Strona główna / Literatura polska / Matki, żony, czarownice

Aktualności

20.03.2017

Spotkanie z Wiolettą Sawicką

Już dziś zapraszamy Was na premierę powieści "Wyspy szczęśliwe" z udziałem autorki Wioletty Sawickiej. Spotkanie odbędzie się w czwartek 23 marca o godz. 17:00 w Księgarni Centrum Książki w Olsztynie (pl. Jana Pawła II 2/3). Wstęp wolny!

Wywiady

13.03.2017

"W życiu jak za kierownicą" - wywiad z Jadwigą Czajkowską


Jadwiga Czajkowska: W życiu jak za kierownicą – trzeba się kierować zasadą ograniczonego zaufania.

Posłuchaj i zobacz

13.03.2017

Marcin Kozioł o "Szalonej historii komputerów"


Takiej książki o komputerach jeszcze nie było!
Zawiera wiele „ukrytych” dodatków multimedialnych (wpisanie kodów z książki na www.docent5procent.pl będzie powodowało otworzenie filmów youtube i stron www).

Bestsellery

TOP 20

  1. Michalina Wisłocka. Sztuka kochania gorszycielki Violetta Ozminkowski
  2. Maria Skłodowska-Curie Magdalena Niedźwiedzka
  3. Grzesiuk. Król życia Bartosz Janiszewski

Fotogaleria

więcej »

Matki, żony, czarownice

Joanna Miszczuk

Agnieszka Pohl

Matki, żony, czarownice

Tak naprawdę nie mamy bladego pojęcia jaką tajemnicę niesie ze sobą nasze nazwisko. Nie orientujemy się, co nasi przodkowie wyczyniali te set lat temu, nie wiemy jakie skandale miały miejsce, które teraz przykryła mgła czasu. Bardzo niewiele o sobie wiemy. Być może, kiedy pokusilibyśmy się o badania naszej historii rodzinnej, doznalibyśmy szoku, tak jak Joanna główna bohaterka książki.

Joanna wiedzie z pozoru spokojne życie. Wszystko wydaje się być poukładane jak książki na półkach. Ma kochającego męża, satysfakcjonującą pracę, kochaną córkę, mamę, oddane i wierne przyjaciółki. Jednak wszystko pryska jak przy pomocy czarodziejskiej różdżki. Kochany mąż, nie jest taki jaki był, praca się kończy, bo firma plajtuje. Okazuje się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Joanna zaczyna nowe życie, ale z przeszłością w tle. Od swojej babci dostaje pierścionek miłości i przebaczenia, który od zawsze był w rodzinie. Kryje on w sobie ogromną i zadziwiającą tajemnicę, za którą rudowłosa Joanna podąża. I tak jeden mały błyszczący przedmiot, będący zarazem pierścieniem rodowym, scala losy kobiety, łączy pokolenia.

Cóż mogę powiedzieć? Joanna Miszczuk stworzyła niepowtarzalną historię o kobietach, które wiele przeszły, a które łączyło jedno: przepełniająca je miłość. Miłość, która była silna, ale pełna cierpienia. Autorce udało się wprowadzić mnie w świat sagi kobiet, które były silne, wrażliwe, które mimo wszystko potrafiły podnieść się ze zgliszczy zafundowanych im przez życie. Saga zainspirowała mnie do rozmyślania o własnym życiu, o historii mojej własnej rodziny.Niewielkim minusem książki, który nie zdołał wpłynąć na jej ocenę (pewnie jest to ocena dość subiektywna i nacechowana ogromnymi emocjami) jest to, że czasem domyślałam się co będzie dalej. Ale nie było to często i nie wpłynęło na odbiór książki.

Ogólnie rzecz biorąc powieść mi się bardzo podobała i wzbudziła we mnie wiele emocji. Bardzo przeżyłam tragedię Krystyny i Marii, które straciły mężów w wypadku samochodowym podczas świąt Bożego Narodzenia, także historia Kazia drugiego męża Krystyny bardzo mnie wzruszyła. I jeśli książka wzbudza we mnie takie emocje, to jest dobra. Nie zawsze udaje się autorowi wprowadzić mnie w taki stan. Pani Joannie się udało i z niecierpliwością oczekuję na kolejne jej dzieła.

„Matki, żony, czarownice” to saga rodzinna, z którą warto się zmierzyć w ponury wieczór. Żałuję, że przygoda z Joanną już jest za mną. Chętnie spędziłabym z nią jeszcze trochę czasu. Z przykrością muszę stwierdzić, że powieść skończyła się zdecydowanie za szybko.

Recenzja pochodzi z bloga agnieszkapohl.wordpress.com