Strona główna / Literatura polska / Matki, żony, czarownice

Aktualności

23.05.2017

Spotkanie z prof. Jeanem-Pierre'em Lasotą

Zapraszamy na spotkanie z prof. Jeanem-Pierre'em Lasotą oraz promocję książki "Czy Wielki Wybuch był głośny?" w poniedziałek 29 maja o godz. 17.00 w Astrobazie (ul. Wierzbicka 89/93) w Radomiu.

Wywiady

10.04.2017

Sarah Pinborough: to opowieść o mrocznej, uzależniającej stronie miłości

Sarah Pinborough, autorka bestsellerowych horrorów i thrillerów, opowiada o swojej nowej książce "Co kryją jej oczy".

Posłuchaj i zobacz

23.05.2017

Czym jest #SŁAWA?

Posłuchajcie Karoliny Korwin Piotrowskiej, która zaprasza do lektury swojej najnowszej książki.

Bestsellery

TOP 20

  1. Małe wielkie rzeczy Jodi Picoult
  2. Jerzy Dziewulski o polskiej policji Jerzy Dziewulski, Krzysztof Pyzia
  3. Masa o życiu świadka koronnego. Jarosław Sokołowski "Masa" w rozmowie z Arturem Górskim Artur Górski

Fotogaleria

więcej »

Matki, żony, czarownice

Joanna Miszczuk

Agata Podgajska

Siła miłości i przebaczenia

„Matki, żony, czarownice” to powieść o kobietach silnych, niezależnych i potrafiących brać to, czego zapragną.

„Matki, żony, czarownice” – już sam tytuł jasno sugeruje o kim i dla kogo jest ta książka. Joanna Miszczuk postawiła na kobiety. I po lekturze jej książki już wiem, że był to strzał w dziesiątkę. Zaczęło się jak zwykła, kobieca powieść obyczajowa, a zakończyło się jak bajka. I do teraz nie mogę się zdecydować, która z tych części urzeka bardziej.

Asia, współczesna kobieta pracująca, zamężna i dzieciata, jest najzwyczajniej w świecie szczęśliwa. Pytana przez przyjaciółki o to, co u niej słychać, szczerze odpowiedzieć może tylko „w porządku, po staremu”. Taki stan rzeczy nie mógł jednak trwać wiecznie. Powoli, niczym domek zbudowany z kart, jej spokój zaczyna się rozpadać. Jednak Joasia nie jest jedyną bohaterką książki Joanny Miszczuk. Jej losy przeplatają się z opowieścią o życiu jej matki, babki, praprababki i tak dalej, aż do protoplastki rodu z XV wieku. Czasem te historie opowiadają o epizodach, dzięki którym możemy poznać charakter bohaterek, częściej jednak dotyczą momentów przełomowych, w których niejednokrotnie musiały wykazać się siłą, odwagą i miłością. A wiernym towarzyszem kobiet i niemym obserwatorem ich wyborów był pierścień z brylantem, przekazywany z pokolenia na pokolenie, zwany pierścieniem miłości i przebaczenia.

Joanna Miszczuk, zabierając czytelnika w podróż w czasie, zadbała o każdy szczegół. Sporym wyzwaniem musiało być oddanie choć namiastki klimatu każdej z odwiedzanych epok. Autorce się jednak to udało, a dodatkowo wzbogaciła i uwiarygodniła swą opowieść o wątki związane z postaciami niemal symbolicznymi, jak chociażby Fryderyk Chopin. „Matki, żony, czarownice” to fikcja, ale miło było choć przez chwilę uwierzyć, że takie zaczarowane historie mogły naprawdę mieć miejsce.

Książkę czytało się jednym tchem. Choć nie rozpoczęła się żadnym trzęsieniem ziemi, to jednak od razu przyciągnęła uwagę i utrzymała ją do samego końca. Chociaż, przyznaję, gdzieś w środku książki odczułam lekkie znużenie – trochę dużo tego wszystkiego, tych kobiet, ich historii, szczególnie, jeśli uparcie nie dawałam się ani na chwilę odciągnąć od lektury.

„Matki, żony, czarownice” mają w sobie coś z baśni, która dominuje szczególnie gdzieś od połowy książki. To nic złego, wręcz przeciwnie, dzięki temu niejednokrotnie na twarzy czytelnika gości ciepły uśmiech, a oczy zasnuwa mgiełka rozmarzenia.

Mam nadzieję, że nie ulega to żadnej wątpliwości – książkę gorąco polecam.