Strona główna / Literatura polska / Matki, żony, czarownice

Aktualności

15.12.2017

Paszporty Polityki 2017

Z przyjemnością informujemy, że Paweł Maślona (jeden z bohaterów książki Od Munka do Maślony) oraz Norman Leto (współautor książki Detoks. Zdzisław Beksiński, Norman Leto. Korespondencja, rozmowa) zostali nominowani do Paszportów Polityki 2017!

Wywiady

03.11.2017

Do dystansu mam dystans

Rozmowa z językoznawcą profesorem Jerzym Bralczykiem, autorem książki „1000 słów” o słowach niepokojących, obiecujących i tych, którym na nas nie zależy.

Posłuchaj i zobacz

13.10.2017

Pan Poeta dla najmłodszych!

Jeśli nie znacie jeszcze książek Pana Poety, zapraszamy do obejrzenia krótkiego filmu o tej wyjatkowej serii dla najmłodszych!

Bestsellery

TOP 20

  1. Splątane korzenie Virginia C. Andrews
  2. Podwójne życie reporterki. Fallaci. Torańska Remigiusz Grzela
  3. Dwie rodziny Joanna Miszczuk

Matki, żony, czarownice

Joanna Miszczuk

Bernardeta Łagodzic-Mielnik

Matki, żony, czarownice

Uwielbiam czytać sagi rodzinne. To taki rodzaj książek dla których odłożę nawet najbardziej fascynującą sensację czy romans. Lubię książki, w których fabuła jest wielowątkowa, występuje multum postaci, które są ze sobą spokrewnione, a rodzinne więzi obfitują w szereg sekretów i niespodzianek. Do takich książek zaliczę niedawno wydaną powieść Joanny Miszczuk. Czytając ją przeżyłam wiele ekscytujących chwil, towarzyszyły mi naprawdę ogromne emocje - byłam wzruszona, płakałam i wściekałam się czasem na niektóre z bohaterek. Bo głównymi postaciami tej książki są właśnie kobiety wywodzące się z jednej rodziny, które łączą pewne dziedziczne szczegóły anatomiczne - wszystkie mają płomiennie rude włosy, które kręcą się w niesforne pukle i zielone oczy, które w blasku świec lśnią jak szmaragdy. No i jeszcze owe damy przekazują swoim córkom z pokolenia na pokolenie przepiękny pierścień - brylant otoczony wianuszkiem błękitnych szafirów - zwany pierścieniem miłości i przebaczenia. A na dodatek niektóre panie z owe rodu dziedziczą zdolności uzdrawiające i mają ciepłe ręce zdolne leczyć, uśmierzać ból i przynosić ulgę w chorobie. Za te pokłady energii i umiejętność posługiwania się mieszankami ziół zasłużyły one na miano czarownic.

Najwięcej miejsca autorka poświęca Asi - kobiecie nam współczesnej, która ma bardzo barwne życie. Kocha, dwukrotnie wychodzi za mąż, ale nie jest szczęśliwa u boku mężów - którzy doprawiają jej rogi. Gdy wali się jej drugie małżeństwo, a próba jego ratunku zawodzi, na dodatek Asia traci pracę - nagle los okazuje się dla niej łaskawy i sprawia śliczny prezent. Asia dostaje świetnie płatną i ciekawą posadę , zarabia krocie, święci sukcesy zawodowe, podróżuje i nagle otrzymuje olbrzymi spadek. To dla niej kompletne zaskoczenie - w końcu która z nas nie byłaby zaskoczona, gdyby odziedziczyła wspaniały paryski pałacyk i gdyby okazało się, ze mamy bardzo sławnych przodków?! I poznaje losy swoich przodkiń.

O tej książce nawet gdybym nie wiem jak się starała nie mogę napisać nic negatywnego. Ona jest po prostu wspaniała. Napisana w świetnym stylu z wielkim rozmachem sprawia, że czyta - a raczej pochłania się ją z olbrzymią przyjemnością. Jej bohaterki to kobiety dzielne i odważne, umiejące czasem być upartymi i postawić na swoim, a zarazem kruche i pełne kobiecości istotki, które były kochane, ale i zdradzane oraz bardzo boleśnie ranione przez kochanków i mężów. Los nie oszczędzał ich i wielokrotnie płaciły olbrzymią cenę za uczucia. Były wykorzystywane i pogardzane, ale i uwielbiane. Najbardziej wzruszyły mnie losy Marii z Kolonii, którą spalono na stosie wyłącznie za niewinność i uwodzicielski wygląd - cóż była winna swojej urody i seksapilu ? Poruszyły mnie losy Marii - babki Joanny, która w czasie drugiej wojny światowej musiała dokonywać bardzo trudnych i dramatycznych wyborów.

Autorka napisała wspaniałą książkę o kobietach i dla kobiet, którą czyta się jednym tchem. Jej walorem jest wielka dbałość o szczegóły, misterne połączenie faktów historycznych z losami bohaterek, bardzo rozbudowana fabuła i wartka akcja. Występują w niej postacie i fikcyjne i historyczne - a ich kreacja jest mistrzowska. Czytając "Matki, żony, czarownice" nie sposób się nudzić i być obojętnym na losy rudowłosych kobiet, które są postaciami bardzo barwnymi. No cóż, przyznam szczerze, że przy lekturze jesienny wieczór nie okazał się nudny i długi - a wręcz minął jak mgnienie oka.

Recenzja pochodzi z bloga cudownyswiatksiazek3.blogspot.com