Strona główna / Literatura światowa / Aniołowie dnia powszedniego

Aktualności

17.04.2018

Grzesiuk bez cenzury - spotkanie

Zapraszamy na spotkanie z okazji premiery książki Stanisława Grzesiuka "Boso, ale w ostrogach" w wersji bez cenzury! Spotkanie odbędzie się we wtorek 8 maja o godz. 18:00 w Kinie Atlantic przy ul. Chmielnej 33 w Warszawie.

Wywiady

29.03.2018

Miał silną potrzebę mówienia do ludzi – wywiad z wnuczką Stanisława Grzesiuka

Kim był Stanisław Grzesiuk? Bardem stolicy, samorodnym talentem. Ale też szczególnym bohaterem swoich czasów, człowiekiem, dla którego jedną z największych wartości było samo życie, o czym przekonujemy się za sprawą legendarnej książki „Pięć lat kacetu”.

Posłuchaj i zobacz

17.04.2018

Katarzyna Puzyńska - niespodzianka dla czytelników

Do księgarń trafia właśnie dziewiąty tom kryminałów Katarzyny Puzyńskiej pt. "Nora". Z tej okazji razem z autorką przygotowaliśmy filmową niespodziankę dla czytelników.

Bestsellery

TOP 20

  1. Ogień i furia. Biały Dom Trumpa Michael Wolff
  2. Masa o procesie polskiej mafii. Jarosław Sokołowski "Masa" w rozmowie z Arturem Górskim Artur Górski
  3. Rozmowy Wojciech Młynarski

Aniołowie dnia powszedniego

Michal Viewegh

Olga Tarasiuk

Aniołowie dnia powszedniego

Już w czasach mrocznego średniowiecza wierzono, że każdy z nas ma swojego anioła. Ba, mało tego – jak podkreślał wybitny mediewista Jacques Le Goff – ziemia w okresie wieków ciemnych była straszliwie przeludniona, liczbę mieszkańców należałoby pomnożyć przez trzy – każdy bowiem człowiek posiadał jednego anioła i jednego diabła. Ni mniej, ni więcej. 

Z tego też pomysłu skorzystał niechybnie Michal Viewegh – bezdyskusyjnie najpopularniejszy obecnie czeski pisarz, którego książki pochłaniane są nie tylko przez jego rodaków, ale i przez sąsiadów zza granicy. Pochłaniane i pożerane, długo wyczekiwane, przyjmowane z otwartymi szeroko ramionami i z niemniej szerokim uśmiechem, określanym często jako: „od ucha do ucha”. 

Otóż Viewegh swe rodzinne miasto zaopatrzył… w anielską drużynę, która to za zadanie miała czuwać nad czeskim narodem. Nie są to bynajmniej papierowe postacie, znane wam z poświeconych obrazków – anielscy posłańcy Viewegha potrafią, gdy zachodzi taka potrzeba, rzucić mięsem, nie unikają różnorakich używek, są uświadomieni w kwestii ludzkich uciech. Czeski literat strącił ich z niebieskiego piedestału, nakazał miłować ludzi i nieść im pomoc, spełniać bez zastrzeżeń prośby zawarte w modlitwie „Aniele Boży, Stróżu mój…”. Mało tego – naszkicowani przez niego aniołowie podobni są złotym rybkom, spełniającym życzenia. Życzenia, o zgrozo, niekoniecznie poświęcone! 

Anielski zastęp został niebieskim gronem pedagogicznych, uczącym ludzi języka, służącego do mówienia o Bogu. Wszak trudno jest mówić o poważnych sprawach bez wystarczającego słownictwa. Czescy aniołowie pomagają ludziom, w sobie tylko wiadomy sposób, pogodzić się z własnym losem. „Nie musimy wierzyć w Boga, ale nie wolno nam tracić nadziei”. 

Powieść Viewegha – z pozoru maleńka literacka igraszka, dość przyjemna, w czytaniu, zdawałoby się, problemów nie przysparzająca, podszyta jest filozofią. Na tych niewielu stronach Viewegh poruszył tematy owej pogranicznej sfery sacrum i profanum. Pomiędzy kolejne rozdziały autor, niczym najsprytniejszy krawiec, poutykał pytania, na które nie udzielił jednak odpowiedzi. Szczwany lis – liczył pewnie na to, że odpowiedzi udzielą mu czytelnicy. Zatem do dzieła!