Nie tylko oni. Pola Marsowe zostały dosłownie zalane młodymi pielgrzymami. Olbrzymia przestrzeń o długości kilometra i szerokości 220 metrów wypełniła się różnokolorową rzeszą sięgającą aż do wieży Eiffla, na której elektroniczny zegar odmierzał lata, miesiące, godziny i sekundy, które pozostały do roku 2000.
„Teraz już wiemy, dlaczego pewien inżynier skonstruował tę wieżę: to dlatego, żeby wokół niej mogła się zebrać młodzież z całego świata” - powiedział Papież na zakończenie uroczystości.
A potem z ojcowską troską dodał: „Sugestia na dziś wieczór: śpijcie dobrze!”.