Strona główna / Literatura światowa / Aniołowie dnia powszedniego

Aktualności

18.01.2018

Jeffery Deaver w Worku Kości na żywo online!

W środę 24 stycznia o godz. 19:00 zapraszamy do cocktail baru Worek kości przy ul. Bagatela 10 w Warszawie na transmisję online z udziałem Jeffery`ego Deavera z okazji wydania najnowszej książki "Pocałunek stali".

Wywiady

03.11.2017

Do dystansu mam dystans

Rozmowa z językoznawcą profesorem Jerzym Bralczykiem, autorem książki „1000 słów” o słowach niepokojących, obiecujących i tych, którym na nas nie zależy.

Posłuchaj i zobacz

13.10.2017

Pan Poeta dla najmłodszych!

Jeśli nie znacie jeszcze książek Pana Poety, zapraszamy do obejrzenia krótkiego filmu o tej wyjatkowej serii dla najmłodszych!

Bestsellery

TOP 20

  1. Splątane korzenie Virginia C. Andrews
  2. Podwójne życie reporterki. Fallaci. Torańska Remigiusz Grzela
  3. Dwie rodziny Joanna Miszczuk

Aniołowie dnia powszedniego

Michal Viewegh

Olga Tarasiuk

Aniołowie dnia powszedniego

Już w czasach mrocznego średniowiecza wierzono, że każdy z nas ma swojego anioła. Ba, mało tego – jak podkreślał wybitny mediewista Jacques Le Goff – ziemia w okresie wieków ciemnych była straszliwie przeludniona, liczbę mieszkańców należałoby pomnożyć przez trzy – każdy bowiem człowiek posiadał jednego anioła i jednego diabła. Ni mniej, ni więcej. 

Z tego też pomysłu skorzystał niechybnie Michal Viewegh – bezdyskusyjnie najpopularniejszy obecnie czeski pisarz, którego książki pochłaniane są nie tylko przez jego rodaków, ale i przez sąsiadów zza granicy. Pochłaniane i pożerane, długo wyczekiwane, przyjmowane z otwartymi szeroko ramionami i z niemniej szerokim uśmiechem, określanym często jako: „od ucha do ucha”. 

Otóż Viewegh swe rodzinne miasto zaopatrzył… w anielską drużynę, która to za zadanie miała czuwać nad czeskim narodem. Nie są to bynajmniej papierowe postacie, znane wam z poświeconych obrazków – anielscy posłańcy Viewegha potrafią, gdy zachodzi taka potrzeba, rzucić mięsem, nie unikają różnorakich używek, są uświadomieni w kwestii ludzkich uciech. Czeski literat strącił ich z niebieskiego piedestału, nakazał miłować ludzi i nieść im pomoc, spełniać bez zastrzeżeń prośby zawarte w modlitwie „Aniele Boży, Stróżu mój…”. Mało tego – naszkicowani przez niego aniołowie podobni są złotym rybkom, spełniającym życzenia. Życzenia, o zgrozo, niekoniecznie poświęcone! 

Anielski zastęp został niebieskim gronem pedagogicznych, uczącym ludzi języka, służącego do mówienia o Bogu. Wszak trudno jest mówić o poważnych sprawach bez wystarczającego słownictwa. Czescy aniołowie pomagają ludziom, w sobie tylko wiadomy sposób, pogodzić się z własnym losem. „Nie musimy wierzyć w Boga, ale nie wolno nam tracić nadziei”. 

Powieść Viewegha – z pozoru maleńka literacka igraszka, dość przyjemna, w czytaniu, zdawałoby się, problemów nie przysparzająca, podszyta jest filozofią. Na tych niewielu stronach Viewegh poruszył tematy owej pogranicznej sfery sacrum i profanum. Pomiędzy kolejne rozdziały autor, niczym najsprytniejszy krawiec, poutykał pytania, na które nie udzielił jednak odpowiedzi. Szczwany lis – liczył pewnie na to, że odpowiedzi udzielą mu czytelnicy. Zatem do dzieła!