Strona główna / Literatura polska / Windziarz Pana Boga

Aktualności

15.12.2017

Paszporty Polityki 2017

Z przyjemnością informujemy, że Paweł Maślona (jeden z bohaterów książki Od Munka do Maślony) oraz Norman Leto (współautor książki Detoks. Zdzisław Beksiński, Norman Leto. Korespondencja, rozmowa) zostali nominowani do Paszportów Polityki 2017!

Wywiady

03.11.2017

Do dystansu mam dystans

Rozmowa z językoznawcą profesorem Jerzym Bralczykiem, autorem książki „1000 słów” o słowach niepokojących, obiecujących i tych, którym na nas nie zależy.

Posłuchaj i zobacz

13.10.2017

Pan Poeta dla najmłodszych!

Jeśli nie znacie jeszcze książek Pana Poety, zapraszamy do obejrzenia krótkiego filmu o tej wyjatkowej serii dla najmłodszych!

Bestsellery

TOP 20

  1. Splątane korzenie Virginia C. Andrews
  2. Podwójne życie reporterki. Fallaci. Torańska Remigiusz Grzela
  3. Dwie rodziny Joanna Miszczuk

Windziarz Pana Boga

Andrzej Szmilichowski

Leonard Neuger

Opowiadania staroświeckie

Ambicją Szmilichowskiego nie jest opisanie świata, takim jakim on dla większości czytelników jest. Nie przeczy on, rzecz jasna, że Wiedeń jest i leży w Wiedniu, że są wsie na Kaszubach, że istnieje Sztokholm, ludzie itp. Jego realizm polega nie na zaprzeczeniu temu wszystkiemu, tylko na rozwinięciu. Owszem, to wszystko, co uważamy za rzeczywistość, istnieje. Ten czas, do którego przywiązujemy aż taką wagę, istnieje. Ale nie jest ani jedyne ani najważniejsze. To są tylko nasze rachuby, złudzenia, prześlepienia. 

Polacy rozmawiają w zaświatach z Indianami bez problemów językowych, kontakt z Kaszubami z XVII wieku jest możliwy, przesłuchania zapewne prowadzone byłyby po niemiecku. To należy do porządku jego świata, podkreślam: to świat porozumienia. Możnaby powiedzieć, że to są opowiadania niesamowite, w których niesamowitość jest niemożliwa. Jak to jest w ogóle możliwe? 

Myślę, że są to opowiadania staroświeckie: starszego, miłego pana, który jest dobry i naprawdę lubi ludzi. Prawda, w jego opowiadaniach wspomina się rzeczy straszne: tortury, samobójstwa, rzezie (w pięknej przypowieści o Piekle). Ale góruje nad tym niejawne przekonanie o tym, że mamy gdzieś wpisane poczucie dobra. Dlatego w najciekawszym opowiadaniu właściwie Genesis odbywa się zawsze, na naszych oczach: Bóg stwarza wciąż dziewczynę i chłopaka, po przeanieleniu następuje przeczłowieczenie. I wszystko zaczyna się od początku: od jabłka podanego przez Ewę. Ale i to nieprawda: początku u Szmilichowskiego nie ma i nie ma końca. Jest wielki przepływ dobrych energii, nawet z Piekła można się wydostać, a śmierć jest zaledwie jeszcze jedną emigracją, gdzie, jak myślał kiedyś Swedenborg, zaprząta nas to, co w życiu.... 

Są to opowiadania staroświeckie w znaczeniu sposobu opowiadania: Szmilichowski sięga po utrwalone i bezpieczne sposoby opowiadania, pisze ładną polszczyzną o świetnym rytmie zdania. Pisze jasno i przejrzyście. Poza tym pisze zabawnie, jest tam dużo mądrości, której podstaw filozoficznych czy światopoglądowych nie musi się z autorem dzielić, i poczucia humoru. To jest proza łagodna, bo mówi o potrzebie łagodności i dobra na świecie tym i każdym innym. Polecam ją, działa jak healing. 

Fragment przemówienia prof. Leonarda Neugera z Uniwersytetu Sztokholmskiego podczas spotkania autorskiego Andrzeja Szmilichowskiego w Konsulacie RP w Sztokholmie, 27 maja 2008.