Strona główna / Biografie, wspomnienia / A potem przyszli po mnie

Inne książki z tej kategorii

Detoks. Zdzisław Beksiński, Norman Leto. Korespondencja, rozmowa

Zdzisław Beksiński, Norman Leto, Jarosław Mikołaj Skoczeń
Cena detaliczna: 69,90 zł

Od Munka do Maślony

Barbara Hollender
Cena detaliczna: 45,00 zł

Podwójne życie reporterki. Fallaci. Torańska

Remigiusz Grzela
Cena detaliczna: 47,00 zł
A potem przyszli po mnie

Kategoria: Biografie, wspomnienia
ISBN: 978-83-7961-183-6
Tytuł oryginału: Then They Came For Me
Data wydania: 05.03.2015
Format: 142mm x 202mm
Liczba stron: 412
Cena detaliczna: 37,00 zł Oprawa: miękka
Tłumaczenie: Jarosław Skowroński
Poruszająca historia rodzinna o miłości, niewoli i przetrwaniu.

Gdy Maziar Bahari wyjeżdżał z Londynu w czerwcu 2009 roku, by relacjonować wybory prezydenckie w Iranie, zapewniał swoją brzemienną narzeczoną Paolę, że wróci do niej najdalej za tydzień. Nie miał pojęcia, całując ją na do widzenia, że następne trzy miesiące spędzi w osławionym irańskim więzieniu Ewin, przechodząc brutalne śledztwo. Dla rodziny Bahari wojny, zamachy stanu i rewolucje nie były abstrakcją, lecz znaną aż za dobrze rzeczywistością, doświadczaną od pokoleń. Ojciec Maziara siedział w latach 50. w więzieniu szacha, siostrę wsadził za kratki reżim ajatollaha Chomeiniego w latach 80. Zamknięty w więzieniu, obawiając się najgorszego, Maziar czerpał siły ze wspomnień o odwadze, jaką w obliczu tortur wykazali jego ojciec i siostra. Śnił o Paoli i myślał o tym, co narzeczona i jego nieugięta, osiemdziesięcioczteroletnia matka robią, by go uwolnić.

Te poruszające wspomnienia dają wgląd w siedem dziesięcioleci zmiennych irańskich reżimów, rysując jednocześnie perspektywy kraju, w którym demokratyczne dążenia młodzieży ścierają się nieustannie z konserwatyzmem reżimu, z każdym dniem coraz bardziej totalitarnego. Ta osobista i fascynująca relacja ze współczesnego Iranu jest też wzruszającą opowieścią o odwadze rodziny cierpiącej prześladowania ze strony kolejnych rządów.

Naprawdę przywiązałem się do historii Maziara. To osobista opowieść, ale z uniwersalnym przesłaniem o tym, jak cenna jest wolność.
Jon Stewart

Ważna i świetnie napisana książka (...) pamiętnik więzienny, który staje się jednocześnie historią rodziny.
„The New Republic”

Pasjonujące świadectwo ludzkiego poświęcenia i oporu wobec reżimu.

„Washington Independent Rewiew of Books”

„A potem przyszli po mnie” to wyjątkowe osiągnięcie. Jest to opowieść nie tylko o politycznym ucisku, ale też o dwóch biegunach irańskiej kultury politycznej, związanych ze sobą nierozerwalnie.

„The Guardian”

Pięknie napisana relacja z Iranu, dająca wgląd nie tylko w walki interesów i polityczne machinacje, ale też w prywatne, uczuciowe życie ludzi mieszkających w tym skomplikowanym kraju. Maziar Bahari jest odważnym człowiekiem i potrafi świetnie opowiadać.

Fareed Zakaria

Maziar Bahari jest cenionym dziennikarzem, filmowcem-dokumentalistą i obrońcą praw człowieka. W latach 1998–2010 był korespondentem „Newsweeka”. Urodził się w Teheranie, a w 1988 roku wyemigrował do Kanady, gdzie studiował nauki polityczne i sztukę filmową. Dokumentalne filmy Bahariego były emitowane przez telewizje całego świata, w tym HBO, BBC i Discovery Channel. W 2009 roku został finalistą hiszpańskiej nagrody księcia Asturii, określanej często jako hiszpańska pokojowa Nagroda Nobla; do tej nagrody nominował go Desmond Tutu. Mieszka w Londynie z żoną i córką. Jego wspomnienia posłużyły za inspirację do filmu „Rosewater" w reżyserii Jona Stewarta, w którym główną rolę zagrał Gael García Bernal.

Aimee Molloy – amerykańska pisarka, dziennikarka i redaktorka. Mieszka z mężem w Brooklynie.

Myślałem, że zrobiłem wszystko, by samemu uniknąć takich doświadczeń, ale w końcu przyszli także po mnie. Od czasu gdy w 1997 roku rozpocząłem moją pracę dziennikarską, przygotowując niezależne relacje z Iranu i pisząc do „Newsweeka”, niezmiernie się pilnowałem, a nawet sam siebie cenzurowałem, by nie podpaść władzom. Postanowiłem nie pisać o tak drażliwych kwestiach jak ruchy separatystyczne czy mniejszości etniczne i religijne. Starałem się pisać uczciwie i bezstronnie, ale nigdy nie byłem nazbyt krytyczny wobec reżimu, a już zwłaszcza najwyższego przywódcy Alego Chameneiego, który zastąpił zmarłego w 1989 roku ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego. Zachowywałem ostrożność w kontaktach towarzyskich, zwłaszcza z obcokrajowcami, którym reżim z zasady nie ufał. Rzadko też spotykałem się w Iranie z kobietami, żeby nie prowokować policji obyczajowej. Byłem świadom poziomu tolerancji władz i starałem się nie przekraczać żadnych granic.
Fragment książki

wersja do druku