"Klub samobójców" Daniela Koziarskiego

Właśnie ukazała się trzecia książka w dorobku młodego gdańskiego pisarza Daniela Koziarskiego, zatytułowana "Klub samobójców". Bohaterami są: pracownik naukowy z obsesjami, emigrantka, pisarz nieudacznik i dość osobliwy psychoterapeuta.
Przemysław Gulda: Czemu w najnowszej książce zrezygnowałeś z opisywania przygód twojego dotychczasowego bohatera? Pożegnałeś się z nim na dobre?
Daniel Koziarski: Pracuję nad trzecią, zapewne ostatnią częścią "Socjopaty". W tej serii jest jeszcze sporo potencjału, co postaram się wszystkim czytelnikom udowodnić, ale jednocześnie - czas już zmierzać do finału. Nie mogę być niewolnikiem jednej postaci. Mam nadzieję, że przez zróżnicowany "Klub samobójców" uda mi się pokazać z nieco innej strony.
Najnowsza książka ma specyficzną konstrukcję - opisywanie przygód kilku bohaterów jednocześnie daje ci możliwość wcielenia się w rożne postaci i patrzenia na świat na różne sposoby. Czy to z pisarskiego punktu widzenia przyjemniejsze czy trudniejsze?
Napisanie przeplatanej historii czwórki bohaterów prowadzonej w pierwszoosobowej narracji było zarazem trudnym wyzwaniem jak i ciekawym doświadczeniem autorskim. Pracownik naukowy z obsesjami, zepsuta emigrantka, pisarz nieudacznik i dość osobliwy psychoterapeuta wymagali z jednej strony zróżnicowanych języków, a z drugiej, skoro wielokrotnie można ich sprowadzić do wspólnego mianownika, należało i temu jakoś dać wyraz.
Znów pojawia się w twojej książce wątek emigracyjny. Czemu?
Tematyka emigracji jest mi bliska, bo spędziłem kilka lat w Londynie. Mam nieodparte wrażenie, że kwestię tę przedstawia się nazbyt często w formie schematycznej martyrologii. W zależności od konfiguracji albo słyszymy do znudzenia, jakim zaściankiem jest Polska i jakie wyzwolenie przyniósł bohaterom danej historii Londyn, albo jak strasznie kogoś skrzywdziła metropolia, która miała być ziemią obiecaną. Gdzieś po drodze lekceważy się tak ciekawe kwestie jak konfrontacja kultur czy osobowości, a już zupełnie nikt nie ma odwagi zabrać się za ten temat w ujęciu ostrej satyry. Moje książki starają się zagospodarować tę niszę.
Czy po wydaniu trzech książek, z których dwie pierwsze spotkały się ze świetnym przyjęciem, czujesz się jak pisarz pełną gębą, czy pisanie jest dla ciebie nadal tylko hobby na marginesie innych zajęć?
W Polskich warunkach trudno być tylko pisarzem. Poza tym, osoba pisząca nie może trzymać się na uboczu życia, z dala od pracy, ludzi, zwykłych problemów. Popadnie wtedy w obłęd, którego wyrazem będą książki, w których forma przerasta treść albo toczona jest jakaś gra z czytelnikiem, niezrozumiała dla tego ostatniego. Moim celem jest połączyć nurt literatury popularnej z kontrowersyjną czy istotną społecznie tematyką, podaną w specyficzny sposób. I jeśli ktoś te intencje trafnie odczytuje, raczej nie zawiedzie się na moich książkach.
Daniel Koziarski, skończył studia prawnicze na UG, jest autorem książek "Kłopoty to moja specjalność" i "Socjopata w Londynie".
Rozmawiał Przemysław Gulda
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto, 2008-08-20









1