Strona główna / / Wywiady / Daję głos tym, którzy go nie mają - wywiad z Marcinem Margielewskim

Nowości

Maria Czubaszek. W coś trzeba nie wierzyć

Violetta Ozminkowski
Cena detaliczna: 42,00 zł

Weekend

Sherri Smith
Cena detaliczna: 39,99 zł

Zaopiekuj się mną

Helen J. Rolfe
Cena detaliczna: 39,99 zł

Zapowiedzi

Neon

G.S. Locke
Cena detaliczna: 43,00 zł

Pół roku na Saturnie

Małgorzata Sidz
Cena detaliczna: 39,99 zł

Nowy początek

Magdalena Kawka
Cena detaliczna: 39,99 zł

Bestsellery

TOP 20

  1. Billy Summers Stephen King
  2. Martwiec Katarzyna Puzyńska
  3. Red, White & Royal Blue Casey McQuiston
23.06.2021

Daję głos tym, którzy go nie mają - wywiad z Marcinem Margielewskim

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Marcinem Margielewskim. Z autorem książki "Koszmar arabskich służących" rozmawiał Artur Krasicki z Lubimyczytac.pl.





Czujesz się człowiekiem sukcesu, pisarzem spełnionym?


W zawodach związanych z tworzeniem poczucie spełnienia raczej nie występuje. To musiałoby chyba oznaczać, że napisałem już wszystko, co chciałem napisać, a ja jestem daleki od tego. Ale uczciwie muszę przyznać, że mam poczucie sukcesu, o którym nawet nie śmiałem marzyć. Żyję z pisania i to na dobrym poziomie, co w naszym kraju nie jest dane wszystkim autorom. Bardzo ten przywilej doceniam.

Jakie cechy charakteru powinien posiadać pisarz, aby być dobrym i autentycznym w tym, co robi?

Ciekawość. Przede wszystkim ciekawość. To gwarancja tego, że jego twórczość też będzie ciekawa, ale to oczywiście bardzo subiektywne odczucie, bo każdy autor odpowiedziałby zapewne inaczej na tak zadane pytanie. Ja przede wszystkim rozmawiam z moimi bohaterami, choć nie robię z nimi klasycznych wywiadów. Gdy w mojej głowie ich historia układa się w całość, znikam i piszę. Później następuje czasochłonny etap konsultacji, poprawiania, kreślenia i przepisywania.

Nazwałbyś siebie rzemieślnikiem czy artystą?

Kiedy zbierałem materiał do swojej pierwszej książki „Jak podrywają Szejkowie” łudziłem się, że będzie to dziennikarska robota, reportaż o życiu szejków. Szybko jednak ostudzono moje zapędy. Jeśli chcesz poznać prawdę o szejkach, musisz grać według wyznaczonych przez nich reguł, a reportaż rządzi się zupełnie innymi prawami, jest bezkompromisowy, nie idzie na ustępstwa. Dlatego wybrałem formę powieści i mam nadzieję, że piszę je jak dobry rzemieślnik.

Masz swoje sprawdzone literackie rytuały? Jesteś przesądną osobą?

Nie, nie jestem przesądny. Mam poczucie, że światem rządzi dobra i zła energia, ale nie chcę tego ubierać w przesądy czy religie. Staram się generować jak najwięcej dobrej, pozytywnej energii i mam nadzieję, że jeśli nawet jakieś przesądy są prawdziwe i miałyby mi zaszkodzić, to ona mnie przed nimi zawsze obroni.

Piszesz o brutalnej rzeczywistości Bliskiego Wschodu. Ale to tylko jedna strona medalu arabskiego świata. W jaki sposób starasz się przełamywać to stereotypowe myślenie?

Opisuję dramatyczne historie z Bliskiego Wschodu, ale staram się pokazywać, że ten region nie powinien być jednoznacznie oceniany. Żyjemy w świecie, w którym uproszczenia i prosta kategoryzacja robią furorę, bo objaśniają nam świat bez konieczności zgłębiania wiedzy na jego temat. To dlatego Bliski Wschód jest ofiarą tak wielu, często krzywdzących, stereotypów. Najbardziej donośny i znany z nich głosi, że oni są źli, a my dobrzy. Nic bardziej mylnego. Różnimy się pod wieloma względami, ale jesteśmy tak samo źli. Na szczęście jesteśmy też tak samo dobrzy.

Wierzysz, że książki pomagają zmieniać świat na lepsze? Co jest Twoją główną motywacją, kiedy siadasz do klawiatury?

Bardzo chciałbym, aby literatura zmieniała naszą rzeczywistość na lepsze, ale w to nie wierzę. Wśród moich Czytelniczek i Czytelników są osoby, które po lekturze moich książek zaczęły wspierać akcje charytatywne w biednych krajach, a ja odbieram to jako ogromny zaszczyt. Ale z drugiej strony wiem też, że to nie wystarczy, aby zmienić świat.

Zdarzają Ci się twórcze kryzysy?

Przez wiele lat pracowałem w korporacjach. Jako dziennikarz, później też w innych rolach. I wiem, że na niemoc najlepsza jest świadomość deadline'u - tego, że goni cię termin. Nic nie motywuje bardziej niż widmo wstydu związanego z tym, że się spóźnię. A ja bardzo nie lubię się spóźniać!

Jak rodzina, najbliżsi i znajomi reagują na Twoją twórczość? Zdarzają się im krytyczne uwagi?

Zdarzają, choć rzadko, ale bliskim trudno jest zdobyć się na obiektywizm. Mimo że zawsze jako pierwsi czytają moją kolejną książkę, nigdy nie biorę ich zdania superserio. Najważniejsza jest dla mnie opinia mojego redaktora, którego podziwiam za wiedzę, za to, że czyta książki, o których istnieniu ja nie mam nawet pojęcia i za to, że ma nieprawdopodobnego nosa do rynku wydawniczego. On po prostu wie, jak trafić do serc Czytelników.

W swojej najnowszej książce, „Koszmarze arabskich służących”, namówiłeś pochodzącą z Indonezji Ekę, by opowiedziała tragiczną historię swojej mamy i cioci, które stały się ofiarami współczesnego systemu niewolnictwa. Która z historii najbardziej Tobą wstrząsnęła?

To druga odsłona serii Niewolnicy, zapoczątkowanej przez "Modelki z Dubaju". Trudno jednak wybrać najbardziej wstrząsającą opowieść, bo wszystkie historie mrożą krew w żyłach. Niestety, świat odwraca od nich głowę, bo jest to łatwiejsze i wygodne. Rzadko ktoś, kto zachwyca się na przykład wieżowcami Dubaju, pochyla się nad koszmarnym losem tych, którzy je zbudowali. Podziwiamy fakt, że wiele arabskich rodzin ma służących, ale nie podziwiamy już samych służących. Nie chciałbym jednak, aby zabrzmiało to jak oskarżenie o znieczulicę. Sam mieszkałem w luksusowym Dubaju i nie zaprzątałem sobie głowy jego mrocznymi kulisami. Teraz swoimi książkami spłacam ten swoisty dług, pokutuję i daję głos tym, którzy go nie mają.

Swoją literaturę określasz mianem obyczajowej, opartej na prawdziwych wywiadach. A Ty jaki rodzaj literatury lubisz najbardziej?

Dobra drama to jest to! Może być kryminał, może być obyczajówka, ale nie może być zbyt romantycznie lub zbyt krwawo. Dreszcze i intelektualne intrygi jak najbardziej mile widziane!

A co robi Marcin Margielewski po godzinach? Spędzasz czas aktywnie czy raczej z pilotem w dłoni?

Kiedy pracuję, to bardzo intensywnie i niemal bez przerwy, a potem wyjeżdżam w daleki świat. Uwielbiam Azję i Bliski Wschód. Uciekam tam, kiedy tylko mogę, niestety obecna sytuacja nie sprzyja podróżom.

Co jeszcze, oprócz wojaży, sprawia Ci radość?

Sporo czytam, jestem też kinomanem i zdarza mi się zarwać noc, oglądając cały sezon jakiegoś hitowego serialu. Ostatnio dołączyłem również do sporego pandemicznego grona posiadaczy działek na wsi pod Warszawą. W ciągu trzech miesięcy stanął tam wygodny i przytulny domek i mam zamiar tam się właśnie resetować. Będę też tam zapewne pisał, przynajmniej do późnej jesieni. Pracuję obecnie nad trzecią, prawdopodobnie ostatnią książką z serii "Niewolnicy". Jej premiera zaplanowana jest jeszcze na ten rok, więc nie dam Wam w tym roku o sobie zapomnieć! (śmiech).


Przeczytaj fragment powieści "Koszmar arabskich służących".

wersja do druku