Strona główna / / Wywiady / Firma

Nowości

Palmiry. Zabić wszystkich Polaków

Mariusz Nowik
Cena detaliczna: 43,00 zł

Meneliki nowe, czyli wina Tuska i logika białoruska

Krzysztof Daukszewicz
Cena detaliczna: 39,99 zł

Ostatnie dni Sylvii Plath. Biografia

Carl Rollyson
Cena detaliczna: 43,00 zł

Zapowiedzi

Jedną nogą w niebie

Izabella Frączyk
Cena detaliczna: 39,99 zł

Do jutra

Jeffery Deaver
Cena detaliczna: 42,00 zł

Zostaw świat za sobą

Rumaan Alam
Cena detaliczna: 39,99 zł

Bestsellery

TOP 20

  1. Billy Summers Stephen King
  2. Martwiec Katarzyna Puzyńska
  3. Red, White & Royal Blue Casey McQuiston
01.04.2008

Firma

Rosja stała się poligonem, na którym służby specjalne trenują umiejętności sprawowania władzy - mówi rosyjski historyk Jurij Felsztinski, autor książki „Korporacja zabójców”, w rozmowie z Michałem Kacewiczem z "Newsweeka".

NEWSWEEK: Na stronach pana książki przyszłość Rosji maluje się w ciemnych barwach...

JURIJ FELSZTINSKI: Jako historyk jestem jednak optymistą. Dzisiejszą Rosję trzeba oceniać w odniesieniu do historii. Jeśli za punkt odniesienia brać rok 1991 i rozpad Związku Radzieckiego, to oczywiście okres rządów Władimira Putina jest wielkim krokiem wstecz. Ale jeśli popatrzeć na punkt zwrotny w historii Rosji, czyli rok 1917 i rewolucję październikową, to mamy jednak do czynienia z postępem. Nie mamy już komunistycznej dyktatury, funkcjonuje gospodarka rynkowa, są jakieś elementy wolności słowa, możemy swobodnie podróżować. Patrząc z takiej perspektywy historycznej, jest postęp. Nie usprawiedliwiam w ten sposób Putina, ale próbuję znaleźć historyczny kontekst

Patrząc z zewnątrz, odnosimy wrażenie, że Rosjanie nie mają wpływu na władzę, że to władza odgórnie kreuje społeczeństwo, stosuje inżynierię społeczną. Stąd wybory, których wynik znamy trzy miesiące wcześniej, kreowanie partii politycznych i żonglowanie imperialną retoryką.

70-80 proc. ludzi, którzy rządzą Rosją na różnych poziomach, to agenci i funkcjonariusze służb specjalnych. Im wyższy poziom władzy, tym ich więcej. A ludzie wychowani przez KGB czy FSB to bardzo specyficzny typ człowieka. Są przede wszystkim lojalni wobec firmy". Nie tolerują zdrady. Przykład Litwinienki jest jasny: zdrajcom się nie wybacza. Służby kierują się również swoimi zasadami w rządzeniu Rosją. Postrzegają społeczeństwo jak pole działania swojej agentury. Patrzą na Rosję trochę tak jak radzieccy agenci na zachodnie demokracje w czasie zimnej wojny. Dlatego z powodzeniem stosują inżynierię społeczną, umiejscawiają swoich agentów w najważniejszych instytucjach społecznych: we władzach lokalnych, mediach, firmach. Ich największą bronią jest jednak cynizm. Mogą być zarówno liberałami, jak i imperialistami. Ideologia nie ma dla nich znaczenia, traktują ją instrumentalnie, by zyskać poparcie społeczne. Oczywiście bardziej niż realnej walce o rząd dusz ufają sprawdzonym metodom: kontroli mediów, propagandzie i fałszowaniu wyborów.

Dlaczego nazywa pan klan ludzi wywodzących się z tajnych służb „korporacją”?

Bo oni rządzą Rosją, tak jak się to robi w wielkiej firmie. Putin i jego koledzy sami weszli do zarządu korporacji. Są w nim również Siergiej Iwanow, Dmitrij Mie-dwiediew, Wiktor Iwanow, Igor Sieczin. Nie znamy jednak wszystkich członków - to właśnie największa tajemnica współczesnej Rosji: kto jest w zarządzie i jak są podzielone wpływy Nie wiemy, czy Putin miał pakiet kontrolny, czy tylko 49 proc. akcji, i jakie udziały przypadły Miedwie-diewowi. Może zgodnie z zasadami teraz to on dostanie pakiet kontrolny, a Putin zachowa jedynie spory pakiet Moim zdaniem zarządzanie korporacją jest w dużym stopniu kolegialne i obowiązuje specyficzny kodeks pracy. Odejście Putina oznacza, że korporacja nie toleruje dożywotnich dyrektorów. To mimo wszystko duże osiągniecie, także dla Rosji, bo u nas od 1918 r. przywódcy - z wyjątkiem Michaiła Gorbaczowa, któremu rozpadło się państwo, i Borysa Jelcyna - rządzili aż do śmierci.

Rozmawiał Michał Kacewicz, Newsweek, 13/2008, 30.03.2008

wersja do druku