Nie miałam pojęcia, kim będzie Rhine.
Lauren DeStefano opowiada o kulisach powstawania "Atrofii"
Opowieść o powstawaniu „Atrofii” jest taka, że… właściwie jej nie ma. Kiedy zaczęłam pisać tę powieść, leżałam w łóżku złożona koszmarnym przeziębieniem. Miałam prawie miesiąc zwolnienia lekarskiego, więc sporo czasu i święty spokój, żeby pisać – kaszląc, kichając i popijając syrop.
Im więcej pisałam, tym wyraźniej świat Rhine rysował się wokół mnie, i zanim się obejrzałam, miałam pierwszy szkic powieści!
Nie napisałam „Atrofii”, żeby szukać plusów i minusów inżynierii genetycznej, poruszyć temat przeludnienia na świecie czy przedstawić poligamię w złym lub dobrym świetle. Prawda jest taka, że kiedy zaczęłam tworzyć tę historię, nie miałam zielonego pojęcia, kim będzie Rhine, jakie będzie jej zadanie, a nawet, że tak będzie miała na imię; gdy otworzyłam swój brudnopis w Wordzie i zaczęłam uderzać w klawisze, wszystko, co tak naprawdę wiedziałam to, że Rhine jest dziewczyną zamkniętą w jakimś mrocznym miejscu I że jest naprawdę przerażona. Cała reszta powskakiwała na swoje miejsce dopiero później.
W powieści występują trzy bohaterki: Rhine, która jest główną postacią, i jej dwie towarzyszki niedoli – Jenna i Cecily. Każda z dziewcząt uosabia coś innego w świecie „Atrofii” – ale nie będę zagłębiała się w ten temat, żeby nie zdradzić Wam za dużo z tej historii. I choć rola każdej z postaci jest wyraźna i inna, moim zamierzeniem było przede wszystkim stworzenie wiarygodnych ludzkich charakterów.
Moich bohaterów nie zawsze da się lubić i na pewno mają sporo wad, ale chciałam, żeby ich zachowania i działania wynikały z miejsca i czasu, w jakich żyją. Łatwo wierzę swoim postaciom, i to raczej ja pozwalam się prowadzić im niż odwrotnie.
Napisałam tę historię bez ustalonego wcześniej planu, nie była też właściwie zainsporowana żadnym ze współczesnych, bieżących wydarzeń. Po prostu podczas oglądania wiadomości uwielbiam wyobrażać sobie, „co by było gdyby”… kto wie, jak to wpływa na mój mózg.
Być może w świecie, w którym nauka wciąż idzie do przodu, a problem uprzedmiotowienia kobiet wcale nie przestał być aktualny, „Atrofia” zmusi czytelników do zadania wielu pytań, zauważenia problemów, może kogoś wzburzy i poruszy. Ale prawdziwym moim zamysłem było po prostu napisanie opowieści, stworzenie historii. I już nie mogę się doczekać, co z tego wszystkiego wyniknie!
Lauren DeStefano
http://www.laurendestefano.com/










2