Strona główna / Literatura polska / Matki, żony, czarownice

Aktualności

22.05.2017

Tłumacz "Krótkiej historii rozumu" wyróżniony!

Jak zwykle podczas 8. Warszawskich Targów Książki ogłoszono wyniki konkursu o Nagrodę im. Jerzego i Hanny Kuryłowiczów. Wyróżnienie dla najlepszego przekładu książki z dziedzin matematyczno-przyrodniczej lub technicznej przypadło "Krótkiej historii rozumu" w tłumaczeniu Sebastiana Szymańskiego. Gratulujemy!

Wywiady

19.07.2017

Katarzyna Puzyńska: Kryminały pokochałam w dzieciństwie. Moja babcia była prokuratorem

Moja babcia była prokuratorem, zajmowała się sprawami kryminalnymi i opowiadała mi różne, przerażające nieraz historie. A potem się dziwiła, że wymyślam bajki o kościach - wspomina Katarzyna Puzyńska, autorka sagi kryminalnej o Lipowie.

Posłuchaj i zobacz

08.06.2017

Jenn Díaz o swojej książce

Zapraszamy do obejrzenia krótkiego filmiku, w którym Jenn Díaz  opowiada o swojej książe "Matka i córka".

Bestsellery

TOP 20

  1. Małżeństwo doskonałe. Czy ty wiesz, że ja cię kocham... Wojciech Karolak, Krystyna Pytlakowska
  2. Czarne narcyzy Katarzyna Puzyńska
  3. Chajzerów dwóch Filip Chajzer, Zygmunt Chajzer

Fotogaleria

więcej »

Matki, żony, czarownice

Joanna Miszczuk

Izabela Mikrut

Matki, żony, czarownice

Amatorki powieści obyczajowych o posmaku romansowo-historycznym tomem „Matki, żony, czarownice” Joanny Miszczuk będą bez wątpienia usatysfakcjonowane. Jest tu bowiem wszystko, czego od dobrej rozrywkowej lektury z tej dziedziny się oczekuje: misterne intrygi, tajemnice, damsko-męskie relacje, życiowe problemy, szczęścia i małe dramaty, a poza tym udana narracja i spokój w prowadzeniu fabuły. Joanna Miszczuk w stworzonym na potrzeby książki świecie czuje się wyśmienicie i ze strony na stronę coraz bardziej się rozkręca (aż w pewnym momencie można by jej zarzucić przesadę w zbyt odważnym wykorzystywaniu alternatywnych losów znanych postaci). Wybiera przy tym rekwizyt może trochę naiwny i kiczowaty – pierścień miłości i przebaczenia – który staje się łącznikiem historii kobiet, przedstawicielek niezwykłego rodu. Bo rzecz będzie o kobietach, które w życiu kierują się miłością i nie zawsze wychodzą na tym dobrze.

Bohaterką współczesną jest Asia. Asia ma za sobą kompletnie nieudane małżeństwo i związek, który zakończyła zdrada partnera. Matka Asi, Krystyna, niezaakceptowana w młodości przez rodzinę narzeczonego, wyszła za mąż z wyrachowania za oddanego jej wielbiciela. Wśród przodkiń Asi i Krystyny znajduje się między innymi kochanka Norwida czy kobieta spalona na stosie – oskarżona o czary kochanica inkwizytora. Joanna Miszczuk zagłębia się w przeszłość, by wydobywać z niej coraz bardziej malownicze historie. Wykorzystuje przy tym zdolność obserwacji (to zwłaszcza przy odwoływaniu się do aktualnej rzeczywistości), motywy baśniowe (kiedy do akcji wkracza los i naprawia to, czego nie udałoby się odbudowywać samym postaciom) i elementy historii najnowszej. Za to kiedy Miszczuk oddala się od teraźniejszości jeszcze bardziej, rezygnuje z realistycznych szczegółów (przynajmniej w warstwie narracji). Prawdopodobieństwo konstruuje z klisz i fragmentów ogólnie dostępnej wiedzy, nie wdaje się w zawiłe wyjaśnienia, które mogłyby zrujnować misternie układaną opowieść. W tomie „Matki, żony, czarownice” chodzi bowiem przede wszystkim o operowanie emocjami, na drugi plan wchodzi pogmatwana akcja.

Żeby nie zanudzić odbiorczyń, Joanna Miszczuk achronologizuje relację. Przeplata fragmentaryczne historie, pilnując jedynie dat i imion bohaterek w tytułach rozdziałów. O części faktów czytelniczki dowiadują się razem z postaciami, fascynacja przeszłością pozwala na ukazanie uniwersalnej siły miłości bez popadania w banały. Każda kobieta z rodu ma swoje skrzętnie skrywane tajemnice, do których dopuszczone zostaną jedynie zanurzone w lekturze panie. Miszczuk raz decyduje się na odejście od stereotypowych obrazów (bohaterka, która wyszła za homoseksualistę, a potem wdała się w romans z malarzem), raz te obrazy przywołuje (służąca u Niemca w czasach okupacji), ale nigdy nie pozostawia odbiorczyń obojętnymi na prezentowane historie.

Joanna Miszczuk ma dar opowiadania. Wpatrzona w najlepsze wzorce literatury rozrywkowej dla kobiet, tworzy książkę zgrabną i wciągającą, idealnie zrytmizowaną i, co nietypowe w powieściach tak mocno skupiających się na jednym uczuciu, silnie skondensowaną. Prowadzi, co ważne, własną narrację (raz tylko jej bohaterka za Joanną Chmielewską w scenie jakby przejętej od Marty Madery reaguje wzruszonym „zrobiłaś przyjęcie” na widok przekąski), nie daje się zwieść cudzym frazom, a dzięki postawieniu na fragmentaryczną i zwielokrotnioną opowieść, włącza do książki sporo zróżnicowanych fabułek. Z materiału na kilka jednowymiarowych czytadeł Miszczuk składa apetyczną książkę. „Matki, żony, czarownice” miejscami wydają się znajome czy proste do przewidzenia, ale przez większą część czasu pozwala cieszyć się ciekawą historią i relaksować przy sprawnie opowiedzianej całości. Na półce z literaturą rozrywkową tom „Matki, żony, czarownice” będzie z pewnością pozycją, do której chętnie się wraca.

Recenzja pochodzi z bloga tu-czytam.blogspot.com