Strona główna / / Wywiady / Sarah Pinborough: to opowieść o mrocznej, uzależniającej stronie miłości

Nowości

Charlie Ciuch-Ciuch

Beryl Evans
Cena detaliczna: 29,90 zł

Miłość w czasie rewolucji

Elvira Baryakina
Cena detaliczna: 42,00 zł

Życie na wynos

Olga Rudnicka
Cena detaliczna: 33,00 zł

Zapowiedzi

Bądź moim Bogiem

Remigiusz Grzela
Cena detaliczna: 38,00 zł

Matka i córka

Jenn Díaz
Cena detaliczna: 34,00 zł

Piosenkarze

Emilia Padoł
Cena detaliczna: 33,00 zł

Bestsellery

TOP 20

  1. Małe wielkie rzeczy Jodi Picoult
  2. Jerzy Dziewulski o polskiej policji Jerzy Dziewulski, Krzysztof Pyzia
  3. Masa o życiu świadka koronnego. Jarosław Sokołowski "Masa" w rozmowie z Arturem Górskim Artur Górski

Fotogaleria

więcej »
10.04.2017

Sarah Pinborough: to opowieść o mrocznej, uzależniającej stronie miłości

Sarah Pinborough, autorka bestsellerowych horrorów i thrillerów, opowiada o swojej nowej książce "Co kryją jej oczy".



"Co kryją jej oczy" to od samego początku niezwykle elektryzująca historia, z każdą stroną coraz mroczniejsza. Za jej sprawą czytelnika przechodzą - całkiem dosłownie - ciarki. Czy pisząc miała pani podobne wrażenia? Czy strach i niepokój, jaki odczuwa odbiorca, udzielały się i pani, czy też jest pani zupełnie odporna na uczucia swoich bohaterów?

Nie, nie czułam żadnego niepokoju, ponieważ wiedziałam, dokąd zmierzam i bardziej skupiałam się na tym, żeby stworzyć odpowiednie napięcie. Zatem tak, pod tym względem jestem dość zdystansowana. Ale bardzo się cieszę, że się udało!

Na pierwszy rzut oka główna oś akcji – dwie kobiety, żona i kochanka, rywalizujące o uczucia mężczyzny – wydaje się dość przewidywalna. Nie miała pani obaw przed rozpoczęciem swojej historii od tak dobrze znanego schematu?
Ja wręcz chciałam stworzyć taki przewidywalny punkt wyjścia. Jest on przewidywalny, ponieważ tak często spotyka się go we współczesnej rzeczywistości. Ludzie przysięgają sobie wierność, dają słowo, że nie zdradzą, ale niemal wszystkie związki kończą się z powodu czyjejś niewierności. To sytuacja, z którą może się zidentyfikować każdy i której na jakimś etapie swojego życia obawiała się większość z nas. Sądzę także, że to doskonały punkt wyjścia dla thrillera, ponieważ jeszcze przed rozpoczęciem akcji co najmniej dwoje bohaterów zdążyło się wplątać w kłamstwa i zdradę.

Czy sądzi pani, że przyjaźń między dwiema kobietami z takiego trójkąta jest możliwa?
Sądzę, że przyjaźń to w tym przypadku zbyt duże słowo – dwie kobiety, które dowiadują się, że "dzieliły się" tym samym mężczyzną, mogą się sobą zafascynować. Zawsze uważamy, że rywalka jest bardziej kobieca i ładniejsza, dlatego gdy dochodzi do zdrady, pojawia się ogromna ciekawość "tej drugiej", żony czy kochanki. Zawsze się z nią porównujemy. Sądzę, że taka fascynacja może być początkiem przyjaźni, choć moim zdaniem nie byłby to najzdrowszy układ.

Sposób, w jaki prowadzi pani narrację, jest wyjątkowy. Czytelnik obserwuje rozwój sytuacji z punktu widzenia różnych osób, cofa się w czasie i wraca do teraźniejszości, podobnie jak dzięki swojej umiejętności czynią to Adele i Louise. Na ile ważna jest dla pani technika narracji? Czy sądzi pani, że ma ona wpływ na to, w jaki sposób czytelnik odbiera pani historię i bohaterów?

O, dziękuję! Konstrukcja powieści ma dla mnie ogromne znaczenie, a to, w jaki sposób opowiem moją historię, liczy się dla mnie tak samo, jak sama historia. Zwłaszcza w thrillerach struktura jest kluczem do utrzymania zaskoczenia i stopniowego dawkowania informacji. Ponieważ książka dotyczy tych dwóch kobiet, napisałam ich część historii w pierwszej osobie, żeby czytelnik przyjął ich punkt widzenia i całkowicie zanurzył się w ich uczuciach. Obie musiały mówić szczerze. Nawet, kiedy oszukiwały same siebie, nie mogły oszukiwać czytelnika. Dlatego – zważywszy charakter tej opowieści – było to dość trudne zadanie! Nie chciałam oddawać głosu Davidowi, ponieważ w ten sposób czytelnik mógł go widzieć jedynie oczami Adele i Louise. Uwielbiam posługiwać się retrospekcjami, bo nasza przeszłość zwykle kryje tajemnice. Uważam jednak, że retrospekcji powinno się używać tylko wtedy, gdy ma ona wpływ na teraźniejszość, jeśli coś z niej wynika. Musi się w niej zawierać jakaś informacja o bohaterze lub intrydze.

Co sprawiło, że postanowiła pani poruszyć temat odmiennych stanów świadomości, a zwłaszcza świadomego snu? To bardzo interesujące zjawiska nie tylko pod względem biologicznym, ale i kulturowym. Odnosili się do nich także inni twórcy, od Arystotelesa i świętego Augustyna po Williama Whartona, Christophera Nolana z jego "Incepcją" czy Alejandro Amenabara z "Otwórz oczy". Co zainspirowało panią do zajęcia się tym tematem?
Zawsze współczuję osobom, które nie mają barwnych snów albo ich nie pamiętają. Sny są jak drugie życie, całkiem inne od tego dziennego. Sama nie miewam świadomych snów, ale jeśli nagle obudzę się w nocy, a potem znowu zasnę, potrafię wrócić dokładnie w to samo miejsce, z którego zostałam wyrwana. Uwielbiam moje sny, nawet jeśli to przerażające koszmary. Bardzo wiele mówią o naszych lękach i o tym, kim jesteśmy. Chciałam dodać do książki odrobinę niezwykłości, więc wybrałam właśnie sny.

Ten thriller można odczytać na wiele różnych sposobów: jako opowieść o skomplikowanych relacjach trzech osób, historię potężnych uczuć, które mogą zmienić kurs życia, ale także ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem, kryjącym się pod zwodniczymi pozorami doskonałego życia czy małżeństwa. To także pytanie o to, czy nowy start jest naprawdę możliwy. Zgodzi się pani ze stwierdzeniem, że ta historia, choć zamknięta w formie dość mrocznego thrillera, jest uniwersalna i dotyka licznych tematów, których zwykle nie łączymy z tym gatunkiem?
Chodziło mi o to, że tak naprawdę nigdy nie poznamy w pełni drugiej osoby; nawet jeśli jest ona wobec nas całkiem szczera, w jej życiu zawsze będą sprawy, w których nie mieliśmy udziału, ludzie, których nie znamy, fascynacje, o których nie rozmawiamy. W dużej mierze jest to także opowieść o mrocznej, uzależniającej stronie miłości. O miłości zawsze mówi się jako o pięknym, idealnym uczuciu i oczywiście może ona taka być, lecz jednocześnie może być też mroczna i niszcząca. Chciałam opisać wszystkie jej oblicza.
Z całą pewnością zgodzę się, że poruszyłam w tej powieści pewne uniwersalne tematy, jednak nie mogę się wypowiadać na temat całego gatunku. Istnieje wiele książek, dotyczących naszych codziennych lęków i związków, które nie są takie, jakie się wydają. Ale rzeczywiście w tym tekście próbowałam dokonać czegoś zupełnie nowego.

"Co kryją jej oczy" to bardzo filmowa powieść. Wiem, że poczyniono już pierwsze kroki w kierunku jej ekranizacji – czy mogłaby pani wyjawić nam jakieś szczegóły? Czy pisząc, myśli pani o ewentualnej adaptacji filmowej? Czy kiedykolwiek wyobrażała pani sobie, jak stworzone przez panią wydarzenia lub postaci wyglądałyby na ekranie?
Tak! Właśnie sprzedałam prawa do książki Left Bank Productions z Wielkiej Brytanii. To wielka wytwórnia, która ma na koncie wspaniale filmy kinowe i telewizyjne. Na podstawie "Co kryją jej oczy" ma powstać trzyodcinkowy serial telewizyjny. Bardzo się cieszę!

wersja do druku